Od pokoleniowych podziałów nie uciekniemy. Nie ma sensu nawet próbować. Oczywiście wszystkie generacyjne etykietki są sprawą umowną, ale jakoś dzielić trzeba. Mnie np. przeciwstawienie boomerów i milenialsów całkiem przekonuje. Wiem oczywiście, że jest to podział importowany z Ameryki, ale chyba i tak pasuje. Z grubsza rzecz biorąc, boomerzy to ludzie urodzeni po II wojnie światowej. Do kiedy? Niby gdzieś do rocznika 1965, ale ja bym to wydłużył. W naszych polskich warunkach „boomerstwo” kończy się gdzieś w okolicach wczesnych roczników 70. Jeśli chodzi o wspomnienia oraz nastawienie do wielu spraw (polityka, społeczeństwo, gospodarka), te powojenne roczniki mają dość spójny światopogląd. Uważają, że PRL to był po prostu syf i czują się przez Polskę sprzed roku 1989 raczej skrzywdzeni. Mają skłonność do idealizowania Zachodu, a szczególnie Unii Europejskiej, na którą patrzą jak na ósmy cud świata. Gospodarka rynkowa czasem im leży, a czasem nie, choć generalnie traktują ją raczej jak odpowiednik pogody – jeśli widzą, że ktoś chce na nią wpływać, to myślą sobie (lub mówią głośno): „praw fizyki pan nie zmienisz i nie bądź pan głąb”.
Piotr Stankiewicz, „Pamiętam”, Grupa Wydawnicza Relacja, Warszawa 2021