Albo wizja Jarosława Kaczyńskiego i PiS, albo wizja Donalda Tuska, Platformy Obywatelskiej. Jestem przekonany, że ta nowoczesna wizja wygra” – stwierdził Borys Budka w przeddzień ceremonii przekazania władzy w partii Donaldowi Tuskowi. Przekonanie członków PO, że dzierżą w Polsce monopol na nowoczesność, jest powszechne. Właściwie traktują ją jako synonim swojego bliżej niezidentyfikowanego programu. Według Budki powrót Tuska spowoduje zderzenie nowoczesnej i europejskiej Polski, „której symbolem jest Donald Tusk”, z Polską Kaczyńskiego – w domyśle wstecznej i skrajnie konserwatywnej. Utożsamianie PO z nowoczesnością jest zresztą typowe także wśród jej zwolenników. „Żelazna logika, pomysłowość, nowoczesność” to cechy, którymi odznacza się nowy-stary lider PO według Zbigniewa Hołdysa (z wywiadu w „Gazecie Wyborczej”).
Trudno powiedzieć, czym dokładnie jest ta nowoczesność, która ma cechować PO. Jeśli przyjmiemy, że nowoczesna polityka powinna być proekologiczna, feministyczna i idąca z duchem najnowszych trendów ekonomicznych, to właściwie PiS nie tylko w niczym PO nie ustępuje, lecz nawet w niektórych aspektach przegania ją o całą długość. Oczywiście jego recepty na wyzwania współczesności są odmienne od założeń wcześniejszej polityki liberalnej, jednak w podejmowaniu tych wyzwań partia rządząca jest zdecydowanie bardziej aktywna niż poprzednicy. Można, a nawet należy głośno jej wytykać autorytarne zapędy i regularne łamanie procedur, ale twierdzenie, że jest nienowoczesna i wsteczna, to akurat strzał kulą w płot. Choć deklaracje głównych ideologów PiS wydają się często skrajnie konserwatywne, to praktyka partii Kaczyńskiego jest zdecydowanie bardziej zniuansowana.
Zielona zmiana
Oficjalnie partia rządząca jest przywiązana do polskiego węgla, który ma być naszym dobrem narodowym, jednak w rzeczywistości proekologiczny zwrot nad Wisłą dokonuje się za jej rządów. Chociażby rewolucja fotowoltaiczna, którą napędza m.in. rządowy program „Mój prąd”. 1 lipca wystartowała jego trzecia edycja, a w 2022 r. ruszy czwarta. Łączna moc instalacji ze złożonych dotychczas w tym programie wniosków to 1,2 GW, co odpowiada około jednej czwartej całej mocy fotowoltaiki zainstalowanej w Polsce. W 2020 r. energetyka słoneczna dostarczyła o 176 proc. energii więcej niż rok wcześniej. Niedawno – 11 maja – padł rekord produkcji energii elektrycznej w instalacjach fotowoltaicznych. W 2020 r. udział węgla w produkcji energii spadł do historycznie niskiego poziomu 70 proc., za to udział OZE wzrósł do 18 proc.
Innym sztandarowym programem proekologicznym rządu PiS jest „Czyste powietrze”, które dofinansowuje wymianę domowych instalacji cieplnych – głównie węglowych – na nowe, o wiele mniej emisyjne. Do 9 lipca 2021 r. podpisano 220 tys. umów na łączną kwotę dofinansowania 3,7 mld zł. Własne programy dofinansowania wymiany pieców uruchomiły też miasta, wśród których bryluje Kraków (w 2019 wymienił 4 tys. pieców). Choć tego sukcesu nie można przypisać tylko rządowi, „Czyste powietrze” oraz samorządowe programy lokalne razem wymiernie poprawiają jakość powietrza w Polsce. W 2019 r. zanieczyszczenie pyłami zawieszonymi PM2,5 (o wielkości cząsteczek do 2,5 mikrometra) spadło z 24 do 19 mikrogramów na 1 m sześc. To wciąż bardzo dużo, jednak to najniższy wynik w historii pomiarów. Podobny rekord padł w przypadku pyłów PM10. Tylko Czechy i Austria mogły pochwalić się równie znaczną poprawą jakości powietrza co Polska. Eurostat nie podaje jeszcze danych za 2020 r., ale są przesłanki, by przewidywać, że także ten rok był pod tym względem bardzo dobry. Świadczy o tym chociażby ogromny spadek liczby zgłoszeń o zadymieniu, które wpływały do straży miejskich w kilkunastu największych miastach (o czym pisał portal „Obserwator gospodarczy”).
W tym roku rząd podpisał z górniczymi związkami zawodowymi umowę o likwidacji śląskich kopalń. Ostatnia ma zostać zamknięta w 2049 r. Natomiast przygotowywana właśnie nowelizacja ustawy o elektromobilności prawdopodobnie zmusi najbardziej zadymione miasta do wprowadzania stref czystego powietrza z zakazem wjazdu pojazdów spalinowych. To są zupełnie bezprecedensowe jak na Polskę działania. Rekordowo niski udział węgla w produkcji energii; rekordowo niskie zanieczyszczenie powietrza; historyczna umowa de facto likwidująca polskie górnictwo – zaskakujące wyniki jak na wsteczną partię, która według Leszka Balcerowicza „cofa nas do PRL”.
Feministyczny PiS
Doprowadzenie do zaostrzenia przepisów antyaborcyjnych słusznie zostało okrzyknięte „piekłem kobiet”. Równocześnie PiS wprowadził kilka rozwiązań, które sytuację kobiet w Polsce wyraźnie poprawiają. Chociaż z koalicyjnego ugrupowania Zbigniewa Ziobry dobiegają kuriozalne postulaty wypowiedzenia konwencji stambulskiej, to właśnie kierowane przez niego Ministerstwo Sprawiedliwości przygotowało ustawę antyprzemocową, która weszła w życie 30 listopada 2020 r. Została odsądzona od czci i wiary przez część ideowych konserwatystów, którzy uznali ją za niedopuszczalną ingerencję państwa w życie rodzinne. I faktycznie jest ona przełomem – dzięki niej policja będzie mogła wydać 14-dniowy nakaz opuszczenia domu przez rodzinnego agresora, zwykle mężczyznę. Sąd w tym czasie będzie mógł przedłużyć okres zakazu zbliżania się do domu, a za jego łamanie grozi areszt lub grzywna. Już w pierwszym miesiącu jej obowiązywania wydano 289 nakazów izolacji sprawców przemocy domowej. Co ciekawe, ustawa przeszła niemal jednogłośnie – nie poparło jej jedynie skrajnie prawicowe koło Konfederacji. Szkoda, że nowoczesnym poprzednikom PiS nie przyszło do głowy, żeby podobne przepisy wprowadzić za czasów swoich rządów.
Politycy i ludzie z otoczenia PiS swoją konserwatywną retoryką sami dają sporo dowodów na to, że najchętniej przytrzymaliby siłą kobiety w domach, czego najnowszym przykładem jest wypowiedź doradcy ministra Czarnka, dra Skrzydlewskiego, o konieczności „ugruntowania cnót niewieścich” wśród polskich uczennic. Równocześnie jednak rząd partii Kaczyńskiego rozwija sieć żłobków, co jest absolutnie kluczowe w kontekście aktywizacji zawodowej kobiet. Program „Maluch” dofinansowujący miejsca w żłobkach i klubach dziecięcych został uruchomiony jeszcze za rządów PO-PSL, jednak to w czasie rządów PiS trzykrotnie zwiększono jego finansowanie, przemianowując go na „Maluch plus”. Według GUS w 2020 r. odsetek dzieci w wieku 1–2 lata objętych różnymi formami instytucjonalnej opieki wyniósł rekordowe 26 proc. Oczywiście to wciąż koszmarnie mało – we Francji nawet 70 proc. dzieci w tym wieku uczęszcza do żłobków – jednak warto pamiętać, że jeszcze kilka lat temu taką opieką był objęty zaledwie co dziesiąty maluch w Polsce. Obecnie co czwarty. W Polskim Ładzie rządzący zapowiedzieli rozszerzenie programu o prywatne przedsiębiorstwa, które także będą mogły się starać o dofinansowanie przyzakładowego żłobka. Innym rozwiązaniem aktywizującym kobiety, zawartym w Polskim Ładzie, ma być ułatwienie podejmowania pracy na część etatu przez młode matki.
W Polskim Ładzie znalazła się także zapowiedź zasypania luki w wynagrodzeniach między kobietami a mężczyznami. W tym celu PiS zamierza umożliwić pracownikom uzyskanie informacji o przeciętnym wynagrodzeniu na tym samym stanowisku wśród osób płci przeciwnej. Pracodawca na żądanie pracownika będzie musiał także poziom wynagrodzenia uzasadnić. Bardzo podobne rozwiązania antydyskryminacyjne od 2018 r. funkcjonują w Niemczech. Oczywiście nie ma co chwalić dnia przed zachodem słońca – PiS niejednokrotnie wycofywał się ze swoich postulatów – ale tak progresywne rozwiązanie jak częściowa jawność płac w przedsiębiorstwach w sztandarowym dokumencie programowym pokazuje, że nienowoczesność tej partii nie jest taka oczywista.
Jarosław Piketty
Największy przełom rządy Kaczyńskiego przyniosły w polityce ekonomicznej. Przede wszystkim od początku swoich rządów PiS zajął się zmniejszaniem nierówności, które wielu zachodnich intelektualistów uznaje za główny problem współczesnego kapitalizmu. W pierwszych latach najważniejsze były dwa posunięcia – uruchomienie pierwszej wersji 500+ i wprowadzenie minimalnej stawki godzinowej, o co od lat zabiegały związki zawodowe. Szczególnie to drugie rozwiązanie bywa niedoceniane, chociaż radykalnie poprawiło sytuację kilku najsłabszych grup zawodowych, które czasem pracowały za kilka złotych na godzinę (np. pracownicy ochrony czy sprzątaczki). Między innymi dzięki temu w 2018 r. nierówności mierzone wskaźnikiem Giniego spadły w Polsce do rekordowo niskiego poziomu 27,8 (z 30,6 w roku 2015). Przez chwilę były więc niemal identyczne jak w Danii i Holandii. Niestety od 2019 r. znów zaczęły rosnąć, a według GUS w roku 2020 straciliśmy pod tym względem niemal połowę tego, co wcześniej zyskaliśmy. To efekt m.in. rozszerzenia 500+ na pierwsze dziecko (wsparcie trafiło do lepiej zarabiających) oraz nakierowanych na przedsiębiorców tarcz antykryzysowych.
W ogóle podejście PiS do roli państwa w gospodarce jest dalece bardziej nowoczesne niż poprzedników. Od początku kryzysu gospodarczego z 2008 r. progresywni ekonomiści oraz organizacje międzynarodowe takie jak OECD nawołują państwa do prowadzenia bardziej aktywnej polityki ekonomicznej, szczególnie w czasach recesji. Odpowiedź na pandemiczny kryzys gospodarczy, jaką zaproponował PiS, była oczywiście niedoskonała, ale jej skala w relacji do PKB była jedną z największych w Europie. Wystarczy wskazać, że w 2020 r. wydatki sektora finansów publicznych w Polsce sięgnęły 49 proc. PKB, były więc ledwie 2 pkt proc. niższe niż w Niemczech. To absolutny rekord w tym wieku – rok wcześniej wyniosły 42 proc. PKB, co pokazuje skalę impulsu fiskalnego, jaki przyniosły uruchomione programy pomocowe. Dla porównania, w najgorszym okresie poprzedniego kryzysu gospodarczego, w czasie rządów PO-PSL, wydawaliśmy 45–46 proc. PKB. To m.in. dzięki zeszłorocznym tarczom antykryzysowym udało się utrzymać poziom bezrobocia poniżej 4 proc. (według BAEL), a więc wzrosło ono w sumie o niecały 1 pkt proc. W czasie poprzedniego kryzysu rząd PO-PSL dopuścił do wzrostu bezrobocia aż o ponad 3 pkt proc. – z 7 w 2008 r. do ponad 10 proc. w 2012 r.
Rząd PiS adaptuje się do nowoczesności na swój sposób, mieszając wątki konserwatywne z całkiem progresywnymi, ale od niej nie ucieka. W wielu obszarach partia Kaczyńskiego jest znacznie mniej konserwatywna, niż wynikałoby to z jej politycznej narracji. Wbrew swoim oficjalnym deklaracjom dostosowuje Polskę do polityki klimatycznej UE, uruchomiła programy mające na celu oczyszczenie powietrza nad Wisłą, próbuje cywilizować relacje społeczne, a także aktywizować zawodowo kobiety i przede wszystkim ma bez porównania bardziej nowoczesne podejście do roli państwa w gospodarce. Oczywiście praktyka polityczna PiS pozostawia bardzo dużo do życzenia, a wiele proponowanych przez partię Kaczyńskiego rozwiązań jest dalekich od doskonałości – delikatnie mówiąc. Tyle że liberalna opozycja nie ma monopolu na nowoczesność. Na wyzwania współczesności można odpowiadać na różne sposoby, a partia Kaczyńskiego przynajmniej próbuje to jakoś robić, w przeciwieństwie do jej rzekomo nowoczesnych poprzedników, którzy jak na razie mają do zaproponowania jedynie wyprane z treści slogany. ©℗