Chodzi oczywiście o TEN przecinek, zawarty przed laty w dekrecie warszawskim Bolesława Bieruta. Sprawę opisał na łamach DGP Patryk Słowik (np. w wydaniu z 21 stycznia 2021 r.) – w skrócie: zgubienie przecinka w zdaniu „dotychczasowy właściciel gruntu, prawni następcy właścicieli, będący w posiadaniu gruntu” zasadniczo zmieniło zakres obowiązków urzędnika wydającego decyzje reprywatyzacyjne. A może nie zmieniło? Aby rozstrzygnąć tę wątpliwość, wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta sięgnął po ekspertyzę językową. Przyzwyczajeni do ...hm… standardów RzeczPiSpolitej oczekujemy, że ekspertem został kolega ministra, z tytułem licencjata hungarystyki (w końcu – zawsze jakaś filologia). Nie, tym razem było inaczej. Sprawa jest bardzo ważna dla Zjednoczonej Prawicy. Zatem ekspertyzę w zakresie przecinka musiał sporządzić ktoś poważny, a nie ktoś z „naszych”. Wybór był oczywisty – prof. Jerzy Bralczyk.
Takiemu wyborowi tylko przyklasnąć, bo kwalifikacjom Profesora, z PiS niezwiązanego, niczego nie można zarzucić. Cieszy, że kwalifikacje mają znaczenie również dla władzy. Po prostu zwraca uwagę to, że mają znaczenie dopiero wtedy, kiedy ta władza traktuje jakoś sprawę poważnie. Wtedy milknie opowiadanie o łże-elitach i tworzeniu „elit patriotycznych”. Jakoś te nowe elity nie bardzo chcą wyrastać jak grzyby po deszczu. Kiedy rzecz jest poważna, a nie na pokaz, to w ważnym serialu grają po prostu dobre aktorki, a ekspertyzy piszą poważni naukowcy. Poważni, a nie „nasi”.
Wybór Mateusza Morawieckiego był próbą pokazania, że mamy „swoich” finansistów – i został postawiony tam, gdzie został. Jak na polityka pozbawionego zaplecza politycznego radzi sobie lepiej niż dobrze. Niewielu jednak idzie za nim kolejnych czarodziejów finansów i gospodarki. Bo niby skąd ich brać, skoro mają być dobrzy i „nasi”? Obajtek, król spółek Skarbu Państwa, ma przełamać ten imposybilizm w tworzeniu nowych elit – jego zadaniem jest trwałe wypchnięcie w górę „naszych ludzi”. Rozumie to tygodnik „Sieci”, który uczynił Obajtka „Człowiekiem Wolności 2020”, rozumie to „Gazeta Wyborcza”, która prezesowi Orlenu poświęca ostatnio jedynki.