O wpływie nowych przepisów na praktykę doradców restrukturyzacyjnych, postępowaniu upadłościowym oraz egzekucjach komorniczych. Trzy pytania do Witolda Missala, wiceprezydenta Ogólnopolskiej Federacji Doradców Restrukturyzacyjnych i Syndyków.

Obowiązująca od 10 listopada nowelizacja kodeksu spółek handlowych zabrania pod groźbą odpowiedzialności karnej oferowania nabycia udziałów w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością nieoznaczonemu adresatowi. Zabronione stało się też promowanie nabycia udziałów w spółce przez kierowanie reklamy lub innej formy promocji do nieoznaczonego adresata. Czy nowe przepisy wpłyną na praktykę doradców restrukturyzacyjnych?
Witold Missala wiceprezydent Ogólnopolskiej Federacji Doradców Restrukturyzacyjnych i Syndyków / Materiały prasowe

– Przepis zakazujący oferowania w ten sposób udziałów wszedł w życie kilka dni temu i na razie budzi szereg wątpliwości, natomiast praktyki jeszcze nie ma. Myślę jednak, że jego sformułowanie oraz grożące za jego nieprzestrzeganie sankcje karne mogą powodować, że doradcy restrukturyzacyjni pełniący obowiązki syndyków w postępowaniach upadłościowych będą się wystrzegać sprzedaży udziałów w spółkach z o.o. w formie oferty publicznej – dopóki albo nie zmieni się przepis, albo nie wykształci się w tej sprawie orzecznictwo, według którego syndyk będzie mógł sprzedawać udziały tak jak do tej pory. Może się też zdarzyć sytuacja, w której syndycy będą dążyć, aby sędziowie komisarze wyłączali z masy upadłości udziały w spółkach z o.o., o ile mają one relatywnie niedużą wartość.

Mówi pan o unikaniu formy oferty publicznej sprzedaży udziałów. Czy istnieje jakiś alternatywny sposób, aby w postępowaniu upadłościowym takie udziały zbyć?

– Sprawa ma dwa aspekty. Po pierwsze, nowe przepisy będą zmuszać, aby kierować oferty nabycia udziałów do ograniczonego kręgu adresatów. Nie wiadomo jeszcze, jak ograniczony będzie to krąg ani jak do niego dotrzeć – być może dotychczasowi udziałowcy w spółkach, wierzyciele czy sam upadły podpowiedzą syndykowi, że ktoś może być taką ofertą zainteresowany. Drugi aspekt tej sprawy jest taki, że tracimy przy tym transparentność procedur przy likwidacji masy upadłości. Możemy się spotkać z zarzutami, że chcemy coś sprzedać po znajomości, bez szukania lepszej oferty. Pewnie będziemy występowali więc z wnioskami do sędziów komisarzy o akceptację takiej, a nie innej formy transakcji.

Pojawiło się stanowisko, że zakaz nie dotyczy egzekucji komorniczych, które nie mają charakteru ofert, a aukcji w rozumieniu kodeksu cywilnego. Czy te sam argument można odnieść do postępowań prowadzonych przez syndyków?

– Status syndyka jest jednak trochę inny niż status komornika. Co prawda prawo upadłościowe stanowi, że sprzedaż w postępowaniu upadłościowym ma skutki sprzedaży egzekucyjnej, ale podkreślam: sama sprzedaż, a nie czynności poprzedzające taką sprzedaż. Myślę więc, że nie ma tu prostego przełożenia. Innym aspektem sprawy jest to, że syndyk nie może w każdej sytuacji zasłaniać się zarządzeniami czy postanowieniami sędziego komisarza. One oczywiście są dla syndyka wiążące, natomiast jeśli zdarzyłoby się, że sędzia komisarz nakaże syndykowi takie, a nie inne postępowanie, a syndyk miałby wątpliwości co do jego zgodności z prawem, powinien takie zarządzenie lub postanowienie zaskarżyć. Za wykonanie takich dyspozycji syndyk może bowiem odpowiadać. Przypomnę też ustawę o kształtowaniu ustroju rolnego (t.j. Dz.U. 2022 poz. 2569 ze zm.) – w jej pierwszej wersji również nie było wyłączenia postępowań upadłościowych i egzekucyjnych spod przepisów ograniczających obrót ziemią rolną, dopiero z czasem ustawodawca zdecydował się ustawę znowelizować. Być może więc także w zakresie nowelizacji k.s.h. nastąpi korekta ze strony ustawodawcy. Myślę, że to byłoby wskazane, aby nie generować ryzyk zarówno dla syndyków, jak i dla nabywców. Czynność prawna sprzeczna z prawem może bowiem zostać uznana za nieważną, a to rodzi ryzyka dla wszystkich, którzy w tej czynności uczestniczą. Należy je wyeliminować. ©℗

Rozmawiał Tomasz Ciechoński