Grzywna, co do której wypowie się dzisiaj Sąd UE, została nałożona w 2017 r. za nadużywanie pozycji monopolisty. Chodzi o promowanie w wynikach wyszukiwania własnej porównywarki cenowej: Google Shopping. Z jednej strony pozwala ona konsumentom na szybkie porównanie niektórych ofert, z drugiej jednak – preferując własną porównywarkę cenową – wyświetlała na wysokich pozycjach wyników wyszukiwania określone pozycje, a pozostałe były przesuwane na niższe. W ten sposób szanse tych ostatnich firm na dotarcie do klientów były dużo mniejsze. Zdaniem KE usługi wyszukiwania i porównywania cen powinny być od siebie całkowicie oddzielone, żeby zachować uczciwą konkurencję.
Podczas trzydniowej rozprawy przedstawiciele Google’a próbowali przekonywać Sąd UE, że w rzeczywistości ich porównywarka cenowa pomaga konsumentom dokonywać szybkich wyborów i łatwo znajdować w internecie produkty, jakich szukają. Dużo energii poświęcili na wykazywanie, że w rzeczywistości ruch na innych stronach, których nie uwzględniono w ich porównywarce, nie był wcale niższy.