Jak poinformował DGP Krzysztof Poznański, dyrektor zarządzający Polskiej Rady Centrów Handlowych, rada – jako stowarzyszenie – w imieniu branży wysłała wczoraj do KE ogólną informację o rynku, wykorzystując tym samym mechanizm sygnalisty. Intencją było przekazanie informacji m.in. w celu rozważenia przez Komisję możliwości wszczęcia odpowiedniego postępowania z urzędu.
Chodzi o program pomocowy wprowadzony na podstawie art. 15ze ustawy covidowej (Dz.U. z 2020 r. poz. 374), w zakresie art. 15ze oraz art. 15ze1 i art. 7 ostatniej nowelizacji tej ustawy, którą prezydent podpisał 30 czerwca. Wniosek z opisem sytuacji rynku ma uzasadniać, w jaki sposób domniemana pomoc państwa wpływa na pozycję konkurencyjną reprezentowanego przez stowarzyszenie sektora.
Niedozwolona pomoc publiczna
Z analiz prawnych PRCH wynika, że najemcy uzyskali niespotykane na całym rynku wewnętrznym UE wsparcie finansowe, które wzmocniło ich pozycję handlową, m.in. względem najemców przestrzeni w obiektach o powierzchni sprzedaży poniżej 2000 mkw. oraz względem wynajmujących.
Według Poznańskiego wartość udzielonej pomocy publicznej na rzecz najemców, dzierżawców lub innych stron podobnych umów wyniosła co najmniej 4,05 mld zł (21 tygodni lockdownów w okresie od marca 2020 r. do dnia 30 kwietnia 2021 r.).
Tymczasem, jak zauważa, właściciele i zarządcy centrów handlowych, pomimo że zostali głęboko dotknięci skutkami lockdownów, nie otrzymali żadnego wsparcia – branża nieruchomości komercyjnych została całkowicie wyłączona z tarczy pomocowej PFR.
Zdaniem Poznańskiego program pomocowy określony art. 15ze i nowo uchwalonym art. 15ze1 stanowi zatem niedozwoloną pomoc publiczną naruszającą art. 107 i 108 Traktatu o funkcjonowaniu UE (art. 107 i 108 dotyczą pomocy państwa). Może to skutkować m.in. obowiązkiem zwrotu pieniędzy przez najemców. Przy czym – według szacunków PRCH – łączna wartość zwrotu może sięgać nawet 4 mld zł. Przyjęte rozwiązania rodzą też ryzyko zakazu przyznawania jakiejkolwiek pomocy publicznej najemcom do czasu zwrotu tej udzielonej niezgodnie z prawem. Jak również skargi do KE o braku notyfikacji pomocy publicznej i zarzutu naruszenia dyscypliny finansów publicznych przez osoby odpowiedzialne za nieprawidłowe wydatkowanie środków publicznych.
Jak dodaje przedstawiciel rady, polskie regulacje przewidują automatyczne, ustawowe i bezwarunkowe przyznanie każdemu najemcy zniżek w czynszach, w przeciwieństwie do programów pomocowych rządu i PFR, bez uwzględnienia indywidulanej sytuacji finansowej i potrzeb danego przedsiębiorcy. – Tak samo traktują franczyzobiorców, małych i dużych przedsiębiorców (w tym spółki giełdowe), czy najemców prowadzących pojedyncze lokale oraz duże sieci handlowe, zarówno polskie, jak i zagraniczne, nie wspominając o restauratorach czy branży rozrywkowej, gdzie skala problemów i potrzeb jest zupełnie inna – wymienia Krzysztof Poznański.
Za osobliwą pomoc publiczną, według niego, można też uznać to, że rząd, w drodze ustawy, przejmuje kontrolę nad przychodami wynajmujących i włącza je do zasobu państwowego, angażując się w redystrybucję pieniędzy podmiotów prywatnych między nimi.
Zarzut ignorowania głosu galerii
Dyrektor PRCH zarzuca ponadto przedstawicielom polskich władz ignorowanie apeli branży. Jak mówi, wynajmujący zostali pozbawieni prawa do konsultacji, a ich argumentów nie uwzględniono. Przypomina, że rada wielokrotnie zwracała się do przedstawicieli rządu i parlamentu oraz apelowała do prezydenta o skierowanie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego. – W związku z brakiem możliwości dyskusji, konsultacji i wysłuchania argumentów, zdecydowaliśmy się zasygnalizować nieprawidłowości do KE – akcentuje.
Poznański podkreśla też, że naruszone zostały – gwarantowane przez konstytucję – równość wobec prawa, swoboda działalności gospodarczej, ochrona prawa własności i zasada swobodnego kształtowania umów. Przy, jak wskazuje, jednoczesnym braku wsparcia adekwatnego do ponoszonych przez wynajmujących strat, bez wprowadzenia stanu wyjątkowego, co może skutkować skierowaniem licznych pozwów wobec Skarbu Państwa.
Podsumowując, stwierdza, że – w odróżnieniu od innych państw – w Polsce rząd przerzucił ciężar pomocy na wynajmujących i to im nakazał sfinansować pomoc dla najemców poprzez prawo do niepłacenia czynszów.
Nieustępliwa postawa branży
Odmienną opinię ma prof. Michał Romanowski, adwokat i partner w kancelarii Romanowski i Wspólnicy, cywilista z Uniwersytetu Warszawskiego. Jak wskazuje w rozmowie z DGP, definicja pomocy publicznej w prawie UE, podobnie jak w prawie polskim, zmierza do tego, by nie było sztucznego dopingu, który powoduje, że konkurencja między uczestnikami obrotu odbywa się na nierównych warunkach. – Jest tu tak samo jak w sporcie – każdy musi mieć równe szanse, bez wspomagania ze strony państwa – opisuje.
Jego zdaniem, jeżeli ktokolwiek otrzymał pomoc publiczną na podstawie art. 15ze, były to galerie handlowe. – Za zwolnienie z czynszów – które zresztą nie było żadnym zwolnieniem, a stwierdzeniem, że skoro nie ma możliwości sprzedaży w galeriach handlowych, to nie ma podstaw do dokonania zapłaty – najemcy zostali zmuszeni do przedłużenia umów najmu z galeriami o 6 miesięcy plus okresy lockdownu, i to na warunkach sprzed wprowadzenia lockodownu – argumentuje prawnik.
W ocenie Romanowskiego artykuł ten był nieproporcjonalny i sprzeczny z konstytucją, jednak w związku z rażącym zachwianiem proporcji na rzecz galerii handlowych.
– Jeżeli chodzi o nowe prawo – art. 15ze1 – wprowadza ono w okresie lockdownu 80-proc. bonifikaty w czynszu. Tymczasem kodeks cywilny stanowi, że kiedy nie można prowadzić sprzedaży w galerii handlowej, to nie spełnia ona swojego świadczenia, a zatem najemca też nie ma obowiązku spełniać swojego świadczenia. Jeżeli ktokolwiek jest tu zatem uprzywilejowany, to znów galerie handlowe – akcentuje.
Romanowski stoi na stanowisku, że regulacje te nie prowadzą do zaburzenia uczciwej konkurencji na rynku.
– Relacje między galeriami a najemcami można porównać do sytuacji, w której mamy tygrysa i jelonka, a tygrys mówi: „Moje prawa są naruszane, nie mogę zjeść jelonka” – uważa. Jak przekonuje, nie jest też prawdą, że rozmowy z galeriami się nie toczyły, jednak interwencja nastąpiła, ponieważ nie przyniosły one skutku ze względu na nieustępliwą postawę galerii, które argumentowały, że same mają zaciągnięte kredyty.
Prawnik przyznaje, że relacje polskiego rządu z Brukselą są fatalne z powodu tego, że rząd w sposób rażący ignoruje orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości UE i unijne prawo. Podobnie, jak dodaje, traktuje też polską konstytucję. – Jednak w tym przypadku mamy do czynienia z kwestią dotyczącą funkcjonowania wewnętrznego rynku UE, który jest oparty na jednej z podstawowych wartości, jaką jest wolna i uczciwa konkurencja – wskazuje.
– W moim najgłębszym przekonaniu KE nie będzie się kierowała fatalnymi działaniami polskiego rządu, tylko oceni tę sprawę obiektywnie i bezstronnie. Na pewno nie będzie tak, że oprze się na jednostronnym wniosku galerii handlowych – mówi Michał Romanowski. Jak argumentuje, byłoby to sprzeczne z prawem UE i wymierzone w najemców, a nie w polski rząd. – Jeżeli natomiast Komisja uzna, że sprawę należy zbadać, będzie to normalny element procedury – dodaje.
opinia

Właściciele powierzchni handlowych przyjęli dwa ciosy

dr hab. Krzysztof Koźmiński kierownik Zakładu Ekonomicznej Analizy Prawa na WPiA Uniwersytetu Warszawskiego, radca prawny, partner w Kancelarii Jabłoński Koźmiński
Choć epidemia COVID spowodowała trudności dla przedsiębiorców wielu branż oraz podmiotów działających na różnych rynkach, sytuacja wynajmujących powierzchnie w obiektach handlowych jest szczególna. Główną przyczyną ich obecnych problemów oraz pretensji względem rządzących nie są bowiem poprzednie „fale koronawirusa” i towarzyszące im czasowe zamknięcia galerii, lecz interwencja ustawodawcy, który – w ramach tarcz – wprowadził przepisy jednostronnie chroniące interes najemców właśnie kosztem wynajmujących.
O ile w przypadku większości polskich przedsiębiorców (np. restauratorów, hotelarzy, organizatorów turystyki itp.) krytykę spowodowało uniemożliwienie prowadzenia im działalności (zakaz handlu lub świadczenia usług z powodu konieczności przestrzegania dystansu społecznego), ewentualnie niedostateczne wsparcie ze strony władzy publicznej, właściciele powierzchni handlowych przyjęli jakby dwa ciosy: ograniczenia lockdownu oraz drugi w postaci ustawowego zwolnienia ich kontrahentów z obowiązku zapłaty czynszu.
Tymczasem zarówno najemcy, jak i wynajmujący są profesjonalnie wykonującymi działalność gospodarczą przedsiębiorcami, nie tylko zarabiającymi, ale i ponoszącymi stałe daniny publicznoprawne (np. podatki), koszty i opłaty (m.in. zatrudnienia pracowników, opłaty na rzecz galerii handlowych) lub spłacającymi wcześniej zaciągnięte zobowiązania (np. kredyty bankowe). Każda ingerencja prawodawcy w stosunki między nimi – niezależnie od intencji – nie tylko naraża go na zarzut arbitralności (zwłaszcza gdy jedna strona ekonomicznie zyskuje, a druga traci), ale każe postawić pytania co do konstytucyjności takich działań.
Tak jest też tym razem: mam wątpliwości czy przepisy covidowe dotyczące relacji wynajmujących i najemców odpowiadają standardom ustrojowym (m.in. zasadzie zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa, ochrony praw nabytych i interesów w toku, a także społecznej gospodarki rynkowej i proporcjonalności). ©℗