statystyki

Początek Europy liberum veto. Koniec Unii czy jej nowe życie

autor: Marek Tejchman01.07.2016, 16:30
Boris Johnson, zwolennik Brexitu

Boris Johnson, zwolennik Brexituźródło: PAP
autor zdjęcia: MARY TURNER POOL

Rozumiejąc bunt mas uosabiany przez austriacką FPO czy grecką Syrizę i Złotą Jutrzenkę, warto pamiętać, że każdy z tych ruchów znalazł silnych przeciwników w partiach, które złośliwie określa się mianem establishmentowych. Bo one wciąż mają swój pomysł na Europę i są silne

Za 10 lat Unia będzie silniejsza, jeszcze silniejsza niż teraz”. To słowa byłego niemieckiego wicekanclerza, ministra spraw zagranicznych i wieloletniego szefa Zielonych – Joschki Fischera. Wypowiedziane zostały na początku czerwca w Sopocie – w czasie debaty otwierającej Europejski Kongres Finansowy. Słowa pełne pasji i wiary, formułowane przez polityka emerytowanego w czasie publicznego spotkania. Nie podczas politycznego wiecu.

Okoliczności, w jakich Fischer mówił, sprzyjały szczerości. Jeden z najważniejszych europejskich polityków przełomu stuleci, duchowy ojciec partii, która ma spore szanse na współrządzenie Niemcami po najbliższych wyborach, i tym samym kandydat na fotel ministra spraw zagranicznych – powiedział, co naprawdę myśli. I trochę tym niektórych przestraszył.

Nie tylko wegetarianie

Taki jest stan chorych i oderwanych od rzeczywistości brukselskich elit – gromko zakrzykną ci, którzy uważają, że projekt Unii coraz bardziej zintegrowanej i coraz głębszej wywołuje bunt europejskich narodów. Z Fischerem nie zgodziła się część dyskutantów – w tym szef rady programowej EKF – Jan Krzysztof Bielecki. Były, polski premier przypomniał, że jesteśmy kontynentem demokratycznym i obywatele mają pełne prawo nie zgodzić się na narzucane im decyzje, np. dotyczące relokacji imigrantów.


Pozostało jeszcze 92% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (1)

  • Mark(2016-07-01 17:28) Zgłoś naruszenie 21

    Jeżeli siła UE będzie polegała na znacznej swobodzie i wyborze różnorodności metod i dróg dochodzenia poszczególnych narodów a nie biurokratów z Komisji UE do jakiejś końcowej wizji Europy to w porządku.Dzisiaj, najwyraźniej widać, że elity władzy "dyrygentów" struktur wielkich krajów UE chcą wymuszać jedność celów i zadań, co doświadczały już kraje "komuny" i to się nie podoba mniejszym narodom np. Austrii, Polsce, Grecji, Węgrom, ale i niektórym ruchom i partiom w wielkich krajach / Francji, Niemczech/. Przymus, do którego przymierzają się biurokracji z UE i bogatych krajów 6-tki założycielskiej najwyraźniej rozmijają się z oczekiwaniami obywatelskimi większości krajów UE. Nożyce rozdźwięków pogłębiają się i mogą spowodować szybki upadek UE i odejścia z jej struktur .Wg. mnie RP odejdzie, gdy przestanie być beneficjentem korzyści, czyli po 2022 r. Nie ze względów ekonomicznych, ale społeczno-kulturowych. To może nawet stać się szybciej, gdy UE będzie nam narzucał imigrantów, obcych kulturowo z krajów muzułmańskich. Tradycje chrześcijańskie,bezpieczeństwo, tożsamość kulturowa są silniejsze, aniżeli wątpliwe korzyści bycia "razem". bo i tak będziemy, ale bez przymusu.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie