statystyki

Oni ukradli nam radość z futbolu

autor: Maciej Miłosz09.06.2016, 07:49; Aktualizacja: 09.06.2016, 08:39
Euro 2016

90 proc. przychodów (w latach 2007–2010 było to ponad 1 mld dolarów rocznie) pochodzi ze sprzedaży praw medialnych oraz umów sponsorskich i licencyjnychźródło: ShutterStock

Najbardziej popularna dyscyplina na świecie została ordynarnie zawłaszczona przez działaczy. Metody ich działań kojarzą się z mafią. I to na wszystkich szczeblach. Poniżej subiektywny dobór haseł, takie ABC aktywisty.

B jak Blatter Joseph (zwany też Seppem). Dziś 80-letni były już przewodniczący FIFA (dzielił i rządził w tej organizacji przez 18 lat, a wcześniej przez 17 lat był sekretarzem generalnym) oczekuje na wyniki działania śledczych. Jego działalność zakończyła się cztery miesiące temu, gdy w związku z podejrzeniami o korupcję na gigantyczną skalę został odsunięty od sprawowanej funkcji. Przez prawie dwadzieścia lat jako przewodniczący związku był postacią w piłce nożnej najważniejszą, a jego wpływy porównywalne były do tych, jakie mają czołowi politycy. Zapewne w spokoju dożyje swoich dni, korzystając z pieniędzy zarobionych na piłce.

B jak bilety na mecze reprezentacji. Część z nich (zazwyczaj duża) przypada działaczom i sponsorom. Swego czasu głośno się zrobiło nawet o tym, że piłkarze czują się w tej materii pokrzywdzeni. Na meczach na imprezy mistrzowskie przeciętny zjadacz chleba musi wierzyć w swoje szczęście i po tym, gdy zgłosi chęć zakupu wejściówki, liczyć na to, że je wylosuje. No i oczywiście zapłacić. Ale przy dużych imprezach z racji dużego popytu i już na starcie zaniżonej podaży szanse nie są duże. Na pocieszenie zostaje mu duży telewizor.

F jak FIFA, czyli The Fédération Internationale de Football Association, powstała w 1904 r. w Zurychu w Szwajcarii. Dziś zrzesza 209 federacji narodowych, a jej celem jest ciągłe „poprawianie futbolu”. To właśnie federacja skodyfikowała zasady gry i nad nimi czuwa. 90 proc. przychodów (w latach 2007–2010 było to ponad 1 mld dolarów rocznie) pochodzi ze sprzedaży praw medialnych oraz umów sponsorskich i licencyjnych. Wybory przewodniczącego odbywają się w sposób demokratyczny: każda federacja ma jeden głos. Oznacza to, że europejscy potentaci piłkarscy, tacy jak Niemcy czy Hiszpania, mają tyle samo do powiedzenia, co np. Wyspy Owcze czy Fidżi. Jak pokazują doświadczenia, w tym wypadku demokracja skłania do nadużyć i korupcji.


Pozostało jeszcze 68% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (1)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie