statystyki

Krótkowzroczna demokracja w stylu TKM

autor: Wojciech Włoch12.02.2016, 07:23; Aktualizacja: 12.02.2016, 08:50
W państwie demokratycznym wszyscy jako obywatele jesteśmy równi i mamy istotny wpływ na sprawy publiczne. Prawda to czy fałsz?

W państwie demokratycznym wszyscy jako obywatele jesteśmy równi i mamy istotny wpływ na sprawy publiczne. Prawda to czy fałsz?źródło: Materiały Prasowe
autor zdjęcia: bpr.sejm.gov.pl/Krzysztof Białoskórski

W państwie demokratycznym wszyscy jako obywatele jesteśmy równi i mamy istotny wpływ na sprawy publiczne. Prawda to czy fałsz? W pewnym sensie jesteśmy równi: mamy takie same prawa polityczne i obowiązki wobec państwa. Mamy też pewien wpływ na sprawy publiczne. Co cztery lata głosujemy, chodzimy też na demonstracje, niektórzy zapisują się do związków zawodowych, część odpowiada na pytania w sondażach.

Ze wszystkich tych aktywności najważniejszy jest oczywiście udział w wyborach parlamentarnych. Frekwencja w tych ostatnich (w 2015 r.) wyniosła 50,92 proc., natomiast według CBOS jedynie 64 proc. spośród badanych przez tę instytucję osób podziela opinię, że demokracja jest najlepszą formą rządów, a w grudniu 2015 r. pozytywnie oceniała działalność parlamentu jedynie 1/4 badanych. Jak widać, sama demokracja nie ma jakiegoś rewelacyjnego poparcia społecznego, udział w wyborach jest jeszcze mniejszy, a prace parlamentu cenią zdaje się tylko wyborcy partii rządzącej. Skąd tak słabe wyniki młodej demokracji? Być może z powodu niespełnionych obietnic.

Demokracja obiecuje obywatelom realny wpływ na sprawy publiczne, że każdy głos będzie się liczył tak samo, że każdemu należą się równy szacunek i troska. Obiecuje zatem obywatelską podmiotowość: polityka państwa ma być prowadzona w imieniu obywateli i dla obywateli. Oczywiście jest to idea, której osiągnięcie w pełni jest trudne, jeżeli nie niemożliwe. Politycy nie stają się z racji wyboru osobami roztropnymi i rzetelnymi, nie przestają mieć własnych celów i ambicji. Jednakże konieczność ubiegania się co cztery lata o wybór wpływać powinna chociażby na to, że dany polityk będzie starał się przedstawić swoje postępowanie jako działania na rzecz wyborców. Pojawia się pytanie, co to właściwie znaczy działać zgodnie z wolą wyborców. Nikt nie zawiera bowiem umowy z politykami, której złamanie pociąga za sobą odpowiedzialność tych ostatnich. Trudno też o wypracowanie osobistej więzi między wyborcą a reprezentantem. W realnej demokracji mamy partie polityczne i ich programy. Głosujemy na partie polityczne, których program jest chociażby zbliżony do naszych poglądów politycznych. Możemy zatem słusznie oczekiwać, że po wygranych wyborach będzie realizowany. Tutaj można zapytać, kto z wyborców przeczytał program swojej partii? Zapewne nie będzie to liczba oszałamiająca. W dużej mierze to nie na program partii głosują wyborcy, lecz na ich przekaz medialny, który w okresie wyborczym sprowadza się do piętnowania przeciwników i składania obietnic. Partie pilnie śledzą badania społeczne i sondaże, a następnie obiecują to, czego, jak im się zdaje, chcą ważne dla nich grupy społeczne, czyli elektorat. Można by zatem powiedzieć, że chociaż taki mamy wpływ na sprawy publiczne. Cóż, jeżeli reprezentacyjna demokracja jest trudna lub niemożliwa do osiągnięcia, to niech chociaż będzie demokracja sondażowa...


Pozostało jeszcze 73% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie