Przesłanie jest proste - zdrowie jest ważniejsze niż prawo do nienaruszalności miru domowego. Czeski rząd tak bardzo przejął się zanieczyszczeniem powietrza, że zdecydował, iż urzędnicy wysłani przez gminę będą mieli prawo wejść do domu i skontrolować czym mieszkańcy palą w piecach. Jeżeli ktoś nie wpuści kontrolera, będzie mógł dostać mandat w wysokości 50 tysięcy koron, czyli ponad 8 tysięcy złotych.

Nie wszyscy członkowie rządu poparli ten pomysł. Po posiedzeniu gabinetu szef koalicyjnych ludowców powiedział, że jest zwolennikiem tego, aby znaleźć inny sposób kontroli bez naruszania prywatności. Jednak pozostali ministrowie powołują się na opinię biura legislacyjnego, które uznało, że w tym przypadku chodzi o ochronę zdrowia obywateli. To zaś jest dobrem wyższym niż prawo do prywatności. Zwolennicy tego rozwiązania mają też nadzieję, że już sam przepis zniechęci tych, którzy teraz opalają swoje domy śmieciami i plastikiem.