Według doniesień tygodnika "Wprost", popartych informacją MSZ, średni koszt konsultacji anglojęzycznego przemówienia byłego ministra wyniósł 19 tysięcy złotych. Pracę wykonywał były ambasador Wielkiej Brytanii w Polsce Charles Crawford, prywatnie znajomy obecnego marszałka Sejmu.

Europoseł Ryszard Czarnecki zwraca uwagę, że MSZ wydał na konsultacje językowe ćwierć miliona złotych z kieszeni polskiego podatnika w sytuacji, gdy zatrudnia osoby, które urodziły się w Anglii i w USA, i powinny to zrobić w ramach swoich obowiązków służbowych.

Ryszard Czarnecki dodał, że jako absolwent Oxfordu Radosław Sikorski mógł poradzić sobie z przemówieniami sam lub zapytać o szczegóły żonę.
Europoseł PiS zastanawia się, czy nie chodziło raczej o kupowanie przyjaźni politycznej byłego ambasadora i jego środowiska politycznego niż o doskonalenie tekstów.

Promocja Polski powinna jednak jego zdaniem polegać na promocji państwa polskiego i odbywać się na czytelnych zasadach, a nie być promocją konkretnego polityka, który "za pieniądze z kieszeni polskiego podatnika robi sobie dobrze u zaprzyjaźnionego dyplomaty z obcego państwa".

Ryszard Czarnecki zauważył, że do tej pory MSZ był instytucją bardzo szczelną. Rządził się według niego prawami korporacji, gdzie "ścina się głowy prezesom czy wiceprezesom, ale tajemnice firmy nigdy nie wyciekają". Obecnie widać jego zdaniem, że walka wewnętrzna w Platformie między "minifrakcją" Sikorskiego a dużą frakcją "grubej ryby" Grzegorza Schetyny jest tak duża, że te tajemnice wyciekają i wyciekać będą. Efektem tej rywalizacji będzie zdaniem Ryszarda Czarneckiego wygrana PiS.

Według tygodnika "Wprost", w latach 2010-2014 skonsultowanych zostało 14 wystąpień ministra Radosława Sikorskiego.