25 maja krakowianie w pierwszym w historii miasta lokalnym referendum zdecydują, czy stolica Małopolski nadal będzie starała się o organizację igrzysk. Przeciwko zorganizowaniu zimowej olimpiady w 2022 roku w Krakowie protestują nie tylko mieszkańcy grodu Kraka - z sondażu, który na zlecenie IAR przeprowadziło Homo Homini wynika, że przeciwko organizacji igrzysk w Krakowie jest 60 procent Polaków (odmienne zdanie wyraża 31 proc. respondentów).

Tomasz Leśniak z inicjatywy „Kraków Przeciw Igrzyskom” komentując wynik sondażu stwierdza, że jest on efektem prowadzenia intensywnej debaty publicznej. Leśniak jest też pewien, że krakowianie w lokalnym referendum będą przeciwni pomysłowi organizacji igrzysk. - Powinno być jeszcze mniej zwolenników i dużo większa grupa przeciwników - ocenia. I przewiduje, że w referendum przeciwko igrzyskom opowie się 70 proc. głosujących. 

Krakowianie w referendum odpowiedzą na cztery pytania: „Czy jest Pani/Pan za zorganizowaniem i przeprowadzeniem przez Kraków zimowych igrzysk olimpijskich w 2022 roku?”; „Czy jest Pani/Pan za budową metra w Krakowie?”, „Czy jest Pani/Pan za stworzeniem w Krakowie systemu monitoringu wizyjnego, którego celem byłaby poprawa bezpieczeństwa w mieście?”, „Czy zdaniem Pani/Pana w Krakowie powinno budować się więcej ścieżek rowerowych?”.

Miasto przekonuje: to się opłaca…

Jacka Majchrowskiego, który funkcję prezydenta miasta pełni nieprzerwanie od 2002 roku wyniki sondażu nie martwią, martwi go natomiast "stan umysłu niektórych osób, które firmują akcję protestu przeciw igrzyskom". Według Majchrowskiego, "wmówiono ludziom, że jest to nieopłacalne i nie stać nas na to, bez pokazania żadnych danych". Prezydent Krakowa zapewnia przy tym, że miasto będzie starało się przekonać krakowian i Polaków do igrzysk. Jego zdaniem igrzyska będą dla miasta bardzo opłacalne, jako szansa na ściągnięcie inwestycji, za które nie będzie musiał płacić Kraków. 

…a mieszkańcy popierają igrzyska nieświadomie

Komitet Konkursowy „Kraków 2022” liczy zwolenników igrzysk dzięki specjalnej bramce. Przy przejściu podziemnym na krakowskich Plantach ustawiona została specjalna konstrukcja promująca organizację Zimowych Igrzysk Olimpijskich w 2022 roku. Aby poprzeć inicjatywę wystarczy przejść pod bramką. Problem w tym, że… bramki praktycznie ominąć się nie da, bo zajmuje niemal całą szerokość alejki Plant. Większość osób idąc pośpiechu miedzy Dworcem Głównym krakowskim rynkiem popiera igrzyska nieświadomie.
Billboardy niezgody

Władze Krakowa wciąż liczą, że mieszkańcy mimo wszystko poprą igrzyska. Poza postawieniem namiotu informacyjnego, który stanął na Rynku Głównym miasta, do poparcia sportowego wydarzenia zachęcają za pomocą telewizyjnych spotów, reklamy w gazetach i sześciu różnych billboardów na ulicach miasta, które informują wyłącznie o korzyściach związanych z zimowymi igrzyskami. Na ponad stu billboardach oraz reklamach umieszczonych w internecie i na tramwajach można przeczytać, że dzięki organizacji zimowych igrzysk w Krakowie zniknie smog i korki, powstanie 35 tysięcy nowych miejsc pracy oraz 2,5 tysiąca mieszkań komunalnych. Cała kampania potrwa do 23-ciego maja i będzie kosztowała miasto 160 tysięcy złotych, co skrzętne odnotowali przeciwnicy igrzysk.

Wspomniane bilboardy stały się już zresztą zarzewiem innego konfliktu. Zdaniem Tomasza Leśniaka z inicjatywy „Kraków Przeciw Igrzyskom”, bilbordy naruszają przepisy o referendum, które ma się odbyć 25 maja. 

Pozew dotyczy tylko jednego hasła: „Bo igrzyska to metoda na smog”. Zdaniem Tomasza Leśniaka, plakaty z takim przesłaniem wprowadzają mieszkańców w błąd. - Nie ma związku między igrzyskami, a działaniami przeciw smogowi. Ta impreza ani nie przyspieszy, ani nawet niemożliwi przyspieszenia działań antysmogowych – podkreśla Leśniak.
Dodatkowo, jak twierdzi Leśniak, zgodnie z przepisami miasto w kampanii przed referendum może zachęcać jedynie do udziału w głosowaniu, a nie nakłaniać do poparcia inicjatywy. Filip Szatanik z krakowskiego Magistratu, zapewnia jednak, że hasło mówiące o tym, ze dzięki igrzyskom zniknie smog jest prawdziwe. Zapewnia również, że kampania nie jest prowadzona w trybie referendalnym, tylko ze środków przeznaczonych na konsultacje społeczne.

Wyrok w tej sprawie zapadnie we wtorek.

Zakopane jest na „tak”

Dużo bardziej entuzjastycznie do sprawy igrzysk podchodzą mieszkańcy Zakopanego, którzy w najbliższy weekend zorganizują nawet specjalną „Majówkę olimpijską”. Jak podało Radio Kraków jeden ze współautorów projektu, Jan Gąsienica-Walczak zapowiada, że górale pojawią się też w Krakowie, aby przez żołądek trafić do serc mieszkańców królewskiego miasta. - Spróbujemy i oscypkiem - przekonuje. - Jak trzeba będzie, to na rynku jednym, drugim, trzecim krakowskim będziemy rozmawiać z ludźmi o tym, żeby promować ideę olimpijską w Polsce - dodaje. Gąsenica-Walczak przypomina, że krakowianie byli zawiedzeni tym, że w ich mieście nie było meczów piłkarskich mistrzostw Europy. - Mamy teraz szansę na wspaniałą imprezę sportową, która przyniesie wiele korzyści dla regionu i dla przyszłości naszej młodzieży i dzieci - zaznacza. 

Z kolei starosta tatrzański Andrzej Gąsienica-Makowski podkreśla, że olimpiada w Zakopanem byłaby pierwszą olimpiadą zimową w Karpatach. Przypomniał także, że olimpiada to od dawna największe marzenie górali. - Ta idea narodziła się pod Tatrami, pod Krokwią, gdzie był święty Jan Paweł Drugi – przypomina. Jeżeli Kraków i Zakopane otrzymałyby prawo organizacji Igrzysk, ich koszt, według wstępnych założeń miałby wynieść około 7,5 mld zł.

Źródło: IAR

Igrzyska uśmiechają się… Amerykanom
W kampanii, która ma zachęcić krakowian do poparcia idei igrzysk wykorzystano fotografię uśmiechniętych osób. Okazuje się, że portrety przy hasłach głoszących, że igrzyska są metodą na smog, korki i bezrobocie, pochodzą z banku zdjęć jednej z amerykańskich agencji. Magdalena Sroka wiceprezydent Krakowa i przewodnicząca komitetu „Kraków 2022” tłumaczy wykorzystanie tego zdjęcia oszczędnościami.