Leki na gruźlicę, wysłane do ludności komunistycznego kraju, są warte 605 tysięcy dolarów. Władze Korei Południowej podkreślają jednak, że pomoc jest częścią programu humanitarnego i nie ma żadnego związku z ostatnimi prowokacjami komunistycznego reżimu. 

Od 2008 roku, kiedy władzę w Korei Południowej objął konserwatywny prezydent Lee Myung-Bak, Seul wstrzymał rządową pomoc dla północnego sąsiada. Transporty humanitarne organizują tamtejsze organizacje praw człowieka. Ta forma pomocy ustała jednak również w związku z ostatnim kryzysem na Półwyspie Koreańskim. Władze w Pyongyang przeprowadziły testy rakietowe i grożą Korei Południowej wojną jądrową.

W tym komunistycznym kraju panuje ciągły niedobór żywności, sytuację pogarszają powodzie, susze i złe zarządzanie. Z głodu umierają tam tysiące ludzi.