Sędziowie Trybunału postanowili odstąpić od ogólnie stosowanych zasad i znieśli poufny charakter postępowania. Wcześniej Trybunał - na wniosek polskiego rządu - ograniczył publiczny dostęp do wszystkich przekazanych w sprawie dokumentów. Polska argumentowała, że upublicznienie ich mogłoby niekorzystnie wpłynąć na śledztwo prowadzone przez polską prokuraturę od 2008 roku. Teraz Trybunał zmienił zdanie. 

Jak informuje korespondent Polskiego Radia w Strasburgu, odtajnienie dokumentów zdarza się bardzo rzadko. Można sądzić, że jest to reakcja Trybunału na niezadowalającą - jego zdaniem - współpracę z polskimi władzami. Polska pomimo żądań Trybunału nie przysłała wszystkich dokumentów dotyczących prowadzonego śledztwa. 

W tej sytuacji można domniemywać, że Trybunał ogłosi wyrok korzystny dla al-Nashiriego i stwierdzi brak odpowiedniej współpracy ze strony polskich władz. Podobnie Trybunał uczynił w przypadku rosyjskich skarg dotyczących Czeczenii. 

Postępowanie w sprawie domniemanych więzień CIA w Polsce toczy się w krakowskiej Prokuraturze Apelacyjnej. Jej rzecznik Piotr Kosmaty zapewniał w rozmowie z IAR, że śledztwo jest kontynuowane zgodnie z planem i postępowanie przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka nie wpłynie na przebieg polskiego śledztwa. Prokuratorzy prowadzący postępowanie zwrócili się do prokuratora generalnego o przedłużenie terminu zakończenia śledztwa. Na jaki czas - tego prokuratorzy nie zdradzają, zasłaniając się tajemnicą śledztwa.

"Ujawnienie dokumentów dotyczących domniemanych tajnych więzień CIA zagraża bezpieczeństwu Polaków" - ostrzega minister sprawiedliwości Jarosław Gowin. Zapewnił jednocześnie, że rząd zrobi wszystko, by to bezpieczeństwo zapewnić. 

"Zdziwienie i zaskoczenie" - tak decyzję Trybunału w Strasburgu komentuje rzecznik rządu Paweł Graś. Zdaniem Pawła Grasia, cała sprawa jest bardzo delikatna, bo dotyczy bezpieczeństwa państwa. Dotyka bezpośrednio współpracy z sojusznikami w dziedzinie obronności, bezpieczeństwa oraz pracy wywiadu i kontrwywiadu. Paweł Graś dodaje, że to nie pierwsza decyzja Trybunału, którą polski rząd jest zaskoczony. Rzecznik rządu dodaje, że współpraca z Trybunałem będzie "bardziej powściągliwa". 

Szef BBN generał Stanisław Koziej uważa, że Polska może wstrzymać się z przekazywaniem wszystkich dokumentów do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka ze względu na bezpieczeństwo kraju. Dodaje, że do publicznej wiadomości zostały przekazane informacje z tajnego ciągle śledztwa, które prowadzi polska prokuratura. Stanisław Koziej mówił w radiowej Trójce, że z Trybunałem należy współpracować, ale trzeba mieć też na uwadze bezpieczeństwo kraju.

Wiceszef MSZ Maciej Szpunar podkreśla, że Polska nie ma nic do ukrycia. Wiceminister spraw zagranicznych poinformował, że Warszawa przekazała pismo procesowe, w którym przedstawiła stanowisko rządu w tej sprawie oraz zaoferowała udostępnienie części niejawnych akt tego śledztwa. Zajmujący się współpracą z Trybunałem wiceminister powiedział, że dotąd Polska wysłała do Strasburga jedynie 9-stronicowy dokument, ale nie ma w nim żadnych informacji, które mogą zagrozić bezpieczeństwu państwa. Jak podkreślił, Polska jako jedyne państwo, któremu stawiane są takie zarzuty, prowadzi śledztwo w tej sprawie. Wiceszef MSZ dodał, że postępowanie będzie trwało długo, gdyż jego przedmiot jest skomplikowany. Maciej Szpunar powiedział, że Polska już dawno zadeklarowała gotowość do współpracy z Trybunałem. Jednak wobec decyzji sędziów, Szpunar uważa, że dalsza współpraca Warszawy ze Strasburgiem może być utrudniona. Jak wyjaśnił wiceszef MSZ, decyzja o przekazaniu akt tajnych będzie dla Polski trudna, w związku z tym, że Trybunał ujawnia dokumenty.

Wiceminister Maciej Szpunar nie chciał odpowiedzieć na pytanie, czy w Polsce były domniemane więzienia CIA.

Były członek komisji w Parlamencie Europejskim badającej kwestie tajnych więzień CIA, senator Józef Pinior nie widzi możliwości odmowy współpracy z Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. Zdaniem Piniora, wypowiedzi o utrudnieniu współpracy z Trybunałem są zbyt pochopne i nieprzemyślane. "Rząd powinien pokazać, że jest w twardym rdzeniu Unii Europejskiej, a nie tam gdzie Rosja czy Azerbejdżan" - mówi senator.

Tymczasem Leszek Miller zapewnia, że w Polsce nie było tajnych więzień CIA. Według byłego premiera, ujawnianie przez nasz kraj materiałów naraziłoby życie polskich żołnierzy na misjach zagranicznych. Szef SLD dodał, że dla państwa polskiego najważniejsze jest bezpieczeństwo własnych obywateli i tym należy się kierować. 

Marek Biernacki z sejmowej komisji do spraw służb specjalnych podkreśla, że interesem Polski jest utrzymywanie w tajemnicy spraw dotyczących działalności służb specjalnych. Przypomina, że polska prokuratura prowadzi śledztwo, które objęłoby ewentualne przypadki łamania praw człowieka. Polityk PO zaznacza tez, że nie można odtajniać dokumentów w trakcie postępowania.

Adam Bodnar z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka mówi tymczasem, że decyzja strasburskiego trybunału nie zagraża bezpieczeństwu Polaków. W jego opinii, z ujawnionych dokumentów niczego nowego się nie dowiemy. Jego zdaniem, Europejski Trybunał Praw Człowieka odtajnił akta, bo Polska nie chciała współpracować z Trybunałem. "Po prostu Trybunał przestał się godzić na grę w kota i myszkę. Stwierdził, że jeżeli nie są przekazywane żadne niejawne dokumenty, dotyczące istnienia w Polsce tajnych więzień CIA to nie ma sensu utrzymywania klauzuli poufności" - podkreśla prawnik.

Wiceprezes Fundacji zauważa jednak, że Polska, nie przekazując tajnych informacji na prośbę Trybunału, naruszyła nasze zobowiązanie wynikające z Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. "To już nie są przelewki. Za takie postępowanie możemy zostać ukarani " - tłumaczy ekspert. Dlatego teraz- zdaniem prawnika- Polska powinna wrócić do tego, co kilka miesięcy temu zaproponował Europejski Trybunał Praw Człowieka i rozpocząć z nim współpracę. W przeciwnym razie sankcje mogą być bardzo dotkliwe.