Doniesienie jest efektem społecznego śledztwa, które wolontariusze stowarzyszenia Otwarte Klatki przeprowadzili w zeszłym roku na fermach zwierząt futerkowych w Polsce. Sprawdzili i udokumentowali warunki w 53 spośród około 800 ferm. - Na fermie posła Piątaka udokumentowaliśmy okaleczone i chore zwierzęta, których nikt nie leczy, przepełnione klatki powodujące agresję, samouszkodzenia, robaki w klatkach. A także praktyki zagrażające środowisku i ludziom - mówi gazecie Dobrosława Karbowiak z Otwartych Klatek, współautorka raportu.

- Na łąkę odprowadzana jest deszczówka. Mamy zgodę, by odprowadzać ją do rowu. A odchody nie wsiąkają w ziemię pod klatkami, bo pod ziemią jest membrana, która ich nie przepuszcza - odpowiada na zarzuty Piątak.- Wszystko mamy w porządku. Właśnie jestem po kontroli ochrony środowiska. A w Szczecinie jej szefem jest człowiek z PO, więc nie mieliby powodu, żeby mi zaoszczędzić czegokolwiek - dodaje.