Mirosław Skorupski od 14 lat w imieniu klubów stara się dla piłkarzy o wizę i pozwolenie o pracę, za co dostaje "prowizję". Oficjalnie jego spółka ma w zezwoleniu wpisane pośrednictwo pracy. Jednak zawodnicy z Afryki nieoficjalnie mówią Radiu ZET i "Newsweekowi", że są przez Skorupskego oszukiwani i wykorzystywani.

Piłkarze, często bez ważnych wiz, mieszkają w parterowym, zakratowanym baraku kilkaset metrów od boiska na warszawskim Bemowie, na którym grywa premier Donald Tusk. W lipcu tego roku promotor wyrzucił z baraku na ulicę pięciu brazylijskich zawodników, którzy dzięki pomocy organizacji pomagającej uchodźcom wrócili do swojego kraju.

Irena Dawid-Olczyk, prezes fundacji La Strada, która pomaga ofiarom handlu ludźmi, twierdzi, że jest to typowy mechanizm uzależnienia, spotykany przy handlu ludźmi.

To nie koniec zarzutów wobec Skorupskiego. W 2008 roku piłkarze z Nigerii z III-ligowego klubu Stal Głowno oskarżyli Skorupskiego o to, że zabierał im część wypłaty. Rok później nigeryjski obrońca Polonii Warszawa publicznie oskarżył Skorupskiego o to, że ten go oszukał - donosi Radio ZET i "Newsweek".

Skorupski utrzymuje, że jest niewinny. "Gdybym nie działał zgodnie z przepisami to na podstawie różnych donosów, podszeptów, artykułów w gazetach napisanych na podstawie zasłyszanych "sensacji" od czarnych - już dawno bym siedział. Kontrole przecież były w firmie a i w stowarzyszeniu. Jeśli chodzi o działalność formalną, to jest w porządku, bo bardzo o to dbam. Żałuję, że się za to wziąłem. Robiłem dobrze. Jak skończy się moja działalność, oni wszyscy zrozumieją, kim ja dla nich byłem. A byłem dla nich przede wszystkim ratownikiem lub fatherem" - powiedział reporterom Radia ZET i "Newsweeka" działacz PO.

Tymczasem Skorupski chwali się, że na zorganizowany przez jego stowarzyszenie "Wykopmy rasizm ze stadionów" lipcowy mecz piłki nożnej stroje  - za kilka tysięcy złotych - kupił sam premier Donald Tusk. Na potwierdzenie swoich słów pokazuje swoje zdjęcie z premierem. Kancelaria Premiera zaprzecza: premiera za nic nie płacił, na meczu zresztą  nie był, a zdjęcie zostało zrobione w innym terminie.

Według informacji Radia ZET i "Newsweeka" za koszulki mogła za to zapłacić Platforma Obywatelska. Honorowy patronat nad meczem objęła z kolei minister sportu Joanna Mucha i przewodniczący sejmowej komisji sportu Ireneusz Raś.