Przed Sądem dla dzielnicy Peczersk w Kijowie, który wybierał środek zapobiegawczy, zebrał się w środę tłum zwolenników Poroszenki. „Przyszedłem tu, by bronić Ukrainy” - powiedział PAP jeden z uczestników akcji, Ołeksij, który przyjechał ze Lwowa. Ocenił przy tym, że postępowanie wobec byłego szefa państwa „to sprawa polityczna”.

„Jestem tu, bo bardzo nie podoba mi się to, co dzieje się z systemem sądowniczym” - oświadczył z kolei dwudziestoparoletni Pawło z Kijowa. „Poroszenko to jedyna nadzieja na europejską przyszłość Ukrainy, to wielki człowiek, o wielkim międzynarodowym autorytecie” - podkreśliła w rozmowie z PAP uczestnicząca w manifestacji Tetiana. Pytana o to, co sądzi na temat postępowania prowadzonego wobec byłego prezydenta, odparła: „Do władzy doszli aferzyści i chcą zniszczyć patriotę, jakim jest Poroszenko”.

Sprawa dotyczy nominacji byłego pierwszego zastępcy szefa wywiadu zagranicznego Serhija Semoczki. Według prokuratury Poroszenko w 2018 roku, jako prezydent, wywarł nacisk na szefa wywiadu zagranicznego, którym wtedy był Jehor Bożok, aby ten mianował wiceszefem tej instytucji Semoczkę, przekraczając swoje uprawnienia służbowe. Poroszenko odrzuca te oskarżenia i określa sprawę jako motywowaną politycznie.

Poroszenko poinformował, że figuruje on obecnie w 24 postępowaniach, a kolejne trzy już zostały zamknięte. BBC Ukraina wyjaśnia, że status podejrzanego były szef państwa ma tylko w związku z nominacją Semeczki. Obrona Poroszenki utrzymuje, że również w tej sprawie nie ma on statusu podejrzanego, gdyż - jak twierdzi - nie wręczono mu zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa.

Prokuratura początkowo chciała wnioskować o areszt dla byłego szefa państwa lub kaucję, jednak na posiedzeniu 18 czerwca prokuratorzy zwrócili się do sądu o zmianę środka zapobiegawczego na osobiste zobowiązanie. W środę prokuratura wnioskowała o przyjęcie od Poroszenki zobowiązania do stawienia się na przesłuchanie i w sądzie, nieopuszczania Kijowa bez zgody śledzczych i do zdeponowania paszportu zagranicznego. Ten środek zapobiegawczy miałby obowiązywać do 10 lipca.

18 czerwca, kiedy rozpoczęto wybieranie środka zapobiegawczego dla Poroszenki, ambasada USA w Kijowie zwróciła się na Twitterze do ukraińskich władz, podkreślając, że system sądowniczy nie może być wykorzystywany do "wyrównywania politycznych rachunków". Przed "rewanżyzmem" ostrzegli też kanadyjscy dyplomaci.

Poroszenko, lider opozycyjnej partii Europejska Solidarność, w ubiegłym roku przegrał w wyborach prezydenckich z Wołodymyrem Zełenskim i obecnie jest deputowanym Rady Najwyższej (parlamentu) Ukrainy.

Z Kijowa Natalia Dziurdzińska (PAP)