statystyki

Karni i krnąbrni: Jak różne pokolenia podchodzą do koronawirusa w Polsce

autor: Paulina Nowosielska08.05.2020, 07:30; Aktualizacja: 08.05.2020, 08:05
Na sposób postrzegania dzisiejszych zdarzeń wpływa coś, co można nazwać efektem generacji.

Na sposób postrzegania dzisiejszych zdarzeń wpływa coś, co można nazwać efektem generacji.źródło: ShutterStock

Moje pokolenie potrafi cieszyć się byle czym. Mama do śmierci miała aluminiowy garnuszek, który podarowała jej jakaś kobieta, gdy wypędzali nas Niemcy. Pamiętam lata, gdy zwykła grypa zbierała śmiertelne żniwo. Dlatego jesteśmy twardsi

W racając ze sklepu, Urszula Kielecka za każdym razem nadkłada drogi, by odwiedzić swojego 90-letniego kolegę. Przynosi mu pieczywo, czasem gazetę. Czuje, że powinna, skoro skończyła niedawno dopiero 78 lat. Robiła to od początku pandemii, nawet wtedy, gdy obowiązywały większe restrykcje dotyczące wychodzenia z domu. – Miałam przygotowaną wymówkę, że właśnie idę do apteki albo że skończyło mi się jedzenie. Gdy mijałam patrol, przyspieszałam kroku i usiłowałam sprawiać wrażenie, że idę w sprawie pilnej i niezbędnej – opowiada pani Urszula. Czy tak właśnie było? Zapewne nie. – Zamknąć się w domu to tak, jakbym umarła – mówi. I zapewnia, że z przyzwyczajeń nie zrezygnuje, choć lekarz wiele razy jej powtarzał, by nie wychodziła. W końcu rozłożył ręce: takich niesubordynowanych pacjentów ma więcej.

– Na sposób postrzegania dzisiejszych zdarzeń wpływa coś, co można nazwać efektem generacji. Ci, którzy urodzili się ponad 70 lat temu, mieli już do czynienia z potężnymi atakami grypy sezonowej, m.in. pandemii w 1957 r. oraz epidemii w 1968 r. Przeżyli stan wojenny i system, który zmuszał obywateli do podporządkowania się. Niesubordynacja starszego pokolenia wynika z myślenia, że wtedy też były zakazy i też byli ludzie, którzy je łamali – tłumaczy Piotr Szukalski, demograf i socjolog, profesor Uniwersytetu Łódzkiego. Jak przekonuje, inaczej więc patrzą na pandemię osoby 80- czy 50-letnie, a inaczej 30-letnie. – Mój ojciec był pół wieku ode mnie starszy. Miałem wiele kontaktów z ludźmi urodzonymi ok. 1920 r. Przy rodzinnych spotkaniach i rozmowach o kryzysie lat 80. XX w. zadziwiał mnie ich optymizm. Z czasem zrozumiałem, że gdy oni wchodzili w dorosłe życie, stykali się z wojną. Późniejsze stanie w kolejkach i ograniczenia to były drobiazgi – dodaje ekspert.

Magazyn DGP z 8 maja 2020

Magazyn DGP z 8 maja 2020

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Stare nawyki wracają


Pozostało jeszcze 79% treści

2 dostępy do wydania cyfrowego DGP w cenie
9,80 zł Za pierwszy miesiąc.
Oferta autoodnawialna
PRENUMERATA 2020

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie