statystyki

Wyborcze zakłamanie. Politycy z coraz mniejszym skrępowaniem prowadzą kampanię, której formalnie jeszcze nie ma [OPINIA]

autor: Grzegorz Osiecki, Tomasz Żółciak28.01.2020, 09:02; Aktualizacja: 28.01.2020, 09:02
Co więcej, nikt, włącznie z obozem rządzącym, nie jest zainteresowany, by marszałek szybko wykonała swój ruch. Wszystkim pasuje poruszanie się w „szarej strefie”, w której właściwie nie ma żadnych reguł. Formalna kampania musi byś odpowiednio finansowana.

Co więcej, nikt, włącznie z obozem rządzącym, nie jest zainteresowany, by marszałek szybko wykonała swój ruch. Wszystkim pasuje poruszanie się w „szarej strefie”, w której właściwie nie ma żadnych reguł. Formalna kampania musi byś odpowiednio finansowana.źródło: ShutterStock

Kończący się wyborczy „czwórbój” jak nigdy wcześniej pokazał, że żyjemy w stanie kampanijnej hipokryzji. Przepisy regulujące prowadzenie agitacji wyborczej znów odstają od realiów, a politycy z coraz mniejszym skrępowaniem prowadzą kampanię, której formalnie jeszcze nie ma.

W najbliższych dniach marszałek Sejmu Elżbieta Witek najpewniej ogłosi dokładną datę wyborów prezydenckich (I tura najprawdopodobniej 1 0 m aja). A kampania już trwa, na długo zanim się formalnie zaczęła. Co więcej, nikt , włącznie z obozem rządzącym, nie jest zainteresowany, by marszałek szybko wykonała swój ruch. Wszystkim pasuje poruszanie się w „szarej strefie”, w której właściwie nie ma żadnych reguł. Formalna kampania musi byś odpowiednio finansowana (wpłaty od obywateli, fundusze wyborcze partii politycznych czy kredyty bankowe zaciągnięte na cele związane z kampanią), a kandydaci – odpowiednio zgłoszeni (przez komitety wyborcze). A politycy dobrze się czują na takim wyborczym „Dzikim Zachodzie”.

Temat tzw. prekampanii był szeroko dyskutowany w trakcie ostatnich wyborów samorządowych. Sprawę otwarcie krytykowali sędziowie z Państwowej Komisji Wyborczej, wtórował im rzecznik praw obywatelskich, a politycy tylko przytakiwali głową, mówili, że rzeczywiście to niegodne zachowanie. Po czym pędzili na kolejny briefing prasowy, gdzie roztaczali wizję rozwoju miasta, w którym – o dziwo! – potem oficjalnie zgłaszali swoją kandydaturę. Wtedy jednak przynajmniej próbowano niuansować – kandydaci przekonywali, że np. jako posłowie albo czynni samorządowcy mają prawo spotykać się z mieszkańcami i pytać o ich problemy.


Pozostało 67% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie