Prange-Barczyński: Sporą częścią ceny szampana jest koszt marketingu [WYWIAD]

autor: Robert Mazurek03.01.2020, 10:07; Aktualizacja: 07.01.2020, 14:39
Tomasz Prange -Barczyński krytyk winiarski i dziennikarz, sędzia w konkursach winiarskich, założyciel i wieloletni redaktor naczelny „Magazynu Wino”, redaktor magazynu "Ferment"

fot. Darek Golik

Tomasz Prange -Barczyński krytyk winiarski i dziennikarz, sędzia w konkursach winiarskich, założyciel i wieloletni redaktor naczelny „Magazynu Wino”, redaktor magazynu "Ferment" fot. Darek Golikźródło: DGP

Kiedy jesteśmy obżarci jak mopsy, opiliśmy się tych ekstraktywnych, czerwonych win, to zamiast grappy, whisky czy koniaku wybierzmy szampana. Lampka się zapala i zaczynamy zabawę od nowa.

Co otworzyłeś na sylwestra?

Butelkę Champagne J. de Telmont O.R. 1735 Brut.

Ile kosztowała?

Dostałem ją w prezencie, ale czekaj, zaraz sprawdzę… 82 euro.

U mnie w sklepie na rogu można kupić szampana za 6,70 zł. I po co przepłacać?

Jeszcze pięć lat temu wszyscy tak mówili, więc każde „Sowietskoje Igristoje” nazywano szampanem. Czasy się zmieniły i teraz każde wino musujące to prosecco.

Już wiadomo, czemu prosecco to najczęściej fałszowane wino świata.

magazyn okładka 3 stycznia 2020

magazyn okładka 3 stycznia 2020

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Jeszcze trzy czy cztery lata temu, kiedy pojawiło się to robiące furorę quasi-prosecco lane z kija, to ludzie nie traktowali go jak wina.

Wyjaśnijmy sobie, skąd w winie gaz?

Drożdże przetwarzają cukier na alkohol oraz dwutlenek węgla. Gdy się robi normalne wino, to jest rurka, która odprowadza dwutlenek węgla z kadzi na zewnątrz.

Bo inaczej każde wino byłoby musujące?

W zasadzie tak.

Wiemy to z podglądania gąsiorów z winem, w których domowym sposobem robiono wino z porzeczek.

Oczywiście. W przypadku szampana mamy wino bazowe, z grubsza takie jak wszystkie wina, bo powstało z odprowadzaniem gazu. Ma 10,5 proc. alkoholu i jest potwornie kwaśne, niepijalne właściwie.

Próbowałem, masakra.

Pamiętajmy, że Szampania jest najbardziej na północ wysuniętym regionem winiarskim Francji i pogoda tam nie rozpieszcza winiarzy.

Mamy to kwaśne wino i co dalej?

Ono trafia do butelki, a wraz z nim roztwór cukru i drożdży w dokładnie wymierzonej proporcji. Chodzi o to, że kiedy drożdże zjedzą cukier i wyprodukują alkohol, to będzie go ok. 12–12,5 proc. Powstaje też, jak mówiliśmy, dwutlenek węgla, a ponieważ butelka jest szczelnie zamknięta kapslem, takim jak do piwa, to gaz nie ma gdzie uciec i zostaje w butelce.

To jest ta powtórna fermentacja?

Tak, owoce już sfermentowały i powstało wino bazowe. Druga fermentacja zaszła w butelce – ten sposób nazywamy metodą tradycyjną albo szampańską. Tak powstają nie tylko szampany, ale też choćby alzackie crémanty, niemieckie sekty, włoskie franciacorty czy hiszpańskie cavy, te przez c i v.

Kilka lat temu poszedłem z panią filozof z Paryża do warszawskiej winiarni. Pani zapytała, czy są cavy. Owszem. „A jakie?”. „Espresso, macchiato, cappuccino… Wszystkie mamy”.

Ale jest też drugi sposób powstawania win musujących, zwany metodą Martinottiego lub Charmata – tam powtórna fermentacja nie zachodzi w butelkach, ale w wielkich kadziach. Tak właśnie powstaje prosecco.

A różnice, prócz tego, że ten drugi sposób jest tańszy?

To zupełnie inna pienistość, w butelce szampana mamy ciśnienie na poziomie sześciu atmosfer, a w butelce prosecco dwóch i pół atmosfery.

To są sposoby naturalne. Są inne?

To saturacja, czyli nasycenie wina dwutlenkiem węgla. Tak powstają nie tylko produkty winopodobne za 6,70 zł, ale też tanie wina musujące. Ponieważ wino, do którego dodaje się bąbelki, jest pijalne, to mamy w efekcie całkiem znośne wino musujące w cenie kilku euro za butelkę.

A jak powstało „Szampanskoje” za 6,70 zł?

Nie chcę wiedzieć. To jak parówki za 6,70 zł, myślę, że to ta sama metoda, czyli dużo selera… (śmiech)

Jak to w ogóle możliwe?

Prawda? Przecież i hurtownik, i sklep muszą zarobić. Mamy koszty butelki, etykiet, transportu i wreszcie całkiem pokaźny koszt banderoli, czyli podatek. A tu się musi jeszcze zmieścić cena napoju.

Napoju?

Bo to jest „napój alkoholowy o charakterze winnym”, w supermarketach znajdziesz go nawet za 4,50 zł, tak że ten twój za 6,70 zł, to możesz nawet gościom podawać.

Jakbyś się wybierał, to się zapowiedz, skoczę do mojego „Carringtona”.

Umowa stoi.

Dlaczego szampan jest tak drogi? Ludzie mówią, że to przez snobizm.

Samo wino jest rzeczywiście często bardzo wysokiej jakości, ale to nie wszystko. Marki pracują nad wizerunkiem wina absolutnie wyjątkowego. Jego picie kojarzy się z prestiżem – piję, bo mnie na to stać i tak mi się podoba.


Pozostało 71% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Komentarze (1)

  • tym(2020-01-04 07:18) Zgłoś naruszenie 00

    Każden kto kupił RedBula dołożył się do dóbr Adama Małysza.Kto kupił wyroby adidasa dołożył się do posiadłości Roberta Lewandowskiego a telefon w Plusie do Majewskiego.Bo reklama jest dzwignią celebrytów za którą płacą wszyscy kupujący.Fajnie było pooglądać Adama czy Roberta i wielu innych ale nie ma nic za darmo.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie