Na miejsce zdarzenia przybył prezydent Francji Emmanuel Macron, a także premier Edouard Philippe, minister spraw wewnętrznych Christophe Castaner, który zrezygnował z tego powodu z zaplanowanej podróży do Turcji, oraz mer Paryża Anne Hidalgo. Media informowały wcześniej, że udał się tam również szef paryskiej prokuratury.

Posłowie Zgromadzenia Narodowego, izby niższej francuskiego parlamentu, rozpoczynając popołudniowe obrady uczcili minutą ciszy pamięć ofiar ataku.

Na razie nie jest jasne, w jaki sposób napastnik dostał się do budynku komendy. Z relacji jednego z policjantów wynika, że mężczyzna został zastrzelony przez jednego z funkcjonariuszy.

Według AFP sprawca zginął na dziedzińcu policyjnego kompleksu. Francuska agencja podaje również, że nożownik był wcześniej zatrudniony jako informatyk w wydziale wywiadu paryskiej policji oraz był niepełnosprawny; według innych mediów był głuchoniemy.

Na razie nie wiadomo, jakimi pobudkami kierował się ten mężczyzna. Według źródeł AFP śledczy badają wątek konfliktu na tle osobistym.

Teren wokół komendy - położonej w historycznym śródmieściu Paryża, niedaleko katedry Notre Dame - ogrodzono, na miejsce skierowano kilkanaście wozów strażackich, a paryskie przedsiębiorstwo transportowe RATP zamknęło położoną niedaleko stację metra Cite, powołując się na względy bezpieczeństwa.

Jak poinformował przedstawiciel strony związkowej Yves Lefebvre, do ataku doszło około godz. 13.

Krótko przed godz. 14 głośniki w położonej niedaleko komendy siedzibie ministerstwa sprawiedliwości zaczęły nadawać ostrzeżenie o ataku. W komunikacie zapewniono, że podejmowane są działania w celu opanowania sytuacji, a teren jest strzeżony.

Do ataku doszło dzień po wielkim proteście policjantów przeciwko trudnym warunkom pracy, niskim płacom i rosnącej liczbie samobójstw wśród funkcjonariuszy. Według organizatorów w manifestacji, największej od blisko 20 lat, udział wzięło 22-28 tys. policjantów.

Czy frankowicze wystraszyli zagranicznych inwestorów