W sobotę TVN wyemitował materiał, w którym ujawniono, że w kamienicy należącej do obecnego szefa Najwyższej Izby Kontroli Mariana Banasia funkcjonował hotel na godziny, który miał powiązania ze znanym krakowskim przestępcą. Według dziennikarzy to jeden z braci K., którzy prowadzą w Krakowie agencje towarzyskie.

– Trudno, żeby funkcjonariusze CBA nie zainteresowali się, komu człowiek będący szefem Krajowej Administracji Skarbowej wynajmował nieruchomość, kiedy badali jego oświadczenia majątkowe. Pytanie, co z ustaleniami zrobiono, czy przed powołaniem Banasia na ministra finansów, a później prezesa NIK, coś z tymi informacjami zrobiono. W tej sytuacji już dawno Banaś powinien dostać sygnał, że ma sprawę nieruchomości rozwiązać, i to powinno się odbyć w ramach ochrony kontrwywiadowczej najważniejszych osób w państwie – mówi nasz informator zbliżony do służb.

Sprawa wywołała polityczną burzę i pytania, jak to możliwe, że została ujawniona dopiero teraz, skoro od blisko roku majątek byłego szefa Krajowej Administracji Skarbowej i byłego ministra finansów jest pod lupą Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

– O kontrolę CBA oświadczeń majątkowych zwrócił się sam Banaś w listopadzie 2018 r. To było pokłosie tekstu jednego z portali internetowych na temat działek, które ówczesny szef KAS wpisał do oświadczeń – twierdzi nasz informator z resortu finansów.

Faktycznie z działkami jest w dokumentach zamieszanie. Gdy Banaś obejmował – tuż po wygranych przez PiS wyborach – urząd wiceministra finansów (podsekretarza stanu) w listopadzie 2015 r., wpisał do oświadczenia działkę o powierzchni 380 mkw. W dokumencie złożonym już na koniec 2015 r. ma ona powierzchnię 370 mkw. (wszystkie inne składniki majątku się zgadzają). W kolejnym oświadczeniu datowanym na początek grudnia 2016 r. – gdy Banaś awansował na sekretarza stanu – działka ma powierzchnię blisko 10-krotnie większą i wynosi 3600 mkw. Jednocześnie nie ma informacji, żeby poprzednia została sprzedana, ani wzmianki o zakupie tej większej. Jego współpracownicy tłumaczyli to błędem.

CBA zaś wszczęło tzw. analizę przedkontrolną oświadczeń majątkowych. Jako pierwszy informował o tym w lutym 2019 r. portal Wirtualna Polska. W ubiegłym roku CBA prowadziło 145 kontroli i aż 727 analiz. W przypadku Banasia jednak z analizy CBA postanowiło przejść do znacznie poważniejszej kontroli, chociaż nie zawsze tak się dzieje. Przykładem jest Marek Chrzanowski, były szef Komisji Nadzoru Finansowego, którego nagrał miliarder Leszek Czarnecki, a rozmowa ma być dowodem, że ten pierwszy domagał się korzyści majątkowej w zamian za przychylność dla jego banków. Tutaj na analizie się skończyło.

O wszczęciu kontroli DGP informował jako pierwszy. Miała się zakończyć po trzech miesiącach w połowie lipca 2019 r. O tym, że CBA prześwietla majątek Banasia, wiadomo było w momencie powoływania go na stanowisko ministra finansów. Działania kontrolne funkcjonariuszy Biura nie zakończyły się w przewidywanym terminie, ale zostały wydłużone o kolejne trzy miesiące. Jak usłyszeliśmy w CBA, mają się zakończyć 16 października tego roku, czyli kilka dni po wyborach do parlamentu. O tym, że CBA będzie nadal prześwietlało majątek Mariana Banasia, politycy PiS wiedzieli w momencie wskazywania go jako kandydata na prezesa NIK.

– CBA realizując swoje ustawowe obowiązki, prowadzi od 16 kwietnia br. kontrolę oświadczeń majątkowych pana Mariana Banasia. Postępowanie obejmuje oświadczenia majątkowe złożone w latach 2015–2019. Planowany termin zakończenia kontroli przypada na drugą połowę października br. – informuje DGP Temistokles Brodowski, rzecznik CBA. Przyznaje, że postępowanie zgodnie z ustawą o CBA może trwać do dziewięciu miesięcy.

Z naszych ustaleń wynika, że to nie działki, ale właśnie kamienica jest głównym problemem. Tym bardziej że z wynajmu 400-metrowej nieruchomości Banaś osiągał relatywnie niewielki dochód. W 2015 r. było to – zgodnie z oświadczeniami majątkowymi – ok. 40 tys. zł w skali roku.

W oświadczeniu z grudnia 2016 r. pojawia się też informacja, że Banaś podpisał przedwstępną umowę sprzedaży kamienicy, która miała zostać sfinalizowana w 2017 r., oraz informacja o zawarciu kolejnej przedwstępnej umowy, tym razem zakupu mieszkania o powierzchni 40 mkw. Losów transakcji nie można było śledzić, bo na stronach MF nie pojawiło się nigdy oświadczenie majątkowe za 2017 r. Stan jego majątku można było zweryfikować dopiero wtedy, gdy został szefem MF i na tej podstawie odtworzyć losy nieruchomości w latach 2017–2018. Banasiowi nie udało się wówczas sprzedać kamienicy, ale powiódł się zapowiedziany zakup 40-metrowego mieszkania i jeszcze jednego o powierzchni 71 mkw. W sumie z tych trzech nieruchomości minister osiągnął w 2018 r. dochód w wysokości 65,7 tys. zł. Na jego kontach zmalała za to gotówka z przeszło 500 tys. zł do ok. 121 tys. zł.

Ostatecznie do podpisania umowy sprzedaży kamienicy dochodzi w sierpniu tego roku, czyli dwa tygodnie przed tym, jak Banaś zostaje powołany na prezesa NIK. W oświadczeniu po materiale TVN prezes Izby podkreśla: „Nie zarządzałem pokazanym w materiale hotelem. Byłem właścicielem budynku, który na podstawie umowy zawartej zgodnie z prawem wynająłem innej osobie. Osoba ta prowadziła tam działalność hotelową. Obecnie nie jestem właścicielem tej nieruchomości”.

Pomimo silnego niepokoju złoto nie drożeje, dlaczego?