statystyki

Kto rządzi w Zatoce Perskiej? Niewiele trzeba, by zdestabilizować sytuację na Bliskim Wschodzie

autor: Jakub Kapiszewski22.09.2019, 11:00
Arabia Saudyjska

Atak rakietowy na kluczowy element infrastruktury naftowej Arabii Saudyjskiej to przede wszystkim problem wizerunkowyźródło: ShutterStock

Rakietowy atak na instalacje naftowe w Arabii Saudyjskiej pokazuje, jak niewiele trzeba, żeby zdestabilizować sytuację na Bliskim Wschodzie – oraz że kłopoty w regionie wciąż mają przełożenie na resztę świata.

C zegoś takiego Saudowie się nie spodziewali. Tydzień temu kilkanaście nisko latających rakiet precyzyjnie uderzyło w wybrane elementy instalacji naftowych w miejscowościach Bukajk i Churajs. Na nic zdały się miliardy wydane na uzbrojenie, w tym zakupione w Stanach Zjednoczonych systemy ochrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej, słynne patrioty. „Zaprojektowano je do przechwytywania zupełnie innych celów” – tłumaczył dziennikowi „The Guardian” Omar Lamrani, analityk firmy doradczej Stratfor.

„W Bukajku atak dosięgnął 17 celów, w tym 12 trzydziestometrowych zbiorników do oddzielania płynnej od gazowej frakcji ropy naftowej, z których każdy został trafiony w sam środek […] przez pociski. Te miały podziurawić zbiorniki, ale nie były wyposażone w ładunki wybuchowe, które by je uszkodziły, lecz nie zniszczyły. To pokazuje duże umiejętności techniczne po stronie atakującego” – napisał w analizie dla Waszyngtońskiego Instytutu Studiów Bliskowschodnich (WINAMP) Michael Knights.

O tym, jak poważnie traktowany jest ten atak, świadczy naprędce zorganizowana podróż sekretarza stanu USA Mike’a Pompeo do Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. W środę i czwartek szef amerykańskiej dyplomacji rozmawiał z liderami tych krajów o dalszych krokach wobec sobotniej agresji. „Ten atak był wypowiedzeniem wojny” – grzmiał Pompeo. I żeby nie było wątpliwości, kto wypowiedział wojnę, dodał, że na rakietach były „odciski palców ajatollahów”.

Zrobić coś wrednego

Pomimo to ajatollahowie na razie nie mają się czego obawiać. Biały Dom zapowiedział, że nałoży na Iran jeszcze cięższe niż dotychczasowe sankcje. Ale jak uważa część ekspertów, te obecne są już na tyle dotkliwe, że trudno sobie wyobrazić, by jeszcze można poszerzyć ich zasięg. „To będzie jak próba zeskrobania czegoś z dna beczki” – mówił dziennikowi „Financial Times” Henry Rome, analityk Eurasia Group w Waszyngtonie.


Pozostało jeszcze 74% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (1)

  • xyz(2019-09-22 16:04) Zgłoś naruszenie 00

    Dotychczas mamy do czynienia z humanitarnymi atakami w rejonie Zatoki Perskiej. Poza aresztowaniem statków przez Iran to zestrzelenie bezzałogowego samolotu typu dron i dalej atak na instalacje naftowe na terenie Arabii Saudyjskiej. Aktualnie trwa dyplomatyczne "przeciąganie liny", stroszenie piórek prężenie muskułów przez strony konfliktu. Iran ekonomicznie przyparty do muru może doprowadzić do zdecydowanie większego kryzysu w tym rejonie i wówczas ropa może w dłuższym terminie kosztować ponad 100 USD za baryłę.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie