statystyki

Johnson ostatnim premierem Zjednoczonego Królestwa? Brexit może doprowadzić do rozłąki nie tylko z UE

autor: Jakub Kapiszewski26.07.2019, 08:45; Aktualizacja: 26.07.2019, 09:03
Boris Johnson walczy z Europą od 30 lat. W konsekwencji może doprowadzić do rozpadu swojego kraju.

Boris Johnson walczy z Europą od 30 lat. W konsekwencji może doprowadzić do rozpadu swojego kraju.źródło: PAP
autor zdjęcia: NEIL HALL POOL

Boris Johnson walczy z Europą od 30 lat. W konsekwencji może doprowadzić do rozpadu swojego kraju.

W ychodzimy 31 października, „no ifs, no buts” – żadnych „jeśli”, żadnych „ale”. Taką obietnicę złożył Boris Johnson mieszkańcom Zjednoczonego Królestwa w swoim pierwszym przemówieniu w charakterze szefa rządu, wygłoszonym w środę wieczorem przed charakterystycznymi, czarnymi drzwiami z numerem „10”. Na potwierdzenie swojej determinacji dokonał gruntownej rekonstrukcji rządu, oferując ministerialne teki czołowym zwolennikom rozwodu z Unią Europejską, takim jak Jacob Rees-Mogg, Dominic Raab czy Priti Patel.

Magazyn DGP 26 lipca

Magazyn DGP 26 lipca

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Determinacja Johnsona jest tak duża, że pozycję specjalnego doradcy – czyli kogoś, kto jest zawsze w cieniu za premierem, z nieograniczonym dostępem do ucha szefa – uczynił arcybrexitera Dominica Cummingsa, który w 2016 r. stał na czele kampanii „Vote Leave”, przekonującej Brytyjczyków do zagłosowania za opuszczeniem UE. Johnson przygarnął go do siebie pomimo tego, że Cummings jest winny walkom związanym z finansowaniem „Vote Leave” i ciągnie się za nim smród, jeśli idzie o kontakty z Rosjanami w kontekście plebiscytu sprzed trzech lat. Co gorsza nowy doradca premiera kompletnie zignorował parlament, kiedy ten wezwał go na przesłuchanie w obydwu sprawach (konkretnie przez poselską komisję ds. manipulacji przy referendum brexitowym).

Boris Johnson wreszcie ma władzę – i ludzi – aby wdrożyć to, do czego pośrednio namawia Brytyjczyków od trzech dekad.

Włoskie kondomy

„Jestem przeciw karze śmierci i przeciw Europie”, miał powiedzieć Johnson w 1994 r. podczas rozmowy z kolegą w redakcji dziennika „The Daily Telegraph”. Do wymiany doszło krótko po tym, jak obecny premier otrzymał w gazecie stanowisko głównego publicysty politycznego. Johnson pożalił się wtedy, że w wielu kwestiach, którymi żyje polityka, nie ma swojego zdania – jak więc miał piastować swoją nową funkcję? Kolega nie dowierzał, przekonując, że jakieś opinie BoJo (czasem jest tak przezywany) musi jednak mieć. Kiedy padło zdanie o karze śmierci i Europie, znajomy spokojnie odparł: „Jestem pewien, że coś z tego ukręcisz”.


Pozostało jeszcze 68% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (3)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie