Mazur: PiS przestał być formacją radykalną, a stał się partią centrum [WYWIAD]

autor: Kacper Leśniewicz09.06.2019, 19:00; Aktualizacja: 09.06.2019, 19:27
Teraz role się odwróciły. Kiedyś Donald Tusk wyznaczał normalność, a radykałami byli „nacjonaliści”. Dziś normalność wyznacza Jarosław Kaczyński, a radykałami są „ideolodzy LGBT” - mówi w rozmowie z DGP Krzysztof Mazur Klub Jagielloński, doktor nauk o polityce.

Teraz role się odwróciły. Kiedyś Donald Tusk wyznaczał normalność, a radykałami byli „nacjonaliści”. Dziś normalność wyznacza Jarosław Kaczyński, a radykałami są „ideolodzy LGBT” - mówi w rozmowie z DGP Krzysztof Mazur Klub Jagielloński, doktor nauk o polityce.źródło: PAP
autor zdjęcia: Rafał Guz

- Teraz role się odwróciły. Kiedyś Donald Tusk wyznaczał normalność, a radykałami byli „nacjonaliści”. Dziś normalność wyznacza Jarosław Kaczyński, a radykałami są „ideolodzy LGBT” - mówi w rozmowie z DGP Krzysztof Mazur z Klubu Jagiellońskiego, doktor nauk o polityce.

Przed wyborami w obozie Zjednoczonej Prawicy (ZP)mówiono o wewnętrznych tarciach i nieuchronnym procesie zmian. Optymistyczne scenariusze zakładały minimalne zwycięstwo nad Koalicją Europejską, pesymistyczne – porażkę, oddanie władzy jesienią i dekompozycję obozu władzy.

Już po ogłoszeniu wyników wyborów widać było, że nawet politykom ZP trudno było w nie uwierzyć. To najlepszy wynik PiS w historii, który scalił na nowo obóz władzy – i dziś nikt już nie mówi o wewnętrznych podziałach. Okazało się, że nie trzeba mieć oszałamiających efektów rządzenia, by wygrać. Wystarczą transfery socjalne i obrona tożsamości. Od czasu wyborów nasiliła się narracja, że głosy białych kołnierzyków nie są aż tak potrzebne, by zwyciężyć.

Nie tryska pan optymizmem, wypowiadając te słowa.

Sam nieświadomie przypisuję politykom nie tyle ambicje posiadania władzy dla niej samej, co chęć rządzenia, odciśnięcia swojego śladu na rzeczywistości. To właśnie za to w wyborach powinien nagradzać demos. Powinien głosować na tych, którzy dobrze rządzą. Taki jest sens demokracji. Ale takie podejście do rządzących to mit.

PiS akurat wyjątkowo mocno odciska swój ślad na rzeczywistości. Przecież realizuje polityczne obietnice.

Wielu wyborców rzeczywiście ceni PiS za to, że dotrzymuje słowa. Sympatycy nie stawiają pytań o to, czy transfery socjalne można było zorganizować w lepszy sposób i czy nie jest za wcześnie na konsumowanie owoców sukcesu, bo ciągle stoi przed nami wiele wyzwań. Efekty tej polityki są bezpośrednio odczuwalne. Ludzie dostają świadczenie do ręki i wiedzą, komu to zawdzięczają. Stąd taka popularność PiS na tle opozycji, która właściwie nie wiadomo jaki ma stosunek do transferów socjalnych. Jednego dnia krytykuje te świadczenia, by już następnego przystąpić do licytacji z rządzącymi.

Ludzie wiedzą, komu zawdzięczają świadczenia. Stąd taka popularność PiS na tle opozycji, która właściwie nie wiadomo, jaki ma stosunek do transferów socjalnych. Jednego dnia krytykuje je, by następnego przystąpić do licytacji z rządzącymi

Badania społeczne pokazują, że Polacy sprzeciwiają się ingerencji Kościoła w politykę i ich życie prywatne. Co się takiego wydarzyło, że broniąc twardo tradycyjnych wartości, Zjednoczona Prawica w tak zmieniających się okolicznościach rozbiła polityczny bank?

To kolejny aspekt tych wyborów, który uczy mnie pokory. Film Sekielskich bezsprzecznie wywołał wstrząs społeczny i na kilka dobrych dni zdominował kampanię wyborczą. I co się ostatecznie okazało? Że choć emocje społeczne były po stronie ofiar i wielu ludzi krytycznie oceniło postawę kleru, to jednak poparli obóz odwołujący się do nauczania Kościoła. Wygląda na to, że jako społeczeństwo możemy krytycznie oceniać działanie instytucji czy księży, a nawet coraz rzadziej chodzić na msze, ale ciągle uznajemy Kościół za naturalny element życia publicznego. Dlatego w kontekście wyniku wyborczego jednym z czynników mógł być zorganizowany już w czasie ciszy wyborczej Marsz Równości w Gdańsku.

Przecież to wydarzenie, w którym wzięło udział ledwie kilka tysięcy osób.

Na pierwszy rzut oka rzeczywiście epizodyczne. Spójrzmy jednak na jego zasięgi w sieci – informacje na temat marszu przyciągnęły uwagę blisko 8 mln osób, i to w kluczowym dniu wyborów. Do tego sprawę konsekwentnie nagłaśniały media publiczne, z właściwą sobie jednoznacznością. Profanacja, która miała miejsce w trakcie marszu, wywołała negatywne emocje. Nawet Aleksandra Dulkiewicz, prezydent Gdańska, choć objęła marsz patronatem, ostatecznie odcięła się od organizatorów. Być może w niedalekiej przyszłości progresywna lewica będzie w stanie wygrać w Polsce wybory, ale na razie w tej wojnie kulturowej to środowiska bezpardonowo atakujące Kościół uchodzą za radykałów. PiS wygrał te wybory, bo umiał zagospodarować emocje środka, najlepiej wyrażał coś, co można uznać za obowiązującą dziś społeczną normalność. I to jest chyba równie wielki sukces tej partii, co wynik wyborczy. PiS przestał być formacją radykalną, a stał się partią centrum.

Strach przed ajatollahem przestał działać?

Te słowa Donalda Tuska potwierdziły tylko, jak ten znany z dobrego słuchu społecznego polityk rozmija się z dominującymi nastrojami społecznymi. W kontekście zmian światopoglądowych interesujące jest również zdjęcie Tuska z kampanii z 2005 r. zrobione w jego domu. Przyszły premier pozuje na nim z rodziną, a w tle, na sekretarzyku, znajdują się chyba wszelkiego rodzaju dewocjonalia. Ten obrazek przypomina nam, że jeszcze 15 lat temu polityk obozu liberalnego chciał w kampanii wyborczej prezentować się jako konserwatysta. Dziś Koalicja Europejska szła do wyborów z hasłami Janusza Palikota sprzed 10 lat. Nie kwestionuję zmian społecznych oraz postępującej liberalizacji. Nie postępuje ona jednak tak szybko, jak zmieniła się narracja PO. Wystąpienie Jażdżewskiego mogło przysporzyć Tuskowi sympatii w elektoracie Biedronia, ale nie pozwoliło mu wygrać bitwy o centrum.

Tusk potrafi jednak rozbudzić emocje wśród swoich zwolenników i wciąż nie wiemy ostatecznie, jaki efekt polityczny może wywołać jego powrót.


Pozostało jeszcze 75% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (9)

  • Kpiarz (2019-06-09 21:30) Zgłoś naruszenie 247

    Panie doktorze, J. K. To normalność.??? Koń by się uśmiał.... 😁

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • BB (2019-06-09 21:42) Zgłoś naruszenie 92

    Podsumujmy to " centrum" . Mamy trochę ideowców - zwolenników nowego centralnego kierowania i kultu prezesa. Dodajmy trochę zaprzysięgłych przyżłobowców nieźle się obławiających. Na dodatek trzeba otoczyć to grubą warstwą zfanatyzowanej ciemnoty, wierzącej w grubymi nićmi szytą propagandę z TVP 1. A jak wisienkę na torcie dołóżmy tych co dzięki 500+ mogą utrzymać rodzinę z 8 godzin byle jakiej pracy.. A gdy dojdą przykościelni którzy myślą jak ksiądz każe, to mamy pełny obraz tzw suwerena. Gratulujemy koncepcji panie Mazur.. 😁

    Odpowiedz
  • T1000(2019-06-09 21:50) Zgłoś naruszenie 22

    Prawa Człowieka, doktorku!!!

    Odpowiedz
  • j.(2019-06-09 21:52) Zgłoś naruszenie 211

    Kaczyński dobrze wie, że gdyby np. chciał wprowadzić całkowity zakaz aborcji i pokazywał się na imprezach organizowanych przez skrajną prawicę, to by tylko na tym stracił, bo chociaż spodobałoby się to Pani Godek i ludziom z jej środowiska, to nie spodobałoby się znacznie większej liczbie wyborców gotowych głosować na PiS. Opozycja (zwana moim zdaniem przez obóz władzy niesłusznie totalną) w swojej głupocie nie rozumie, że głośno popierając marsze równości i jakieś „karty LGBT”, a także robiąc inne głupstwa świadczące o tym, że chce być coraz bardziej na lewo na scenie politycznej, zdobędzie co prawda wielu wyborców, którym się to spodoba, ale straci znacznie więcej takich, którym się to nie podoba, gdyż jesteśmy społeczeństwem dość konserwatywnym i dając krok z centrum na lewo, można tylko... przegrać wybory. Nie może mi się to pomieścić w głowie, że oni tego nie rozumieją! Zresztą błędów robią znacie więcej. Po jaką cholerę np. te wota nieufności? Przecież nic z tego nie wynika! Paradoksalnie "dzięki" takim bezsensownym działaniom opozycji PiS wygra następne wybory!  Nie rozumiem, po co to robią, przecież widzą, że wyborcy tego nie "kupują", a Kaczyński się z nich śmieje, albo ogląda Atlas kotów! Nie mają doradców, spin doctorów, speców od socjologii, psychologii itp., którzy by im powiedzieli, że robią głupstwa? Nie rozumieją też tego, że dla bardzo wielu wyborców PiS-u takie sprawy, jak niezależny TK, czy SN, trójpodział władzy itp. to są jakieś pojęcia abstrakcyjne, a np. 500+ albo 13-tka dla emerytów, to są cholerne konkrety, ale oczywiście kolejną głupotą byłoby licytowanie wyżej (np. my damy 600+). Gdybyśmy mieli mądrą opozycje, która np. zamiast składać kolejne wota nieufności, deklarować poparcie dla jakichś "kart LGBT" albo wykrzykiwać z mównicy mocne słowa potrafiłaby przekonać wyborców do swoich racji, to przy PiS-e pozostałby tylko tzw. twardy elektorat, który liczy zapewne poniżej 30 %, a tak, to na ewentualną zmianę władzy przyjdzie poczekać co najmniej do 2023 r.... Wstyd, Panie Schetyna!

    Odpowiedz
  • j.(2019-06-09 22:45) Zgłoś naruszenie 61

    Jeszcze dodam, że ogromnym błędem było podpinanie się pod temat pedofilii w Kościele i próba oskarżania prawicy o sprzyjanie ukrywaniu tych praktyk w nadziei, że coś się tu uda ugrać politycznie. A więc były w sejmie mapy pedofilii, jakieś napisy, transparenty, wykrzykiwanie mocnych słów i te... nieszczęsne buciki! No i co ugrali???? Moim zdaniem, ta awantura o pedofilię tylko zmniejszyła im poparcie w wyborach. Nie, nie mogę nie jestem w stanie, za słaby jestem, żeby zrozumieć, po co oni to robią??? Na jesień może też sobie pójdą na marsz LGBT i wniosą do sejmu buciki, złożywszy w międzyczasie kilka wot nieufności, a skutkiem tego będą mieć poparcie poniżej 20%. A. Kwaśniewski powiedział kiedyś, że prawda o nas znajduje się w urnie wyborczej! Trudno się z tym nie zgodzić (nawet nie lubiąc Kwaśniewskiego) i polityk chcący zdobyć władzę musi właściwie odgadywać nastroje społeczne i odpowiednio przypodobać się tym wyborcom, których jest najwięcej. Dlaczego, dlaczego oni do jasnej cholery tego nie rozumieją????!!!!...

    Odpowiedz
  • Kiepsko to wygląda(2019-06-10 06:36) Zgłoś naruszenie 23

    To błędna diagnoza. Stanie się "partią władzy", partią stołków, nie oznacza bycia partia centrum. Istotą bycia centrum jest UMIAR. Czy nocne głosowania to objaw umiaru, czy szaleństwa. Czy to, że budząc się nie wiesz, czy czegoś nie uchwalili, to oznaka centrowości? Czy kupowanie głosów za miliardy zł pożyczone w obcych bankach to oznaka centrowości?! Czy strukturalna, zorganizowana propaganda to narzędzie partii centrum? NIE!

    Odpowiedz
  • prawnik(2019-06-10 06:43) Zgłoś naruszenie 23

    Każda partia rządząca wygląda trochę jak centrum. Bo zmienia się w partię tłustych kotów. Ale bycie tłustym kotem nie sprawia, że umysł staje się centrowy. Jeśli polskie centrum to dewocja, socjal, centralizm i stołki to Polska stoi przed katastrofą.

    Odpowiedz
  • a(2019-06-10 11:13) Zgłoś naruszenie 10

    A jak z oostatnim sondażem IBRIS (min. wykonany dla dla GP)?! Jakoś nie informujecie, chociaż już inne portale podają ten miażdżący dla opozycji wynik

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie