statystyki

Lekarka bezdomnych: Jeden pacjent powiedział mi wprost - ja tu przychodzę, bo wy mnie tu traktujecie jak człowieka [WYWIAD RIGAMONTI]

autor: Magdalena Rigamonti07.06.2019, 07:03; Aktualizacja: 07.06.2019, 07:18
Maria Sielicka-Gracka lekarka, działaczka społeczna, posłanka na Sejm X kadencji. Fot. Maksymilian Rigamonti

Maria Sielicka-Gracka lekarka, działaczka społeczna, posłanka na Sejm X kadencji. Fot. Maksymilian Rigamontiźródło: Dziennik Gazeta Prawna
autor zdjęcia: Maksymilian Rigamonti

Jeden pacjent powiedział mi wprost: „Przychodzę tu, bo wy mnie traktujecie jak człowieka”. To mnie umacnia. Daje siłę, żeby pracować. I to nie jest żadne moje dobre serce, żadna misja – mówi Maria Sielicka-Gracka

W czasach PRL-u byli bezdomni?

Byli. Oczywiście, że byli. Tylko się o tym nie mówiło. Zakazany temat. Widziało się jakichś pijaczków...

Ilu ich było?

Nie wiadomo.

Po 1989 roku...

Była wolność, więc i bezdomni ją poczuli. Wyszli na ulice. Ale ilu? Do tej pory nie wiadomo, ilu ich jest. Wtedy na pewno bezdomni byli inni niż teraz.

Jacy?

Tacy całkowicie bezdomni. Zostawieni całkowicie bez pomocy. Sięgali dna. Wszyscy. Nie mieli się gdzie umyć, gdzie wyspać. Teraz mają. W Warszawie jest ich najwięcej, tu ściągają z całej Polski. Nie chcą wracać do swoich miejsc zamieszkania. Dla bliskich przepadli w świecie. Tacy całkowicie schorowani, maksymalnie śmierdzący, zdegenerowani trafiają się raz na jakiś czas. A wtedy wszyscy tacy byli.

Pani w tamtym czasie została posłanką.

Nie wiem, jakim cudem to się stało, ale tak, zostałam. Proszę zobaczyć, jakie mi zdjęcie przynieśli z okazji rocznicy wygranych wyborów w 1989 r. Ja z Wałęsą. „Koszmarek”, kolega Kaśki, mojej bratanicy i mojego syna, zobaczył to zdjęcie w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku. Poprosił o kopię, przysłali. To jest moje jedyne piękne zdjęcie, bo ustawiał mnie do niego Andrzej Wajda. Kazał patrzyć tu, tam. Głowa wyżej, niżej.

W Solidarności była pani od początku.

Od 1980 r. Tam spotkałam dr Marię Zoll-Czarnecką, teraz już niestety świętej pamięci. Niepowtarzalny egzemplarz ludzki. Poznałam ją jeszcze w latach 60. Odrabiałam u niej pierwszy podyplomowy staż z pediatrii. Działała na Saskiej Kępie, w szpitalu na Niekłańskiej, organizowała ten szpital od początku. Od 1986 r. działałyśmy we francuskiej organizacji Médecins du monde, z której w 1991 r. wyodrębniło się Stowarzyszenie Lekarze Nadziei.

Dziś jest 4 czerwca.

Ludzie dzwonią, piszą, dziękują. Ten czas, ten 1989 r. to było coś fantastycznego. Przecież nikt z nas do końca nie wierzył, że to się wszystko uda. Euforia jednak szybko minęła. I zaraz było widać, kto i czego od polityki chce. Mnie się najbardziej nie podobała zajadłość. Takie bij, zabij. Do dr Elżbiety Seferowicz, która siedziała obok mnie w Sejmie i która później została w polityce, mówiłam: Elka, po co się z nimi kłócić?

Magazyn DGP z 7 czerwca 2019 r.

Magazyn DGP z 7 czerwca 2019 r.

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Z kim? Z komunistami?

No tak. Lepiej z nimi uprzejmie rozmawiać i żeby to oni się obudzili z ręką w nocniku, że pracują dla nas, a nie chodzili dumni, że ja całe życie zasuwałam dla nich. W tamtym Sejmie padały wielkie słowa, za którymi niewiele stało. A ja nie lubię wielkich słów. Co mi z tego, że ktoś mi mówi, że mnie kocha. Niech zachowuje się tak, bym wiedziała, że mnie kocha. Gęby sobie nie musi wietrzyć. Wolę konkretne działania. Pani tak patrzy na mnie... Całe życie byłam człowiekiem nie z tej bajki. Teraz też jestem nie z tej bajki. W polskiej polityce brzmią przecież te same nuty, które słyszałam w PRL, a których nienawidziłam. Zestarzałam się i nie jestem w stanie się do tego przystosować.

Przez te ostatnie 30 lat politycy interesowali się bezdomnymi?

To jest taka dziedzina, w której różni politycy i działacze społeczni mogą zabłysnąć. Wiedzą, że wykazywanie się działalnością charytatywną dobrze wygląda. A prowadzenie takiej działalności wymaga zdobywania środków finansowych. Śmiałam się, że to mój wdzięk pozwalał mi załatwić różne rzeczy dla naszej poradni.

Bezdomni głosują w wyborach?


Pozostało jeszcze 76% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie