statystyki

Co w tym roku będzie napędzać globalną politykę

autor: Jakub Kapiszewski02.01.2019, 07:54; Aktualizacja: 02.01.2019, 07:56
W minionym roku świat radził sobie gospodarczo całkiem nieźle i widoki na 2019 r. także są niczego sobie

W minionym roku świat radził sobie gospodarczo całkiem nieźle i widoki na 2019 r. także są niczego sobieźródło: ShutterStock

Od wojny handlowej przez sukcesy autorytarnych rządów aż po nowy wyścig w kosmos – świat w 2019 r. nie będzie spokojnym miejscem.

Miniony rok niczym nagle zdymisjonowany minister pozostawił po sobie wiele niezakończonych spraw i dopiero co rozpoczętych wątków, z którymi będzie się musiał uporać następca. W 2019 r. nie zabraknie więc doniesień o konfliktach na Bliskim Wschodzie (te w Syrii i Jemenie są dalekie od zakończenia). Oraz w Centralnej Afryce. Do tego dojdą też całkiem nowe gobalne trendy.

Więcej nagłych decyzji

Prezydent USA Theodore Roosevelt (1901–1909) zwykł mawiać, że biurko przywódcy Stanów Zjednoczonych to „bully pulpit” – wyjątkowa pozycja na scenie politycznej, także globalnej. I chociaż w czasach 26. prezydenta słowo „bully” znaczyło „wspaniały”, to Donald Trump pokazał, że fraza ta ma sens w odniesieniu do Gabinetu Owalnego także w bardziej popularnych obecnie znaczenie tego słowa – „bully”, czyli „łobuz”.

Trump wykorzystuje swoją przewagę, żeby podporządkować sobie innych. Wielokrotnie przyznawał, że taka właśnie wizja polityki zagranicznej jest mu bliska. Dotychczas przed jej realizacją świat chroniła grupka doradców, w tym trzech emerytowanych generałów. Ale wraz z odejściem Jamesa Mattisa ze stanowiska sekretarza obrony 1 stycznia w administracji nie ma już nikogo, kto miałby moderujący wpływ na prezydenta USA. Można więc spodziewać się więcej nagłych decyzji, takich jak świąteczny prezent w postaci wycofania wojsk z Syrii i zmniejszenia kontyngentu w Afganistanie o połowę bez konsultacji z sojusznikami.

Orzeł kiwa smoka

Korzystając z pozycji, jaką daje „bully pulpit”, Donald Trump w 2018 r. przypomniał, jak skutecznym narzędziem nacisku może być polityka handlowa. Groźbami i nakładaniem ceł zmusił do zajęcia miejsc przy stole negocjacyjnym wszystkich najważniejszych partnerów handlowych USA: Kanadę, Meksyk, Unię oraz Chiny.

Z tych trzech frontów ekipie Trumpa udało się zamknąć na razie jeden, północnoamerykański. Prezydent jednak wciąż ma na celowniku europejską motoryzację i niewykluczone, że w tym roku uderzy w nią nie tylko retorycznie. Prawdziwym celem tej wojny są jednak Chiny. Waszyngton i Pekin dały sobie czas do końca lutego na rozmowy; jeśli te nie przyniosą efektu (i Chiny nie otworzą bardziej swojego rynku), w konflikcie z pewnością padną kolejne salwy.

Chociaż mało kto ma wątpliwości co do statusu Chin jako superpotęgi, to obecny rok może być pierwszym, kiedy świat, zachwycając się gospodarczym cudem Azji, będzie miał na myśli... Indie.


Pozostało jeszcze 53% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie