statystyki

COP24 z szansą na porozumienie. Najtrudniejsza będzie ostatnia prosta

autor: Karolina Baca-Pogorzelska13.12.2018, 07:10; Aktualizacja: 13.12.2018, 07:27
Uczestnicy COP24 targują się o pół stopnia Celsjusza i pieniądze na wsparcie ekologicznych działań w najbiedniejszych krajach

Uczestnicy COP24 targują się o pół stopnia Celsjusza i pieniądze na wsparcie ekologicznych działań w najbiedniejszych krajachźródło: PAP
autor zdjęcia: Andrzej Grygiel

– To jeden z najważniejszych wyborów moralnych ludzkości – mówił Al Gore o zatrzymaniu globalnego ocieplenia.

Uczestnicy COP24 targują się o pół stopnia Celsjusza i pieniądze na wsparcie ekologicznych działań w najbiedniejszych krajach

Choć impas w rozmowach nie został przełamany, a w kuluarach katowickiej imprezy coraz częściej słychać, że negocjacje zakończą się raczej w niedzielę niż w piątek, to jest i dobra wiadomość – istnieje szansa na sukces. Będzie nim uzgodnienie zasad, które pozwolą wprowadzić w życie zapisy klimatycznego porozumienia paryskiego z 2015 r.

Z informacji DGP wynika, że na razie nie udało się zniwelować podziału na kraje rozwinięte i rozwijające się – gra toczy się przede wszystkim o pieniądze, które biedniejsze państwa będą mogły dostać od bogatszych na ekologiczną transformację. Temat ambicji klimatycznych powierzono Szwecji i Kostaryce. Muszą przygotować taką wersję zapisów do porozumienia, które będą mogły zostać przyjęte jednogłośnie (jak wszystkie decyzje COP).

Tyle że wciąż nie ma konsensusu – ani na poziomie politycznym, ani negocjatorów – w sprawie tego, czy wystarczy zatrzymać globalne ocieplenie do 2100 r. na poziomie 2 st. C, czy 1,5 st. C, o co apelują naukowcy.

Jak negocjowane zmiany przełożą się na polską gospodarkę, która dziś w 80 proc. opiera się na węglu? Będziemy musieli jasno zadeklarować, w jaki sposób zmniejszymy emisje gazów cieplarnianych. Na COP24 Polska nie ma osobnego głosu – jeden wspólny ma cała Unia Europejska. A kilkanaście dni temu Komisja Europejska ogłosiła plan dekarbonizacji wspólnoty do 2050 r. Z kolei nasz rząd pokazał już zarys polityki energetycznej państwa w perspektywie najbliższych dekad. Zakłada ona jednak, że w 2030 r. nadal 60 proc. energii będziemy produkować z węgla. Zdaniem naszych rozmówców biorących udział w COP24 tempo to jest za wolne. Tyle że przestawienie energetyki kosztuje – rząd oszacował konieczne wydatki na 400 mld zł do 2040 r.


Pozostało 57% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (1)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie