– Przepisy tylko teoretycznie zabezpieczają interesy kontrahentów publicznych szpitali – mówił Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich w trakcie debaty dotyczącej zatorów płatniczych i terminowego regulowania należności w ochronie zdrowia, która odbyła się w Katowi-cach w ramach cyklu konferencji „Kapitał dla Medycyny”.  Obecnie łączne zadłużenie lecznic przekracza 12 mld zł, a zobowiązania wymagalne – 1,7 mld zł.  To rekordowo złe wyniki. Ale co bardziej niepokojące, odpowiada za nie zaledwie 50 jednostek z ponad 700 wszystkich szpitali.

– To kliniki i instytuty, czyli jednostki specjalistyczne, bez których system lecznictwa nie może funkcjonować – podkreślał Marian Kreis, dyrektor Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka im. Św. Jana Pawła II SPSK nr 6.

Groźne zatory

Problem zatorów płatniczych w ochronie zdrowia jest szczególnie dotkliwy dla dostawców leków, hurtowni farmaceutycznych, ale także innych kontrahentów szpitali.
– Nie płacąc im na czas za wykonane usługi, to na nich szpitale przerzucają  całe, także swoje, ryzyko prowadzenia działalności gospodarczej – mówił Łukasz Kozłowski w trakcie debaty.

Dochodząc swoich należności, firmy powołują się m.in. na przepisy ustawy  z 8 marca 2013 r. o terminach zapłaty w transakcjach handlowych. Jej podstawowym celem jest przyśpieszenie przepływu finansów między przedsiębiorcami i przeciwdziałaniu zatorom płatniczym. Zgodnie z jej art. 10 ust. 1 za każdy dzień wierzycielowi przysługuje od dłużnika, bez wezwania, równowartość kwoty 40 euro przeliczonej według średniego kursu euro ogłoszonego przez NBP. Przesłanką do naliczenia rekompensaty jest nabycie prawa do odsetek, które z kolei zależy od spełnienia świadczenia przez wierzyciela i niedotrzymania, w tym przypadku przez szpital, terminu zapłaty za  wykonane usługi. Tak więc, jak podkreślał w trakcie debaty Łukasz Kozłowski,  firmy, którym lecz-nice zalegają z płatnościami, mają prawo dochodzić rekompensaty.

– To nie jest żadne nadużycie –  zaznaczał. A właśnie taki argument jest bardzo często podnoszony przez pozwanych, gdy sprawy o zapłatę znajdują swój finał w sądzie. Powołują się oni na art. 5 kodeksu cywilnego, który stanowi, że „nie można czynić ze swojego prawa użytku, który byłby sprzeczny ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem tego prawa lub z zasadami współżycia społecznego. Takie działanie lub zaniechanie uprawnionego nie jest ważne za wykonywanie prawa i nie korzysta z ochrony”.  Najczęściej szpitale próbują uzasadniać nadużycie prawa przez powoda, wskazując na swoją złą sytuacje finansową. 

Nieuzasadniona nierówność

Z orzeczeń wynika, że sądy nie podzielają takiej argumentacji. Świadczą o tym wyroki m.in. Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim z 19 lutego tego roku albo Sądu Okręgowego w Kielcach z 29 czerwca 2017 r.  Ten pierwszy wyraźnie stwierdził, że  prawo do skorzystania z rekompensaty nie stanowi nadużycia prawa. Poza tym nie ma podstaw, aby przedsiębiorcy realizujący transakcje handlowe z publicznym podmiotem leczniczym mieli być postawieni w gorszej sytuacji niż kontrahenci innych podmiotów gospodarczych. Sąd podkreślił również, że „…bez znaczenia dla istnienia zobowiązania pozostaje także aktualna zła kondycja finansowa szpitali…”. W wyroku kieleckiego sądu stwierdzono również, że „… niekorzystna sytuacja ekonomiczna strony pozwanej, sposób pozyskiwania środków na prowadzenie działalności nie usprawiedliwia nieterminowego regulowania zaciągniętych zobowiązań…”.

Zdaniem Jarosława Maroszka, dyrektora departamentu zdrowia Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego, problem zatorów w ochronie zdrowia jest niestety wypadkową wielu powiązanych ze sobą elementów.
– Przecież szpitale są uzależnione od jednego źródła finansowania: NFZ. Samorządy, jako organy założycielskie dla części lecznic, zdają sobie sprawę z tych problemów. Część np. bierze na siebie spłatę części ich zobowiązań – mówił w trakcie debaty Jarosław Maroszek.

Pozostałe debaty, jakie odbyły się podczas katowickiej konferencji, dotyczyły m.in. sieci szpitali, ale także problemów związanych z brakami kadrowymi. Dla wszystkich tych zagadnień kluczem okazały się finansowanie i nakłady na ochronę zdrowia. Eksperci byli zgodni, że w związku z wyzwaniami demograficznymi, jakie czekają Polskę, nakłady te muszą systematycznie rosnąć.