statystyki

Erdogan: Twórca pobożnej generacji

autor: Mariusz Janik22.06.2018, 07:20; Aktualizacja: 22.06.2018, 07:57
Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoganźródło: ShutterStock

W ten weekend Recep Tayyip Erdoğan przedłuży swoją władzę. Choć rządzi już od 15 lat, to jednak nie zamieni kraju w republikę islamską. Nie chce, by pod bokiem wyrosła mu alternatywna struktura władzy duchownych.

W 20-milionowym Stambule protest, w którym nie bierze udziału wielotysięczny tłum, nie przyciąga większej uwagi. Może dlatego setny tydzień strajku rodziców szkoły Ismail Tarman przeszedł niemalże niezauważenie. A hasło demonstrantów – „Będziemy tu, dopóki sprawiedliwości nie stanie się zadość” – brzmi raczej jak akt desperacji niż pogróżka pod adresem władz. – Chcę, żeby moje dziecko uczyło się religii. Nie chcę, by to rząd jej uczył – mówi Bengu Bozkurt, jedna z sygnatariuszek pozwu w sprawie szkoły, który złożono w lokalnym sądzie.

Dwa lata temu Ismail Tarman była jedną z najbardziej prestiżowych świeckich szkół w mieście. Właściwie powinniśmy mówić o gimnazjum, bo do placówki przyjmuje się dziesięciolatki – na cztery kolejne lata. Jak twierdzą rodzice, w czerwcu 2016 r. bez ich wiedzy placówka stała się szkołą religijną. Ta decyzja ich podzieliła. – Nie rozumiem, dlaczego niektórzy odwracają się plecami od religii. Turcja jest w 99 proc. muzułmańska – mówiła dziennikarzowi „Financial Times” Hatice Badem, której córka „marzy, by zostać pilotką”. Badem nie przeszkadza, że dwa młodsze roczniki w szkole uczą się już według programu szkoły religijnej, z segregacją płciową w klasach, a dwa starsze – jeszcze według świeckiego. Uważa, że jeśli komuś to nie odpowiada, to może przenieść dziecko do innej placówki, a protest już dawno temu powinien zostać zakazany.

Adwersarze twierdzą, że zmiana w Ismail Tarman to przejaw niedopuszczalnej „islamizacji szkolnictwa”. Ale ich stronnictwo stopniowo się wykrusza – w 2016 r. pod petycją o odwrócenie zmiany podpisało się 970 osób – około połowy rodziców. Z pozwem do sądu poszło jednak ledwie 14 osób.

Władze – szkolne, lokalne, państwowe – najwyraźniej chcą ich „przeczekać”. Jeszcze dwa lata i problem niemal rozwiąże się sam, wraz z odejściem ze szkoły ostatnich roczników przyjmowanych w czasach sprzed zmiany. Zresztą, kto by chciał kruszyć kopie o jedną placówkę, gdy na horyzoncie majaczy znacznie szerzej zakrojony cel.


Pozostało 86% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie