W aglomeracji lizbońskiej pojawiło się w piątek więcej funkcjonariuszy policji. Ich obecność zwiększyła się szczególnie w miejscach o dużym natężeniu turystycznym, takich jak Stare Miasto. Przybyło też patroli policyjnych na drogach przy wjeździe do Lizbony.

Jak ujawnił dziennik “Diario de Noticias”, powołując się na źródła policyjne, zwiększone środki bezpieczeństwa są efektem otrzymanego w środę przez portugalski kontrwywiad (SIS) sygnału od zagranicznej służby specjalnej o ryzyku przeprowadzenia zamachu.

“W środę doszło do pilnego spotkania wszystkich służb w siedzibie Jednostki Koordynacji Antyterrorystycznej (UCAT), gdzie została omówiona kwestia potencjalnego zamachu w Lizbonie” - ujawniła stołeczna gazeta.

W czwartek do wzmocnienia środków bezpieczeństwa wezwane zostały portugalskie placówki dyplomatyczne. Także portugalscy użytkownicy portali społecznościowych wzajemnie informowali się o możliwości zamachu terrorystycznego w aglomeracji lizbońskiej.

Szefowa portugalskiego ministerstwa administracji wewnętrznej Constanca Urbano de Sousa poinformowała, że władze nie znają “konkretnego zagrożenia”, ani nie wiedzą, gdzie miałby nastąpić potencjalny zamach. “Nie wiemy, czy do ewentualnego ataku mogłoby dojść w miejscu A czy B” - powiedziała Sousa.

W największych portugalskich miastach w kilkanaście godzin po sierpniowych zamachach w Katalonii zwiększono liczbę betonowych barier w miejscach turystycznych. Najwięcej z nich znajduje się w lizbońskich dzielnicach Chiado oraz Belem.

Eksperci ds. bezpieczeństwa wskazują, że choć Portugalia nigdy wcześniej nie pojawiała się jako potencjalny cel zamachów ze strony dżihadystów, to znajduje się ona na terenie Półwyspu Iberyjskiego, którego podbicie zapowiadali w przeszłości bojownicy Państwa Islamskiego (IS).

Portugalia, w której mieszka około 50 tys. muzułmanów, jest raczej wolna od radykalnego islamu. Dotychczas na jej terytorium zatrzymano jedynie dwóch dżihadystów z Afryki Północnej, którzy próbowali werbować młodzież dla IS. Przebywają oni w jednym z portugalskich więzień w oczekiwaniu na proces.

W dwóch zamachach przeprowadzonych 17 i 18 sierpnia w Barcelonie i Cambrils, w Katalonii, zginęło 16 osób. Policja ustaliła, że szef grupy terrorystów, marokański imam Abdelbaki As-Satt w swoich tajnych zapiskach określał siebie “żołnierzem IS, walczącym na terenie Al-Andalus”, jak po arabsku nazywany jest Półwysep Iberyjski.

Z Lizbony Marcin Zatyka (PAP)