statystyki

Co zrobić, żeby czas nie przeciekał nam przez palce

autor: Konrad Wojciechowski19.08.2017, 17:40; Aktualizacja: 19.08.2017, 17:55
Powiedzmy, że zostało nam 30 lat życia, czyli nieco ponad 260 tys. godzin do śmierci. A teraz przeliczmy godziny na złotówki i zastanówmy się, jak wydatkować tę sumę, której co dzień ubywa o 24 złote.

Powiedzmy, że zostało nam 30 lat życia, czyli nieco ponad 260 tys. godzin do śmierci. A teraz przeliczmy godziny na złotówki i zastanówmy się, jak wydatkować tę sumę, której co dzień ubywa o 24 złote.źródło: ShutterStock

Powiedzmy, że zostało nam 30 lat życia, czyli nieco ponad 260 tys. godzin do śmierci. A teraz przeliczmy godziny na złotówki i zastanówmy się, jak wydatkować tę sumę, której co dzień ubywa o 24 złote. Nie da się więcej zarobić, można tylko mądrze tracić

Michał uważa, że jest chodzącym potwierdzeniem tezy, że szczęśliwi czasu nie liczą. Wprawdzie rok temu przekroczył czterdziestkę i powinien jakoś przygotować się na kryzys wieku średniego, ale – jak twierdzi – jemu to raczej nie grozi. Żyje chwilą i nie ogląda się na biologiczny zegar. Znajomi trochę mu zazdroszczą tego lekceważącego podejścia do codzienności, ale jakie Michał może mieć zmartwienia? Żyje sam, ma dobrą pracę, samochód, dwa mieszkania w Warszawie i dużo wolnego czasu, z którym nie zawsze wie, co zrobić. Wraca po pracy do domu i umiera z nudów. Zje kolację, poleży na kanapie przed telewizorem, czasem utnie sobie drzemkę albo wyskoczy z kimś do knajpy, jeśli znajomi akurat zadzwonią i radośnie zakomunikują, że ogarnęli zakupy, dzieci, mężów albo żony i mają wolne popołudnie. W weekendy stara się uciekać z domu – a to pojedzie w odwiedziny do rodziców, a to wyskoczy na kawę ze swoją dzieciatą przyjaciółką, która marzy o wyrwaniu się z kieratu choć na godzinę, a to spakuje torbę i ruszy na dwudniowe wędkowanie. Rozmowa z nim to czysta przyjemność. Ma się wrażenie, że połknął encyklopedię. Nic dziwnego, skoro nie rozstaje się ze smartfonem i ma pod dostatkiem czasu, żeby spenetrować najrzadziej uczęszczane zakamarki Google’a i później brylować w towarzystwie.

O takiej nieznośnej lekkości bytu Radek może tylko pomarzyć. On nie wie, co to znaczy nie mieć nic do roboty. Wprawdzie pracuje z domu, ale przez cały dzień i w dodatku w trybie zmianowym – przez trzy godziny pisze artykuł do specjalistycznego periodyku, później z dziennikarza od fachowych ekspertyz przepoczwarza się w copywritera, aby szybko machnąć kilka krótkich tekstów reklamowych i mieć wolny wieczór na pisanie książki, bo terminy gonią. Radek nie pamięta, kiedy spał siedem godzin w ciągu doby. Cały czas sobie obiecuje, że jak tylko przyjdzie weekend, to odeśpi zaległości, ale notorycznie bierze na sobotę i niedzielę dodatkowo płatne zlecenia. Rodzina na utrzymaniu, kredyt we frankach do spłacenia, a jego schorowana matka coraz bardziej niedomaga i ma zbyt niską emeryturę, żeby zapłacić za wszystkie potrzebne leki. Odkąd żona Radka straciła pracę, utrzymanie rodziny stało się sprawą męskiego honoru. – Robię przerwę tylko na sen, bo na żadne rozrywki w ciągu dnia nie mam czasu – przyznaje. I wraca do swoich zajęć.

Zasada Maslowa

Usprawiedliwianie się permanentnym brakiem czasu nikogo dzisiaj nie dziwi, bo pewnie każdy z nas usłyszał – lub powiedział komuś – „nie mam czasu”. Ale co to właściwie znaczy? Co tak naprawdę próbujemy zakomunikować? – Nie mam czasu, to nie mam ochoty albo nie jestem zdecydowany – tłumaczy dr Paulina Sobiczewska, psycholog z Uniwersytetu SWPS. – Nie spotkałam jeszcze takiej osoby, która nie znajdzie czasu na to, co jest dla niej osobiście ważne. Taka odpowiedź oznacza, że jeszcze namyślamy się nad naszymi priorytetami albo że czujemy rozdźwięk między tym, co deklarujemy jako swoje wartości, a tym, co naprawdę chcemy robić. A nie chcemy przyznać się przed sobą, że wolimy poświęcać czas na coś, co jest niezgodne z deklarowaną hierarchią. Osoby, które świadomie ujednoliciły swoją listę aktywności z listą priorytetów życiowych, zazwyczaj nie mają określenia „nie mam czasu” w swoim słowniku – zastępują je określeniem „nie, to mnie nie interesuje”.


Pozostało jeszcze 87% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (2)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie