Systematycznie spada liczba zatruć dopalaczami; w 2015 r. odnotowano ich ok. 7 tys., w 2016 r. - ok. 4 tys. - poinformował w czwartek Tomasz Białas, dyrektor Departamentu Nadzoru nad Środkami Zastępczymi Głównego Inspektoratu Sanitarnego.

Oznacza to - wyjaśnił Białas - że liczba zgłoszeń spadła o ok. 40 proc. w porównaniu z rokiem 2015. "Wciąż jednak odnotowujemy ok. 300 zatruć tymi substancjami w miesiącu" - dodał.

Państwowa Inspekcja Sanitarna zaprezentowała w czwartek dziennikarzom "Raport Głównego Inspektora Sanitarnego w sprawie środków zastępczych i nowych substancji psychoaktywnych. Stop dopalaczom 2015-2016".

Według raportu, w latach 2013-2016 największą liczbę zatruć substancjami psychoaktywnymi odnotowano w województwach łódzkim, śląskim i wielkopolskim - zgłoszenia z tych rejonów stanowiły ponad połowę wszystkich odnotowanych (57 proc.). Najniższa liczba zgłoszeń dotyczyła województw opolskiego, podlaskiego i podkarpackiego.

Jak zaznaczył Białas, w ostatnim czasie spadła liczba dzieci i młodzieży poniżej 18 r.ż. zażywających dopalacze. "Okazuje się, że najczęściej trują się młodzi dorośli w wieku 19-24 lata. W tej grupie wiekowej odsetek wyniósł 33 proc. wszystkich zgłoszeń. Sporo było też zatruć w grupie wiekowej 25-29 oraz 30-39 lat (odpowiednio 19,6 i 19,1 proc.)" - poinformował. "To dobrze, że dzieci się nie trują. Niepokojący jest jednak odsetek zażywających dopalacze wśród dorosłych" - dodał Białas.

Zaznaczył, że wśród dzieci i młodzieży głównymi powodami sięgania po środki odurzające są brak asertywności i konformizm, a także chęć "wyluzowania się". "Dopalacze są szczególnie niebezpieczne, ponieważ nawet jednorazowy kontakt z nimi może skończyć się utratą życia i zdrowia lub uzależnieniem" - podkreślił Białas.

Dodał, że oprócz miejsca zamieszkania wpływ na częstotliwość sięgania po dopalacze ma także wykształcenie. Wśród przebadanej młodzieży tylko 5 proc. uczniów szkół ogólnokształcących przyznało, że kiedykolwiek sięgnęło po środki psychoaktywne; wśród uczniów szkół zasadniczych zawodowych ten odsetek wyniósł aż 24 proc.

Jak wynika z zaprezentowanego raportu, Polacy najczęściej zażywają syntetyczne katynony i kannabinoidy - czyli zamienniki amfetaminy, kokainy i marihuany, mające podobne do nich działanie, jednak powodujące szybsze uzależnienie. "W ostatnim czasie pojawiły się także syntetyczne opioidy, substancje odpowiedzialne za liczne zgony w USA i Wielkiej Brytanii" - poinformował Białas.

W raporcie znalazło się badanie dotyczące zażywania innych używek przez dzieci i młodzież w wieku 14-18 lat. Wynika z niego, że tylko jeden na trzech badanych zadeklarował, że dotąd nie miał żadnego kontaktu z używkami. Pozostali wskazywali na picie alkoholu (60 proc.), palenie papierosów (46 proc.) i marihuany (22 proc.). Narkotyki nowej generacji, czyli dopalacze, były używane przez co 10. ucznia. W badaniu nie pojawiła się heroina.

W 2016 r. organa PIS przeprowadziły 893 kontrole, podczas których zabezpieczyły 38626 produktów i pobrały 1222 próbek do badań laboratoryjnych.