Wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński pytany w porannej audycji RMF FM, czy w związku z tym, że znał niektóre z ofiar katastrofy smoleńskiej, śledzi uważniej doniesienia dotyczące jej przyczyn powiedział: "Nie w związku z tym... Chyba każdy z nas - jako Polak - śledzi, trochę ze smutkiem oczywiście". Dodał, że "po siedmiu latach w sytuacji takiej, jak były te sprawy prowadzone, to w tej chwili trudno jest mieć nadzieję, że będziemy mieli 100 proc. pewności co do wyjaśnienia katastrofy".

"Myślę, że jeszcze za wcześnie mówić o rozdźwięku" - powiedział komentując ustalenia podkomisji ds. ponownego zbadania katastrofy smoleńskiej, które zostały zaprezentowane w poniedziałek.

W poniedziałek podkomisja zaprezentowała film obrazujący jej ustalenia - wynika z niego, że Tu-154M w Smoleńsku został rozerwany eksplozjami w kadłubie, centropłacie i skrzydłach, a destrukcja lewego skrzydła rozpoczęła się jeszcze przed przelotem nad brzozą.

Z ustaleń podkomisji wynika, że prawdopodobnym powodem, dla którego samolot nie mógł natychmiast odejść na drugi krąg była seria awarii.

Gliński podkreślił, że dla niego jest "oczywiste", że na Krakowskim Przedmieściu powinny stanąć dwa pomniki - jeden ku czci ofiar katastrofy smoleńskiej i drugi poświęcony prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu. "Coraz więcej Polaków się do tego przekonuje. Pan prezydent (Andrzej Duda - PAP) wczoraj zaapelował, był bardzo wyraźny apel do władz Warszawy, żeby nie robić z tego komedii i żeby upamiętnić katastrofę smoleńską w sposób godny" - powiedział.

Wyraził nadzieję, że prezydent m.st. Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz podejdzie do postawienia tych pomników "racjonalnie".

Wicepremier odniósł się także do pomnika, który miał stanąć w Smoleńsku. "Był konkurs międzynarodowy, z udziałem Federacji Rosyjskiej. Wygrała pewna koncepcja. Wygrała koncepcja pomnika o wysokości mniej więcej dwóch metrów, a długości 120 m" - tłumaczył.

"Najpierw były wątpliwości, czy on (pomnik - PAP) nie jest za wysoki, że to przeszkadza komunikacji, najpierw lądowej, później samolotowej. Polska strona, jeszcze za poprzedniej władzy, zgodziła się, że można to skrócić do 80 metrów" - mówił. Dodał, że później pojawiła się kolejna koncepcja skracająca pomnik do 40 metrów.

"Tak wygląda dialog z naszym partnerem na wschodzie" - podsumował. "Staramy się, jako ministerstwo (...) prowadzimy spokojny dialog, przedstawiając argumenty, ale oczywiście on do niczego nie prowadzi" - dodał.

Gliński wspomniał także o Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku.

W ubiegły czwartek Gliński poinformował, że podjął decyzję o połączeniu gdańskich muzeów w związku z czym powstało nowe Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Decyzja zapadła po tym, gdy w środę Naczelny Sąd Administracyjny uchylił postanowienie WSA w Warszawie wstrzymujące połączenie Muzeum II Wojny Światowej oraz Muzeum Westerplatte do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia w tej sprawie. P.o. dyrektora nowej placówki został historyk dr Karol Nawrocki.

Minister kultury powiedział, że w ciągu roku, bo przez tyle czasu Nawrocki może pełnić obowiązki dyrektora, zostanie ogłoszony konkurs, który wyłoni nowego dyrektora muzeum.

Gliński dodał, że nie wie czy pojawi się nowa ekspozycja w Muzeum II Wojny Światowej. "Nie sądzę. To będzie decyzja nowej dyrekcji i pana dyrektora Nawrockiego" - powiedział. (PAP)