Grodzki: Chciałem porozmawiać z szefem MSZ o wizycie w Brukseli, nie udało mi się

| Aktualizacja:
Tomasz Grodzki / PAP / Leszek Szymański

Marszałek Senatu Tomasz Grodzki powiedział we wtorek, że tego dnia próbował skontaktować się z szefem MSZ Jackiem Czaputowiczem m.in. w sprawie swej środowej wizyty w Brukseli. Dodał, że nie udało mu się jednak dodzwonić do ministra.

Grodzki ma się spotkać w środę w Brukseli m.in. z wiceszefową Komisji Europejskiej Vierą Yourovą. Tematem rozmowy ma być uchwalona 20 grudnia ub.r. przez Sejm nowelizacja ustaw sądowych.

Marszałek Senatu zapewnił w rozmowie z radiem RMF FM, że resort spraw zagranicznych wie o tej wizycie. Dodał, że we wtorek próbował się też w tej sprawie skontaktować z szefem MSZ. "Dzisiaj cały dzień usiłowałem się dodzwonić do ministra Czaputowicza, ale oni chyba byli na tej Radzie Gabinetowej" - powiedział. (We wtorek po południu odbyło się posiedzenie Rady Gabinetowej, czyli rządu pod przewodnictwem prezydenta Andrzeja Dudy).

Grodzki zastrzegł, że w kontakcie z resortem dyplomacji pozostaje senackie Biuro Spraw Międzynarodowych. "Takie wizyty są koordynowane na szczeblu urzędniczym, natomiast dzisiaj chciałem z nim (ministrem spraw zagranicznych - red.) omówić pewne szczegóły, bo (...) 9 stycznia w planie wizyt ambasadorów był wpisany ambasador Iranu" - dodał marszałek.

Grodzki mówił też o swym spotkaniu z ambasadorem Rosji Sergiejem Andriejewem, do którego doszło 19 grudnia. Marszałek został zapytany m.in. czy ktokolwiek informował go przed tym spotkaniem o wypowiedziach Putina na temat Polski, z których pierwsze padły z jego ust tego samego dnia. "Żadnego ostrzeżenia, ani z MSZ, ani ze swojej kancelarii nie otrzymałem" - zaznaczył Grodzki.

Marszałek został też zapytany czy resort spraw zagranicznych sugerował mu obniżenie rangi spotkania z ambasadorem Rosji (mówił o tym we wtorkowym wywiadzie dla portalu wpolityce.pl wiceszef MSZ Szymon Szynkowski vel Sęk. "Departament Wschodni MSZ zasugerował zresztą, że z politycznego punktu widzenia właściwsze byłoby zgodnie z zasadą wzajemności obniżenie rangi spotkania. Marszałek nie uwzględnił tej sugestii" - powiedział Szynkowski vel Sęk).

Grodzki zaprzeczył jakoby otrzymał taką sugestię. "Mam na to dokumenty pisemne, podpisane przez jednego z dyrektorów departamentu - nie ma tam słowa o obniżeniu" - powiedział Grodzki. Zapewnił też, że nie rozmawiał na ten temat z nikim z MSZ. "W momencie, jak porozmawiałem z panem ministrem Czaputowiczem, ustaliliśmy zarówno format, skalę tego spotkania, co możemy zaproponować i czego możemy oczekiwać. I nie było w tym nic dziwnego, co by wykraczało poza ramy dobrze prowadzonej dyplomacji, natomiast późniejsze wypowiedzi prezydenta Rosji, zrujnowały te plany, które trudno byłoby ocenić jako szkodliwe dla Polski" - zaznaczył marszałek Senatu.

W poniedziałek Centrum Informacyjnego Senatu poinformowało, że do spotkania marszałka Grodzkiego z ambasadorem Federacji Rosyjskiej Sergiejem Andriejewem doszło 19 grudnia na prośbę ambasadora.

19 grudnia prezydent Rosji Władimir Putin wystąpił na dorocznej konferencji prasowej dla mediów rosyjskich i zagranicznych. Skrytykował przyjętą we wrześniu rezolucję Parlamentu Europejskiego dotyczącą wybuchu II wojny światowej. Oświadczył, że stawianie na jednej płaszczyźnie ZSRR i Niemiec hitlerowskich jest "szczytem cynizmu". "Totalitaryzm zasługuje na potępienie (...), można potępiać dowolnie stalinizm i ogółem totalitaryzm (...), nasz naród najbardziej ucierpiał z jego powodu, ale porównywanie stalinizmu i Niemiec faszystowskich świadczy o nieznajomości historii" - oświadczył.

Według rosyjskiego prezydenta Józef Stalin "nie splamił się bezpośrednimi kontaktami" z Adolfem Hitlerem, a ZSRR jako ostatnie państwo podpisało z Niemcami hitlerowskimi pakt o nieagresji. Odnosząc się do tajnych protokołów tego paktu, których konsekwencją był rozbiór Polski, Putin oznajmił, że Polska "sama wzięła udział w rozbiorze Czechosłowacji", a wojska sowieckie wkroczyły do Polski (17 września 1939 roku - PAP) "po tym, jak polski rząd utracił kontrolę nad swoimi siłami zbrojnymi" i opuścił kraj. "Nie było o tym z kim rozmawiać" - oświadczył.

Dzień później Putin ponownie skrytykował rezolucję PE na temat II wojny światowej; wyraził ocenę, że przyczyną II wojny światowej był nie pakt Ribbentrop-Mołotow, a pakt monachijski. Podkreślił szczególnie wykorzystanie przez Polskę układu monachijskiego do realizacji roszczeń terytorialnych dotyczących Zaolzia.

24 grudnia Putin krytykował przedwojennego polskiego ambasadora w Niemczech Józefa Lipskiego, który - według rosyjskiego prezydenta - miał obiecywać postawienie w Warszawie pomnika Hitlerowi, jeśli wysłałby on polskich Żydów na zagładę do Afryki.