Polityka rządzi się etykietkami. I to prawda, że trudno w jednej kampanii wyborczej zmienić wizerunek partii czy polityka. Ale łatwo też przywołać stare etykiety. Demony, o których chciano zapomnieć.
Publikacja: 14 czerwca 2010, 09:18 Aktualizacja: 14 czerwca 2010, 09:22
I tak jak nikt nie wierzy w przemianę Jarosława Kaczyńskiego, tak zaskakująco szybko do PO na nowo przywiera etykieta Unii Wolności.
Pod etykietą egalitarnej paneuropejskiej partii – Europa bez granic, dotacje i mieszkania dla wszystkich – Polacy zobaczyli drobnym drukiem wypisane ostrzeżenie: „Uwaga osoby nietrawiące wszystko lepiej wiedzących elit, zastanówcie się, zanim oddacie głos”.
Politycy i sympatycy PO w strachu, że Polacy zapomną i wybaczą Kaczyńskiemu dwa lata rządu PiS, rozpoczęli kampanię pouczania wyborców. Zamiast, jak przystało na centro-rynkową partię, przedstawić klarowną alternatywę do socjalno-etatystycznej wizji narodowego państwa Kaczyńskiego, sztabowcy uznali, że wystarczy przeciwnika wykpić.
Przypomnieć kartofla, wpadki w Brukseli, brak żony, konta w banku i prawa jazdy. Zamiast programu naprawy państwa stworzono program szydzenia z każdego, kto nie jest mądry jak my i nie widzi w Kaczyńskim obciachu. Cytując Kubę Wojewódzkiego – „buractwa”. Weekendowa batalia o prywatyzację służby zdrowia najlepiej oddaje strategię PO: oskarżyć każdego, kto śmie zarzucać Komorowskiemu prywatyzację. Politycy PO różnie to nazywali – obłudą, podłością, kłamstwem. Ale nawet na chwilę nie zatrzymali się nad samą prywatyzacją. Nad ideą, która przyciągnęła do PO wielu Polaków, do dziś widzących w niej jedyną szansę na uzdrowienie obecnego systemu. Nad wartościami liberalnymi, które bardziej niż styl i retoryka różniły partię Tuska od partii Kaczyńskiego. Żadnych wyjaśnień. Przywalimy wam etykietą – Kaczyński to nienawistnik i kto po nim powtarza, jest podły. I już. Czy to wystarczy? Czy raczej reaktywuje obawy przed zadufanymi w sobie elitami, które nie widzą potrzeby tłumaczenia komukolwiek czegokolwiek.
Aktywiści PO powinni wiedzieć, że kiedy mówi się o wojnie polsko-polskiej, to chcąc nie chcąc, definiuje się i swoją stronę barykady. A kiedy na szańcach, w całej swojej wyniosłości, stają Andrzej Wajda, Władysław Bartoszewski, Stefan Niesiołowski, Janusz Palikot, Agnieszka Holland, to nie dziwmy się, że zamiast nowej postępowej Platformy, wyborcy widzą starą irytującą UW.
To nie jest tak, że ktoś tu zapomniał „łże-elity”, „tam gdzie ZOMO”, CBA i doktora G. Lekarze, pielęgniarki, notariusze i prawnicy pamiętają te upokorzenia. PiS nie przestał być obciachem na uczelniach. Ale tak bardzo jak dwa lata temu wyborcy chcieli ukarać Kaczyńskiego za nadużywanie władzy, tak teraz wielu chętnie przytrze nosa elitarnej PO. To, co Komorowski nazywa inteligentnym sarkazmem, niektórzy wyborcy odczytują jako atak wyszczekanych, ustawionych i nikogo niesłuchających elit. Zjadliwe puenty prof. Bartoszewskiego może i odgrzewają stereotyp Kaczyńskiego jako zapiekłego kawalera. Ale przy okazji przypominają salonowe rządy UW, z góry przekreślające każdego, kto jest inny od nich.
Trudno byłoby dziś zbudować szerokie poparcie społeczne dla skompromitowanej idei IV RP. Ale jeżeli zaprzyjaźnione z rządem media przy każdej okazji przywołują o niej pamięć, trzeba mieć świadomość, że ludziom przypomina się też to, czego nie lubili w III RP. Pewnych siebie redaktorków obśmiewających każdego, kto śmie wątpić w linię zaprzyjaźnionych z nimi polityków.
Kiedy już myśleliśmy, że te czasy są za nami, senator Niesiołowski w rozmowie z Moniką Olejnik do jednego garnka wrzuca Anitę Gargas i Piotra Zarembę, Igora Janke i Tomasza Sakiewicza – dziennikarzy, którzy nigdy nie piszą po myśli jego partii. Jak mówił: „trzeba z tym skończyć”. Z czym? Z krytyką władzy czy z prawem do wątpliwości?
Bronisław Komorowski w jednym z ostatnich wystąpień straszył przed powracaniem do dni, kiedy musieliśmy wstydzić się za granicą za swojego prezydenta. Lech Kaczyński prezydentem nie był dobrym, ale czy tego Polacy wstydzą się najbardziej? Wstyd jest nam dróg, co miały być na europejskim poziomie, urzędów, które coraz gorzej wypadają w rankingach przyjazności dla biznesu, potworków wyrastających w miastach, bo wciąż nie powstały plany zagospodarowania. Od tego się rumienimy, a nie od artykułów w lewicowym „Tageszeitung” czy na 16 stronie „New York Timesa”.
Im głośniej macherzy PO szydzą i przypominają pokraczne rządy PiS, zamiast oferować jaskrawie różną alternatywę, tym szybciej Kaczyński będzie się zbliżać w sondażach do Komorowskiego. I jeżeli Komorowski przegra, to nie z IV RP, ale z Unią Wolności.
1: Janeczek z IP: 83.20.173.* (2010-06-14 10:06)
OK, ale Bronio -pacyfista i szef kampani"szchu machu" dalej myśli że Polacy to ciemniaki. Elyto- chamy z UW są nie reformowalne.
2: cccc z IP: 81.95.206.* (2010-06-14 10:09)
Platforma powinna wsydzic się za siebie nie za innych - oprócz obiecanek
nie zrobiono dla Polaków N I C .
3: danuta z IP: 79.186.199.* (2010-06-14 10:32)
rewelacyjny komentarz, zgadzam się w 100%, brawo mistrzu za ten tekst
4: n z IP: 213.25.175.* (2010-06-14 10:43)
Pan Bronek Komorowski jest odpowiednim kandydatem na Prezydenta RP. Pojawiajac sie na debacie Pan Marszalek potwierdzil mimo ze dal wczesniej zaproszenie szefowi PIS na dabte sam na sam ze jest wart zeby oddac glos na Pana Marszlalka. Media powinny dostrzec ze Pan Marszalek jako pierwszy zaprosil Pana Jaroslawa Kaczynskiego do debaty. Jednak z tego wynika ze Pan Jaroslaw widocznie nie chce przyjac do wiadomosci debaty sam na sam z Panem Marszalkiem Sejmu - czemu poniewaz Pan Jarek boi sie pytan na jakie moglby odpowiadac. Natomiast Pan Marszalek Sejmu pojawil sie na debacie 4 kandydatow. Dlatego moim zdaniem warto na Pana Marszalka Sejmu glosowac oddajac swoj glos na Pana Marszalka - gwarantuje on ciaglosc i stabilnosc sprawowania urzedu Prezydenta RP.
5: Kapol z IP: 88.156.21.* (2010-06-14 11:13)
A czy członkowie PO , z Tuskiem i Komorowskim na czele , to mądrzy ludzie ?
Można mieć wątpliwości, bo wyziera z nich tylko arogancja i chamstwo
6: r@ z IP: 145.237.106.* (2010-06-14 12:56)
dochodzę do wniosku że w ciągu 20 niestety nie udało nam sie zbudować chociaż namiastki nowoczesnego (strukturą), demokratycznego państwa. Podmiotem nowego państwa stała się komunistyczna elita i usłużni działacze opozycji. NIe widzę powodu by to miało się nagle zmienić w ciągu najbliższych 10-20 lat. Szkoda tylko tych wielu ofiar jakie poniosło społeczeństwo.
7: RE z IP: 92.42.119.* (2010-06-14 14:06)
...WAŻNE... Cytuje:
“PROPAGUJCIE TO OSTRZEŻENIE!
Uwaga Ważne !! Mogą fałszować wybory! Idąc do wyborów możemy utrudnić dokonania ewentualnych fałszerstw!
Głosy ważne oddane na Jarosława Kaczyńskiego mogą być sfałszowane poprzez dodanie przez członka komisji znaczka „X” przy
nazwisku drugiego kandydata – głos zamiast „iść na konto” Jarosława Kaczyńskiego stanie się głosem nieważnym!
Takiego fałszerstwa dopuścić się mogą członkowie komisji w trakcie
przeliczania głosów. MOŻEMY JEDNAK TEGO UNIKNĄĆ!
- JAK?
-TO PROSTE!
W trakcie oddawania przez nas głosu nie powinniśmy używać długopisu,
który znajduje się w kabinie do głosowania. WEŹCIE WŁASNE DŁUGOPISY i nimi skreślajcie nazwisko kandydata! Wtedy kolor znaczka
przy nazwisku Jarosława Kaczyńskiego będzie inny niż kolory długopisów jakimi dysponują członkowie komisji. Śledźcie na bieżąco komunikaty PKW dotyczące samych zasad głosowania ponieważ nie wiadomo mi jeszcze nic o tym czy kolor długopisu może być dowolny czy może ważne głosy będą tylko te, które zostały skreślone konkretnym kolorem. Jeśli na karcie do głosowania nie będzie możliwe postawienie drugiego identycznego krzyżyka w celu sfałszowania Twojego głosu to jest to już jakieś zabezpieczenie, bo fałszerstwo można by w razie czego wykryć.
14.06.2010 00:06
ankieterka”
8: Bratanek /H/ z IP: 83.29.154.* (2010-06-14 14:50)
Twój Tatus Wróblewski miał robic konik bujany a wyszło dziecko. Ale żadna róznica masz tyle sam rozumu jak 2 letni konik bujany

Nie żyje półroczna dziewczynka, zaginiona półtora tygodnia temu w Sosnowcu. Wszystko wskazuje na to, że dziecko nie zostało - jak sugerowali jej rodzice - porwane, ale zginęło w wyniku nieszczęśliwego wypadku.

W internecie i na ulicach trwa bitwa o ACTA (Anti-Counterfeiting Trade Agreement). A co ty wiesz o tej umowie?