Protest w Sejmie będzie kontynuowany, pielęgniarki spędzą tam kolejną noc - powiedziała w niedzielę PAP przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych Dorota Gardias.
Publikacja: 20 marca 2011, 16:38 Aktualizacja: 20 marca 2011, 17:24

źródło: PAP
Niedzielne negocjacje pielęgniarek z minister zdrowia Ewą Kopacz i wiceministrem Jakubem Szulcem zakończyły się bez porozumienia. Przedstawicielki OZZPiP od czwartku okupują sejmową galerię; domagają się wprowadzenia zakazu zatrudniania ich w szpitalach na podstawie kontraktów.
Gardias podkreśliła, że pielęgniarki nie zrezygnują ze swojego postulatu i liczą, że rząd będzie kontynuował rozmowy. "Koleżanki będą nadal przebywać na sejmowej galerii" - dodała.
Pielęgniarki podkreślają, że praca na kontraktach powoduje zwiększenie godzin pracy, a tym samym obniża jakość świadczeń zdrowotnych, zagrażając bezpieczeństwu pacjentów. Zdaniem pielęgniarek kontrakty są dla nich niekorzystne, bo nie dają m.in. prawa do urlopu. Podkreślają także, że dyrektorzy szpitali, szukając oszczędności, wymuszają zatrudnienia na podstawie kontraktów.
W piątek Sejm uchwalił ustawę o działalności leczniczej, która precyzuje przepisy dotyczące zatrudniania pielęgniarek w szpitalach w tej formie. Początkowa w projekcie ustawy zapisano, że pielęgniarki będą mogły być zatrudniane wyłącznie na podstawie umowy o pracę, jednak PO zgłosiła poprawkę, która dopuściła także zatrudnienie na podstawie kontraktów.
"Przypomnę, że możliwość zawierania kontraktów jest przewidziana prawem w zasadzie od samego początku"
Zdaniem minister Kopacz, brak takiego rozwiązania byłby niezgodny z konstytucją. "Każdy powinien mieć możliwość wyboru, na jakiej zasadzie chce być zatrudniony" - mówiła minister zdrowia. Kopacz podkreśla, że jest grupa pielęgniarek, które obecnie pracują na kontraktach, i są z tego zadowolone.
Wiceminister zdrowia Jakub Szulc ocenił w niedzielnej rozmowie z PAP, że "ustawa nie tyle umożliwia zawieranie kontraktów przez pielęgniarki, co doszczegóławia zasady, na jakich te kontrakty mają się odbywać"."Nie jest to stworzenie nowego bytu prawnego, tylko doprecyzowanie tego, z czym mamy do czynienia dzisiaj" - zastrzegł.
"Przypomnę, że możliwość zawierania kontraktów jest przewidziana prawem w zasadzie od samego początku. Jeszcze kilka lat temu pielęgniarki same walczyły o to, żeby umożliwić im pracę na kontraktach, tak jak to było w przypadku lekarzy" - mówił Szulc.
Obecnie pielęgniarki mogą m.in. prowadzić praktykę medyczną w miejscu wezwania, czyli np. przyjeżdżać do pacjentów. Muszą wcześniej zarejestrować działalność gospodarczą i wtedy mogą podpisywać kontrakty z Narodowym Funduszem Zdrowia. Pielęgniarki podkreślają, że dyrektorzy szpitali obchodzą.
1: Mark z IP: 77.114.199.* (2011-03-20 22:34)
Mało jasności w wyjaśnieniach Kopacz i żądaniach pielęgniarek. Najwyraźniej chodzi o szukanie zasad ekonomii, oszczędzania osobowych kosztów pracy i rozbicie solidarności służb pielęgniarskich. Generalnie sprzyja to komercjalizacji i dale prywatyzacji w słuzbie zdrowia. Rozmowy z indywidualnymi jednostkami
stawia dyrekcje w mocniejszej pozycji negocjacyjnej i te niby zadowolone z kontraktów szybko przekonają się,że weszły na minę. Po nie wczasie zrozumieją, kiedy wyceny kontraktów negocjowanych będa niższe. Ciekawym jest to, że jak pielęgniarki strajkowały za kadencji PiS to Po i SLD podsycały strajki. Zaopatrywały je w wodę, jedzenie itd. Teraz PO, a nawet SLD nie angazuja się w pomoc, a usłużna niegdys Kopacz udaje,że nie wie czego chcą
strajkujące. Solidnej pracy za zagwarantowane , godziwe zarobki. Jak tego rząd nie zrobi nie zdziwie sie ,że wiele z nich wyjedzie do Niemiec juz od maja i
tam zarobi 2-3 razy więcej.

Poseł PiS Jan Tomaszewski został na miesiąc zawieszony w prawach członka klubu tej partii i ukarany naganą. Taką decyzję podjęło prezydium klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości.