statystyki

Amerykańskie media: Przejęcie przez rząd gazety "Zaman" to rozpad tureckiej demokracji

08.03.2016, 11:40; Aktualizacja: 08.03.2016, 11:50
W piątek na podstawie nakazu sądowego władze przejęły "Zaman", dziennik o największym nakładzie w kraju, i jego anglojęzyczne wydanie "Today's Zaman", usuwając szefostwo i umieszczając trzech wybranych przez sąd administratorów

W piątek na podstawie nakazu sądowego władze przejęły "Zaman", dziennik o największym nakładzie w kraju, i jego anglojęzyczne wydanie "Today's Zaman", usuwając szefostwo i umieszczając trzech wybranych przez sąd administratorówźródło: ShutterStock

"Zamach Erdogana na prasę", "W Turcji pogłębia się despotyzm", "Rozpad demokracji w Turcji" - tak trzy największe dzienniki w USA tytułują we wtorek artykuły redakcyjne na temat przejęcia przez turecki rząd kontroli nad największą opozycyjną gazetą "Zaman".

Reklama


Reklama


"Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan coraz bardziej potęguje destrukcję tego, co zostało z wolnej prasy. Jego zachowanie przypomina zachowanie despoty, a nie przywódcy demokratycznego państwa należącego do NATO" - ocenia "Washington Post".

W piątek na podstawie nakazu sądowego władze przejęły "Zaman", dziennik o największym nakładzie w kraju, i jego anglojęzyczne wydanie "Today's Zaman", usuwając szefostwo i umieszczając trzech wybranych przez sąd administratorów. "WP" przypomina, że już wcześniej podobne kroki zastosowano wobec innych mediów, by je przejąć i zamknąć, a o zdradę oskarżono dwóch prominentnych dziennikarzy gazety "Cumhuriyet".

"Teraz Erdogan zwrócił się przeciwko "Zaman" i "Today's Zaman", które były blisko powiązane z muzułmańskim duchownym mieszkającym na dobrowolnym uchodźctwie w Pensylwanii Fethullahem Gulenem. Niegdyś był on sojusznikiem Erdogana, a teraz to przede wszystkim w niego wymierzony jest gniew prezydenta" - dodaje waszyngtońska gazeta. Ruch Gulena o nazwie Hizmet ma w Turcji miliony zwolenników, ale prezydent przedstawia ich jako spiskowców, którzy chcą odsunąć go od władzy i ściga ich na podstawie przepisów antyterrorystycznych. Zaledwie dwa dni po decyzji sądu "Zaman" zaczął publikować prorządowe artykuły.

Jak zauważa "WP", był to ostatni z serii represyjnych ruchów Erdogana. Gazeta wymienia usuwanie z pracy dziennikarzy krytycznych wobec rządu, blokowanie mediów społecznościowych, branie na celownik ekspertów krytykujących operacje tureckiego wojska przeciwko kurdyjskim separatystom i próby zmiany konstytucji przez Erdogana, by rozszerzyć swą prezydencką władzę. Gazeta cytuje jedną ze znanych tureckich dziennikarek Asli Aydintasbas, która stwierdziła, że "Turcja z całą prędkością galopuje w kierunku autorytarnego reżimu".

"Ten galop powinien martwić Stany Zjednoczone. Turcja to ich sojusznik, a na jej terenie znajduje się natowska taktyczna broń nuklearna. Turcja zsuwa się w otchłań rządów jednego człowieka" - zaznacza.

"WP" przyznaje, że kraj boryka się z poważnymi problemami, w tym z falą uchodźców z Syrii. Erdogan może kalkulować, że Europa i USA nie ośmielą się sprzeciwiać jego represjom, dopóki będą potrzebować jego pomocy w powstrzymywaniu napływu uchodźców do Europy. Trzeba mu udowodnić, że się myli. Teraz jest czas, by mówić o tym otwarcie, zanim swobody w Turcji znikną, a kraj będzie rządzony przez dyktatora" - konkluduje "WP" w tekście pt. "W Turcji pogłębia się despotyzm".

"New York Times" pisze z kolei o "rozpadzie demokracji w Turcji", przypominając o innych coraz bardziej autorytarnych ruchach Erdogana, w tym wtrącaniu do więzień krytyków, odsuwaniu wojska na bok i ponownym rozpętywaniu wojny z kurdyjskimi separatystami.

"Turcja kiedyś była na dobrej drodze, by stać się modelową muzułmańską demokracją, ale teraz wydaje się mało prawdopodobne, że Erdogan kiedykolwiek wierzył w demokratyczne zasady. Fakt, że teraz coraz bardziej odchodzi od nich, wzbudza poważne pytania o to, czy Turcja może być wciąż zaufanym członkiem NATO, które powstało jako sojusz wojskowy oparty na wspólnych wartościach" - podkreśla "NYT".

Według gazety reakcja USA i UE na tratowanie przez Ankarę wolnej prasy jest niewystarczająca. "Mogą wyciszać krytykę w nadziei, że przekonają Turcję, by pomogła opanować kryzys uchodźczy w Europie" - zauważa. Dziennik przypomina, że w poniedziałek w Brukseli Erdogan wysunął nowe żądania w zamian za współpracę, domagając się m.in. miliardów euro dodatkowej pomocy i wcześniejszego członkostwa Turcji w UE. "Tak nie postępuje sojusznik, a zwrot Erdogana w kierunku autorytaryzmu nie wzmocni Turcji, NATO czy UE" - uważa nowojorka gazeta.

"Wall Street Journal" uciszenie przez Erdogana dziennika, który był jego głównym krytykiem, nazywa "zamachem na prasę". "Zaman był jedną z ostatnich instytucji stojących Erdoganowi na drodze do jego marzenia, by rządzić jak turecki sułtan" - pisze "WSJ".

"Erdogan w dużym stopniu rządzi teraz Turcją tak jak jego geopolityczny przeciwnik Władimir Putin rządzi Rosją. Jedyna lekcja (...) jest taka, by uważać na populistycznych despotów, którzy obiecują, że ukarzą prasę" - czytamy w "WSJ".

Reklama


Źródło:PAP

Reklama

  • Pan Murzyński - Filipiński(2016-03-08 16:59) Odpowiedz 00

    Tą sprawą powinien zająć się Kijowski.i KOD. Trzeba zaapelować do PE o wstrzymanie wypłaty 3 mld euro do czasu przywrócenia standardów demokratycznych w Turcji, bo jak mawiał tow. Lenin nie należy zwlekać z niesieniem internacjonalistycznej pomocy każdemu narodowi który takiej pomocy mógłby oczekiwać.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Prawo na co dzień

Galerie

Reklama