statystyki

Sejm uchwalił nowelizację dot. zasad inwigilacji przez służby

15.01.2016, 10:30; Aktualizacja: 15.01.2016, 12:29
sejm, plenum

Widok na salę plenarną podczas ostatniego dnia 8. posiedzenia Sejmu, 15 bm. źródło: Agencja Gazeta

Sejm uchwalił nowelizację autorstwa PiS regulującą zasady pobierania przez służby specjalne billingów i prowadzenia kontroli operacyjnej.

Reklama


Reklama


Za nowelizacją opowiedziało się 232 posłów PiS (wszyscy biorący udział w głosowaniu) i 2 posłów niezrzeszonych.

Przeciw było 131 posłów PO (na 133 głosujących). Dwoje posłów PO wstrzymało się od głosu: Marek Biernacki (b. koordynator służb specjalnych) oraz Teresa Piotrowska (b. szefowa MSW).

Przeciwko zmianom opowiedziało się także 38 z 39 biorących udział w głosowaniu posłów klubu Kukiz'15 (1 wstrzymał się od głosu), 27 posłów klubu Nowoczesna (wszyscy biorący udział w głosowaniu), 16 - PSL (cały klub), 1 niezrzeszony.

Przed głosowaniem Marek Wójcik (PO) mówił, że proponowane zmiany wkraczają daleko w prywatność obywateli w internecie. Zastępca koordynatora ds. służb Maciej Wąsik replikował, że w ostatnim roku rządów PO "policja 60 tys. razy sięgnęła po dane internautów". Dodał, że nowela wprowadza sądową kontrolę ich pobierania oraz niszczenie danych zbędnych dla postępowania.

W głosowaniu przepadły niemal wszystkie poprawki opozycji. Przyjęto tylko poprawki Nowoczesnej, by drobni przedsiębiorcy dostarczający usługi internetowe musieli zapewniać służbom warunki pobierania danych - ale tylko "stosownie do posiadanej infrastruktury".

Odrzucono poprawki PO, by ograniczyć sięganie po dane internetowe; zapisać w ustawie, że po dane telekomunikacyjne sięga się, gdy inne metody okazały się nieskuteczne oraz by sieć telekomunikacyjna umożliwiała ustalenie osoby uzyskującej dane telekomunikacyjne, ich rodzaju i czasu dostępu.

Przepadła poprawka Nowoczesnej, by służby niezwłocznie informowały sąd o wystąpieniu o dane telekomunikacyjne. Wąsik mówił, że sparaliżowałoby to służby; dodał, że TK nie przesądził, czy kontrola nad billingami ma być uprzednia, następcza czy też "równoległa", jak chciała Nowoczesna.

Nie przeszła też poprawka, by od decyzji sądu o zgodzie na wykorzystanie w postępowaniu karnym materiałów służb zawierających tajemnicę adwokacką, dziennikarską czy lekarską mogła się odwołać osoba, której tajemnica dotyczy (nowela daje to prawo tylko prokuraturze). "Nie można informować obywatela, wobec którego zarządzono kontrolę operacyjną, że był inwigilowany" - mówił Wąsik.

Odrzucono również poprawkę, aby uzyskane przez służby informacje objęte tajemnicą dziennikarską, a nie tylko obrończą i spowiedzi, służby niszczyły niezwłocznie.

W nowelizacji znalazła się propozycja zgłoszona w trakcie sejmowych prac przez rząd, która stanowi, że jeśli służby uzyskają informacje będące tajemnicą obrończą lub spowiedzi, to będą one natychmiast niszczone. W przypadku innych tajemnic zawodowych (np. dziennikarskiej czy lekarskiej) to sąd ma decydować, czy będą mogły być one wykorzystane w postępowaniu, czy też zniszczone. Zaakceptowana została także inna zgłoszona przez rząd propozycja - zwolnienia małych przedsiębiorców telekomunikacyjnych z wymogu zapewniania na ich koszt urządzeń pozwalających służbom na dostęp do informacji.

Po głosowaniu Wąsik powiedział dziennikarzom, że przyjęta przez Sejm ustawa nie stanowi zagrożenia dla wolności obywatelskich, a przeciwnie - wprowadza dokładne terminy, kiedy będzie musiała zostać przeprowadzona kontrola, konieczność wyjaśnienia sądowi, jakie dane i po co zostały uzyskane. Przekonywał, że nowe przepisy nie dają możliwości czytania bez ograniczeń maili bez zezwolenia sądu, tylko "na przykład sprawdzenia, kto wysłał maila z zawiadomieniem, że jest bomba". Pytany o to, czy nowe prawo pozwala na powszechną inwigilację obywateli, Wąsik odparł: "zwykłe kłamstwo".

Zdaniem Wąsika następcza kontrola będzie skuteczna, bo każdy funkcjonariusz służb będzie miał świadomość, że jego działania mogą zostać sprawdzone. Zaznaczył, że jego zdaniem to wystarczające zabezpieczenie przed nadużyciami służb.

W lipcu 2014 r. TK orzekł, że niekonstytucyjne są: część podstaw prawnych kontroli operacyjnej; brak niezależnej kontroli pobierania danych telekomunikacyjnych przez służby i brak zasad niszczenia podsłuchów osób zaufania publicznego (np. adwokatów czy dziennikarzy). Za niekonstytucyjny uznano brak obowiązku niszczenia zgromadzonych danych nieprzydatnych. TK nakazał też określić maksymalny czas trwania czynności operacyjnych wobec jednostki, która w rozsądnym czasie po ich zakończeniu powinna być o nich informowana.

Zakwestionowane przez TK przepisy przestają obowiązywać 6 lutego. Nowela ma wejść w życie 7 lutego.

Kontrola operacyjna to dziś podsłuch, przegląd korespondencji i przesyłek (na co zgodę wyraża sąd). Dane telekomunikacyjne to informacje, czyj jest numer telefonu komórkowego, wykazy połączeń, dane o lokalizacji telefonu oraz numer IP komputera. Służby sięgają dziś po nie w każdej niemal sprawie, bez względu na wagę przestępstwa (sąd dziś tego nie kontroluje).

Zgodnie z nowelą, kontrola operacyjna ma polegać na: podsłuchu; podglądzie osób w "pomieszczeniach, środkach transportu lub miejscach innych niż publiczne"; kontroli korespondencji (w tym elektronicznej); kontroli przesyłek; uzyskiwaniu danych z "informatycznych nośników danych, telekomunikacyjnych urządzeń końcowych, systemów informatycznych i teleinformatycznych". Łączny okres kontroli nie może przekroczyć 18 miesięcy (nie dotyczy to kontrwywiadu).

Wprowadzono zasadę, że właściwy sąd okręgowy miałby prawo do kontroli post factum pozyskiwania przez służby danych telekomunikacyjnych, pocztowych i internetowych. Uprawnione organy raz na pół roku będą przekazywały do sądu odpowiednie sprawozdania. Sąd mógłby zapoznać się z materiałami uzasadniającymi udostępnienie danych. Minister sprawiedliwości ma przedstawiać co roku Sejmowi i Senatowi informację o przetwarzaniu danych oraz wynikach prowadzonych kontroli.

Mimo że TK postulował skrócenie okresu przechowywania billingów, w noweli utrzymano ustawowy 12 miesięczny. PiS uzasadnia to potrzebą pracy analitycznej przy poważnych przestępstwach szpiegowskich, terrorystycznych czy gangsterskich. Dane, które w ocenie prokuratora nie mają znaczenia dla postępowania karnego, będą podlegać niezwłocznemu zniszczeniu.

W grudniu 2015 r., podczas I czytania projektu, tylko klub PiS opowiedział się za dalszymi pracami. Cała opozycja krytykowała projekt jako zagrażający prawom obywatelskim i pozwalający na swobodną inwigilację internetu.

Podkreślano, że wbrew wyrokowi TK prowadza on pojęcie "danych internetowych" - chodzi m.in. o informacje o rozpoczęciu i zakończeniu transmisji internetowej, a także o zakresie każdorazowego korzystania z usługi świadczonej drogą elektroniczną. Według opozycji nowela daje możliwość sięgania po dane internetowe nie tylko na potrzeby konkretnych postępowań, ale także dla "zapobiegania" przestępstwom i drogą online (a nie na pisemny wniosek, jak dziś).

Wnioskodawcy i rząd odpierali te zarzuty, podkreślając, że nie przewiduje się żadnych dodatkowych uprawnień dla służb. Po poprawce rządu służby mogą pozyskiwać tylko te dane telekomunikacyjne, pocztowe lub internetowe, które nie stanowią treści danego przekazu (na pozyskanie treści musi się zgodzić sąd).

Zastrzeżenia do projektu wyrażali: RPO, GIODO, Krajowa Rada Sądownictwa, Rada ds. Cyfryzacji, Biuro Analiz Sejmowych, Naczelna Rada Adwokacka, Krajowa Rada Radców Prawnych, Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Fundacji Panoptykon.

Postulowano m.in., by billingi można było pobierać tylko przy najpoważniejszych przestępstwach; by kontrola pobieranych danych była uprzednia, a nie tylko następcza; by jednostka była post factum informowana, że była inwigilowana oraz by powołać odrębny organ kontrolujący tajne służby.

Reklama


Źródło:PAP

Reklama

  • kqkx(2016-01-15 13:10) Odpowiedz 53

    Zamiast panikować na podstawie histerycznych krzyków opozycji warto wczytać się uważniej w artykuł. Wg niego nowe prawo po pierwsze sformalizowało to, co do tej pory i tak się odbywało (np. kontrola korespondencji mailowej), po drugie ściśle określiło jakie informacje można zbierać, a po trzecie zwiększyło kontrolę nad zbieraniem informacji.

  • dziadek Franek(2016-01-15 11:14) Odpowiedz 41

    Ustawa 1066 do uchylenia...o „bratniej pomocy”, która została w 2014 roku przepchnięta przez rząd PO przy wsparciu PSL, SLD i Twojego Ruchu

  • Polak(2016-01-15 17:10) Odpowiedz 20

    Nikt nie ma takiej wladzy w internecie jak Google, reszta to ciemnota

  • Powodzenia w szukaniuu tajemnic (2016-01-15 14:32) Odpowiedz 11

    Teraz neo-BLSZEWIKI ... bez oporu będą zaglądać ... w papiery, będą zaglądać ... w zdjęcia, będą zaglądać ... w walizy, będą zaglądać ... w kufry, będą zaglądali ... w Internet, będą zaglądali ... w dyski Nie zajrzą jednak nawet neo-BOLSZEWIKI ... do DOOPY ... a tam będą schowane tajemnice .... zabezpieczone GOOWNEM

  • posterunkowy wszystkich posterunków(2016-01-15 14:25) Odpowiedz 00

    " Dane, które w ocenie prokuratora nie mają znaczenia dla postępowania karnego, będą podlegać niezwłocznemu zniszczeniu.... " Bzdury i zwykła hipokryzja.Normą i stałą praktyką było ( i zapewne dalej tak będzie ) że te dane były "przetwarzane" w informacje uzyskiwane np.od osobowych źródeł informacji i na ich podstawie po jakimś tam czasie wszczynano kolejne już całkiem nowe formy pracy operacyjnej.Nikt nigdy nie panował i nie będzie nad pracą operacyjną z wykorzystaniem środków techniki operacyjnej panował,bo tego się nie da opanować.Politycy kompletnie nie mają o tym zielonego pojęcia,klepią bzdury i tworzą przepisy ustawy które tak naprawdę w realnej rzeczywistości są nikomu do niczego niepotrzebne bo zawsze są "obejścia" i priorytet,naciski aby ustalić,wykryć,zatrzymać nie zważając na to co stanowi ustawa lub zarządzenie KGP.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Prawo na co dzień

Galerie

Reklama