statystyki

Kłótnia o podział tortu: Ta kampania przejdzie do historii

autor: Marek Chądzyński, Grzegorz Osiecki23.10.2015, 07:09; Aktualizacja: 23.10.2015, 09:53
OFE w Sejmie

Kłótnia o podział tortu: Ta kampania przejdzie do historiiźródło: Inne

Bez względu na wynik ta kampania przejdzie do historii. Po raz pierwszy partie nie przekonywały nas, która z nich będzie najlepszym strażnikiem wzrostu gospodarczego, czyli upiecze najlepiej tort, ale prześcigały się w pomysłach, która go najlepiej pokroi i rozda

Koszt realizacji wyborczych obietnic jest olbrzymi. PiS proponuje „zapomogę” w wysokości 500 zł na drugie i kolejne dziecko oraz podniesienie kwoty wolnej od podatku do 8 tys. zł i przywrócenie dawnego wieku emerytalnego. Zwiększone mają być też wydatki na zdrowie i obronność. Tylko te pomysły partii Jarosława Kaczyńskiego oznaczają konieczność wysupłania z budżetu dodatkowych 80 mld zł, co oznacza zwiększenie wydatków publicznych o 4,5 proc. PKB.

Już na wyborczym finiszu PiS został przelicytowany przez Zjednoczoną Lewicę, która zapowiada podwyższenie kwoty wolnej od podatku do 21 tys. zł. Tylko ta zmiana kosztowałaby państwową kasę aż 60 mld zł, a ZL ma jeszcze kilka innych kosztownych planów. Realizacja całego programu gospodarczego tej formacji to wydatek ponad 100 mld zł rocznie (5,5 proc. PKB).

Nawet PO, z racji 8-letnich rządów najlepiej znająca możliwości „rozciągania” budżetu, wzięła udział w wyścigu obietnic: zaproponowała rewolucję w podatkach kosztującą 10 mld zł rocznie (zmiany miałyby wejść w życie za dwa lata). Niby niewiele, ale w przyszłym roku państwowa kasa musi udźwignąć koszt innych pomysłów Platformy: zapomogi rodzicielskiej w wysokości 1000 zł – będą mogły z niej skorzystać osoby, którym nie przysługuje urlop macierzyński, czy dorzuconych w ostatniej chwili jednorazowych dodatków dla emerytów.

Oczywiście w poprzednich kampaniach też pojawiały się kosztowne obietnice – choćby słynne 100 milionów Lecha Wałęsy. Jednak przedwyborcze starcia nie koncentrowały się na sprawach socjalnych – mówiono o nich mało, a jeśli już, to mimochodem. Kłócono się o lustrację, dekomunizację, rozliczenie i zerwanie. Okrągły Stół, Magdalenkę, moskiewską pożyczkę. I o wartości. Teraz „twarda” polityka o wiele rzadziej znajdowała się na wyborczych sztandarach.

Po pierwsze, świat obwieścił koniec wielkiego kryzysu, a więc koniec bolesnego zaciskania pasa. Donald Tusk, zanim jeszcze przeniósł się do Brukseli, stwierdził, że Polacy muszą to odczuć w portfelach. Jego słowa Ewa Kopacza powtarzała kilkakrotnie. Już pod jej wodzą PO zaproponowała pakiet, który miał oszczędzić nasze portfele – wprowadzono m.in. świadczenia złotówka za złotówkę, świadczenia rodzicielskie, przekazano 2 mld zł na przedszkola i zdecydowano się na mieszaną waloryzację, która kosztowała budżet ponad 3,5 mld zł. Choć te propozycje trzymały się jeszcze budżetowych realiów, był to sygnał, że większe wydatki są w końcu możliwe. Miało to rekompensować politykę poprzednich lat, zamrożenie płac w budżetówce czy rosnącą liczbę umów cywilnoprawnych, która wynikała z wykorzystywania przez pracodawców trudnej sytuacji na rynku pracy.

Po drugie, ogłoszenie końca kryzysu zbiegło się ze świętowaniem przez nas 25 lat wolnej Polski. Z jednej strony była to okazja do podkreślania gospodarczego sukcesu, z drugiej – do krytyki społecznych kosztów przemian. I zastanawiania się, czy gospodarcza kuracja nie mogła przebiegać w sposób łagodniejszy. Tę zmianę można było zaobserwować w mowie rządzących. Tusk, wywodzący się przecież ze środowiska gdańskich liberałów, wyznał niespodziewanie, że jest trochę socjaldemokratą, zaś jego następczyni na stanowisku szefa rządu niemal codziennie przypominała o swojej społecznej wrażliwości.


Pozostało jeszcze 74% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie