Joanna Kluzik-Rostkowska podkreśla, że zbyt restrykcyjne przepisy zawarte w rozporządzeniu ministra zdrowia spowodowały, że dzieci rezygnują z jedzenia obiadów w szkołach. Zaznacza, że dzieci są przyzwyczajone do potraw przyprawionych większą ilością soli, niż to co proponują obecnie stołówki i efekt jest odwrotny od oczekiwanego. Mówi, że nie chodziło o to, by uczniowie nie jedli obiadów w ogóle.

Według minister Kluzik-Rostkowskiej, drożdżówka stała się symbolem potrzebnego kompromisu. Wśród nadesłanych do resortu opinii była taka, w której starano się udowodnić, że drożdże pochłaniają potrzebny do wzrostu cukier i już go w sobie nie mają. Pani minister chciałaby, aby można było pogodzić dwie racje. Sama uważa, że drożdżówka nie jest niczym złym w przeciwieństwie do chipsów i innych niezdrowych przekąsek.

Minister edukacji dodaje, że właściciele sklepików mają problem z nabyciem w hurtowniach takich produktów, które mogliby sprzedawać w szkołach.