"Zbyt długie przetrzymywanie za kratami bez wyroku narusza Europejską Konwencję Praw Człowieka. Artykuł piąty konwencji mówi, że człowiek, który nie może być osądzany w rozsądnym terminie powinien być zwolniony z aresztu na czas postępowania. W tym przypadku nie mamy do czynienia z rozsądnym terminem zakończenia postępowania, ani Brunon Kwiecień nie został zwolniony” - twierdzi w rozmowie z IAR Piotr Kładoczny z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Sąd Apelacyjny zajmie się wnioskiem o przedłużenie aresztu jutro rano. Obrońca oskarżonego, mecenas Maciej Burda będzie wnioskował o to, aby jego klient został wypuszczony na wolność.

"Tym razem będę się starał przekonać Sąd Apelacyjny, że przedłużenie tymczasowego aresztowania będzie nie tylko moją porażką, ale też wymiaru sprawiedliwości, ponieważ uważam, że trzy lata to wystarczający czas na to, żeby zakończyć postępowanie" - dodał obrońca.

"Brunon Kwiecień przynajmniej w finale tego procesu powinien odpowiadać z wolnej stopy" - podkreślał mecenas Maciej Burda. Sąd zwraca w swoim wniosku uwagę, że ze strony niedoszłego zamachowca zachodzi obawa matactwa. Dodatkowo istnieje ryzyko, że na wolności może dopuścić się zarzucanego mu czynu.

"Zwłaszcza, że oskarżony groził już popełnieniem przestępstwa wymierzonego w wolność, własność zdrowie innych osób poprzez planowanie zamachu" - tłumaczy prokurator Mariusz Krasoń.

Brunon Kwiecień usłyszał dziewięć zarzutów. Oprócz planowania zamachu na Sejm, śledczy zarzucają mu między innymi nielegalne posiadanie materiałów wybuchowych, czy nakłanianie innych osób do przeprowadzania zamachu. Jego działalność zdaniem prokuratorów miała charakter terrorystyczny. Grozi mu 15 lat więzienia. Zdaniem śledczych, planował wypełnić wojskowy pojazd typu SKOT kilkoma tonami materiałów wybuchowych, wjechać w budynek parlamentu i wysadzić ładunek.