wybory-transport-Koło-Sulejów-Łódzkie

Jeden z mieszkańców zauważa, że w Kole mieszkają głównie starsze osoby i trudno im dotrzeć na głosowanie. "Pozostaje tylko rower, o ile pogoda i zdrowie dopiszą" - mówi. "Ani gmina, ani sołtys nie robią nic by wyznaczyć czas, w którym taki samochód mógłby dowieźć chętnych na głosowanie".
Karol Zawiślak, sekretarz gminy Sulejów, zwraca uwagę, że nie ma przepisów, które nakazywałyby zapewnienie mieszkańcom dowozu na wybory. Przyznaje, że zapewnienie dojazdu mogłoby rodzić pewne podejrzenia np. o agitację. "To trudna do rozwiązania sprawa".
Innego zdania jest Krzysztof Lorentz z Krajowego Biura Wyborczego. Przyznaje, że rzeczywiście nie ma przepisów, które wprost nakazują zapewnienie dojazdu na wybory. Dodaje jednak, że nie ma też żadnych przeszkód do tego, by taki dowóz zorganizować. Podkreśla, że powinny to zrobić gminy. Jak mówi to ich zadaniem jest dbanie o własnych mieszkańców. "Dowożenie wyborców do lokali komisji obwodowych, jeżeli nie towarzyszy temu agitacja wyborcza, jest nie tylko dozwolone, ale i zalecane" - tłumaczy Krzysztof Lorenz i dodaje, że gmina Sulejów w Łódzkiem nie jest odosobnionym przypadkiem. Jak mówi problem dotarcia do lokali obwodowych komisji wyborczych występuje zwłaszcza tam, gdzie gęstość zaludnienia jest niewielka i komisje są znacznie oddalone od miejsca zamieszkania wyborców. Zgodnie z przepisami, pod jedną komisję nie może podlegać mniej niż pięciuset mieszkańców. Zatem nie w każdej miejscowości danej gminy, można taką komisję utworzyć.

IAR/Monika Gosławska/mitro/