statystyki

Dobrowolski: Dziś bunt peryferium. Bunt młodych dopiero przed nami

autor: Paweł Dobrowolski17.06.2015, 07:35; Aktualizacja: 17.06.2015, 15:11

Nie ma, na razie, buntu młodych. Jest natomiast bunt peryferium w peryferyjnej gospodarce, której elitom skończyły się pomysły na rozwój. Wsie i miasteczka, skąd najtrudniej załapać się na posadę w szklanym wieżowcu i umościć w wielkomiejskiej klasie średniej, najszybciej i najbardziej odczuły dryf rozwojowy Polski. Na Kukiza i Dudę głosowano tym liczniej, im mniej zurbanizowany rejon Polski. Czynnikiem sprawczym nie był wiek, lecz miejsce zamieszkania i związane z nim szanse na dostatek i awans materialny.

reklama


reklama


Dryf rozwojowy jest wynikiem lania ciepłej wody. Bo ciepła woda nie była niefortunnym bon motem Tuska, lecz jest sposobem myślenia i działania całej klasy społecznej. W obliczu wyczerpania się prostych rezerw rozwoju elity i ich wielkomiejski elektorat kurczowo trzymają się małej stabilizacji. Boją się cokolwiek zmieniać w naszej kruchej gospodarce, gdyż drżą o swoje miejsce na drabinie społecznej i szansę naśladowania wzorów konsumpcyjnych swych zachodnich odpowiedników. Ale bez zmiany jeszcze szybciej wyczerpią szanse rozwoju. Modernizacja poprzez import zachodnich technologii i metod organizacji pracy oraz eliminowanie marnotrawstwa PRL dobiegła kresu.

Na razie spowolnienie modernizacji obdarło z marzeń o awansie pokolenie młodych z prowincji. Dla nich zabrakło dobrych miejsc pracy na prowincji. Zresztą nigdy nie było na to szans, bo współcześnie rozwój gospodarczy dzieje się w metropoliach. Ale spowolnienie zaostrzyło konkurencję o malejącą liczbę dobrych miejsc pracy w dużych miastach. Pierwsi odpadają w tej konkurencji ci bez koneksji i wielkomiejskiego obycia. Nie dlatego, że nic się nie nauczyli na naszych kiepskich uczelniach, jak zarzucają im przedstawiciele elity – tej samej elity, która 20 lat temu jeszcze mniej umiała i była jeszcze bardziej przaśna niż dzisiejsza młodzież z prowincji. Po prostu wtedy gospodarka szybko rosła i każdy, kto choćby dukał kilka słówek po angielsku i umiał zawiązać krawat, mógł liczyć na błyskotliwą karierę. Dziś magister i dwa języki obce często oznaczają posadę w barze sałatkowym.

To, że spowolnienie ma źródła strukturalne, jest fatalną wiadomością dla elit usiłujących rozładować gniew prowincji narracją o potrzebie drobnej korekty i ustrzec nas przed błędem radykalnej systemowej zmiany. Zmiana narracji nie jest lekarstwem na strukturalne problemy. Elity doświadczą prawdziwego buntu młodych, gdy nasz peryferyjny model rozwoju wyczerpie się na tyle, że spadek możliwości i aspiracji dotknie również tych, którzy załapali się na posadę w miejskim szklanym wieżowcu dającą status aspiranta klasy średniej.

Owszem już dziś, a tak naprawdę od wielu lat, pomiędzy młodymi i starymi zaostrza się konflikt o podział nadwyżki wypracowywanej w naszej gospodarce. Jesteśmy jeszcze młodym społeczeństwem, ale już teraz dużo wydajemy na emerytury. Przykładowo zarówno w Polsce, jak i w Luksemburgu osób w wieku 65+ jest 14 proc., ale my wydajemy na emerytury 11,1 proc., a oni 9,8 proc. PKB. W bliższych nam Czechach przy 16,2-proc. udziale osób w wieku 65+ na emerytury wydają 9,9 proc. PKB. Takie przykłady można mnożyć, jednak sedno problemu jest w tym, że gdy od Polaków w wieku produkcyjnym odejmiemy niepracujących, niepłacących składek (prokuratorzy, sędziowie i mundurówka), udających, że płacą składki (rolnicy) oraz emigrantów, to na trzech płacących składki przypada dwóch emerytów lub rencistów pobierających świadczenia. Trzech już teraz utrzymuje dwóch! A demografia jest nieubłagalna. Obciążenie młodych pracujących i płacących podatki będzie rosło. Młodzi pracujący mogą wyemigrować. Kto wtedy sfinansuje emerytury?

Jednak obecny kryzys polityczny nie jest jeszcze buntem młodych. Wśród osób między 18. a 24. rokiem życia przeważa opinia, że młodzi ludzie są obecnie w lepszej sytuacji niż ich rówieśnicy dwadzieścia lat temu. Młodzi na razie nie są w pełni świadomi, że będą pierwszym pokoleniem o gorszych perspektywach niż ich rodzice. Pojęcie długu ukrytego, czyli istniejących, ale niezewidencjonowanych zobowiązań emerytalnych znane jest ekonomistom. Młodzi dopiero odczują konieczność podnoszenia podatków, by wypłacić emerytury ich dziadkom i rodzicom lub ewentualny brak środków na drogi, przedszkola i szkoły, gdy pieniądze z podatków rozejdą się na emerytury. Rozbiory OFE i spór o wiek emerytalny to dopiero zapowiedź nadchodzącego gospodarczego konfliktu pokoleń.

Sprowadzanie upadku rządzącego układu do ośmiorniczek i wina jest umniejszaniem problemu. Afera taśmowa w dużym mieście budzi politowanie, a na prowincji jest doniesieniem z dalekiej galaktyki. W Warszawie informacja z taśm o tym, że dwóch pazernych dorobkiewiczów na publicznych stanowiskach zjadło drogą kolację na koszt podatnika, może wzbudzić uśmiech politowania podlewany letnim zaledwie gniewem. Do tych wszystkich lokali każdy ma wstęp, za niewygórowaną sumę. Wielu jadło tam za więcej niż nasi rozpasani ministrowie. A to, że minister policji z prezesem NBP dogadywali szemrane interesy? Biznes jak zwykle.

Poza Warszawą i kilkoma dużymi ośrodkami miejskimi kwestią egzystencjalną jest dostęp do urzędowej posady lub etatu u biznesmena żyjącego z sektora publicznego. To właśnie na wsi i w miasteczku najlepiej widać i najbardziej boli posada po znajomości dla syna wójta i córki burmistrza. Te wyznaczniki statusu są ściśle reglamentowane wewnątrz sieci znajomości i wzajemnej wymiany przysług. Gniew związany z wykluczeniem z sieci powiązań dających dostatek i bezpieczeństwo, kumulujący się miejscowość po miejscowości delegitymizuje hierarchie społeczne i tytuł elit do przewodzenia nad nami.

Na razie nie są to wielkie zmiany w odbiorze społecznym, ale kierunek jest jednoznaczny. Z CBOS dowiadujemy się, że pomiędzy 1995 a 2014 r. odsetek osób, które uważają, że o pozycji młodych ludzi w społeczeństwie decydują znajomości, wzrósł z 89 do 93 proc. Tych, którzy wskazują miejsce zamieszkania, zwiększył się z 68 do 76 proc. A tych, co uważają, że decyduje wykształcenie, spadł z 79 do 70 proc. Podstawy buntu prowincji leżą w zmianach w społecznym postrzeganiu źródeł szans na sukces.

PO ma rację: poprawia się sytuacja gospodarcza. Większość z nas przekroczyła poziom przeżycia i zaspokaja podstawowe potrzeby. Na takim poziomie konsumpcji coraz ważniejsza staje się konsumpcja relatywna – to, ile mamy w relacji do innych – oraz jak oceniamy reguły gry o relatywną konsumpcję. Gdy uważamy reguły gry o majątek i status za sprawiedliwe, to akceptujemy system. Ale ci od ciepłej wody nie tylko doprowadzili do stagnacji prowincji, ale również spowodowali zanikanie szans dla młodych z prowincji na sukces w dużym mieście. Zabierają młodym ze wsi i miasteczek nadzieję na lepsze jutro. A gdy nadzieja ta również zacznie gasnąć w dużych miastach, wtedy owszem: będziecie mieli bunt młodych.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

reklama

  • Bo dzisiaj ...(2015-06-17 10:36) Odpowiedz 00

    ... jest na odwrót . Studia i dwa języki biegle to przepustka na zmywak. Natomiast brak wykształcenia, partyjniacka tępota i przeszłość uliczna to przepustka na salony władzy.

  • Młody i młodszy.(2015-06-17 11:53) Odpowiedz 00

    "Drogi Rządzie a PO co mi Wasza legalna praca?- i nie tylko to -
    cały ten system stworzony przez Donalda i Jego POmyleńców powoduje ,że pracującym legalnie praca legalna przestała się opłacać - no chyba że Prezesom i kolesiom Donka.
    --emerytury nie dostaniesz bo jakiś były Ćpunek stwierdzi ,ze nie ma kasy-- jak On okradł POlitycznie zatrudnionych w dotychczasowych szkodliwych warunkach pracy-- a siebie i kolesiów nie ruszając z żadnych przywieli --- ,za nasze obecnie wysokie składki Mafia PO obiecuje coraz to niższą emeryturę,ubezpieczenie chorobowe w szpitalu e-- tamm..gdyż Pawlaki moje składki zużyją dla siebie bo sami nie płacą więc bez dodatkowo opłacanego się nie wyleczę! - na chorobowe jak pójdę to mnie pracodawca zwolni a ZUS wypłaci mi zasiłek z najniższej 80% krajowej!! pracodawca złymi warunkami pracy doprowadzi mnie do kalectwa, nie płacąc nawet dodatku za te warunki ani tych warunków nie wykazując. Renty też nie dostanę o czym świadczą przykłady obecnie zatrudnionych -więc PO co mi legalnie pracować- po co płacić legalne składki ZUS z których mnie OKRADNIECIE? no niech sam Rząd powie POco -na WAS a mam Was ...na Wasze EURO 2012 -a walcie się.

  • Wszyscy już się buntują...(2015-06-18 21:23) Odpowiedz 00

    haha, bunt już jest zakrojony w miastach, wśród samych pracodawców i wśród małych przedsiębiorstw! Wszyscy mają dość utrzymywania rządu. Do czego to jest podobne aby przykładowo polityk miał emerytury 8.000 i dwa razy tyle zarabiał na rządowej posadzie, kiedy normalny człowiek zarabiając będąc na emeryturze żeby jakoś przeżyć i mieć co jeść musi emeryturę zwracać? Dla czego oni nie płacą podatków? Dla czego nie płacą 13.00 zus miesięcznie niezależnie czy mają jakiś zarobek czy nie? Prawa dotyczące normalnego człowieka czy przedsiębiorcy powinny się tyczyć też polityków, wówczas byłoby na emerytury dla następnych trzech pokoleń. Gdyby opłacali podatki jak każdy inny o ile miliardów Państwo Polskie było by bogatsze? Politycy też powinni mieć płacę minimalną, niech spróbują kupić wówczas mieszkanie i utrzymać rodzinę z dwójką dzieci...Dodatkowo obniżenie podatku dochodowego dla ludzi i przedsiębiorców zarabiających mniej niż 10.000 miesięcznie i podniesienie kwoty wolnej od podatku sprawiłoby, że na rynek trafiłoby znacznie więcej pieniędzy i kraj by się rozwijał, a nie cofał do ery niewolników i panów, tak teraz wygląda ten kraj! Dodatkowo po co tak wysokie koszty posiadania pracownika, firmy nie będą zatrudniać nowych ludzi kiedy więcej muszą za pracownika zapłacić niż firma i sam pracownik na danej pracy zarobi. To niszczy gospodarkę i wszystkich zwykłych obywateli...

  • tedd(2015-06-17 13:42) Odpowiedz 00

    piszesz obywatelu dobrowolski że PO ma rację...hehehe niezły z ciebie cwaniaczek panu Bogu świeczkę i diabvłu ogarek..żałosny pismaku!!

  • zazussss(2015-06-17 15:12) Odpowiedz 00

    http://www.strefabiznesu.echodnia.eu/artykul/na-ratunek-dla-regionu-swietokrzyska-gospodarka-lezy-na-dnie-0


    Świętokrzyskie,drastycznie załamał się rynek wewnętrzny. Handel detaliczny zanotował największy w kraju, prawie 13-procentowy spadek, a handel hurtowy spadł o ponad 17 procent. W efekcie kondycja finansowa naszych firm jest więc bardzo zła. Pogorszyła się w porównaniu do początku 2014 roku o prawie 30 procent!

  • szklane sufity(2015-06-18 00:12) Odpowiedz 00

    Problemem nie jest brak państwa, tylko brak równych szans. Wszystkie zawody, które potencjalnie mogłyby dać szansę na godne życie - zostały przez starych pozamykanie w różnych korporacjach, izbach i Bóg wie jeszcze w czym. Żeby wykonywać zawód, musisz dostać zezwolenie od konkurencji i musisz wykonywać go na zasadach, jakie dyktują ci którym w sposób naturalny zależy na jak najmniejszej konkurencji. Przecież to jest paranoja.
    Jesteśmy 38 milionowym krajem, a nasza medycyna leży i kwiczy. Nie mamy młodych-zdolnych? MAMY, ty ich nie wyławiamy i nie kształcimy, bo przecież starzy wyjadacze nie mają w tym interesu, żeby sobie zrobić konkurencję.
    Podobnie zawody prawnicze. Zamiast je uwolnić, żeby młodzi na własną rękę podejmowali wyzwania gospodarcze - w zawodach, w których nikogo nie zabiją ani nie zranią, w których wymyślone są potrójne zabezpieczenia, w których ubezpieczenie może naprawić ewentualną szkodę - to utrzymuje się reglamentację w średniowiecznym stylu. Młodzi nie żądają pomocy państwa - ale uczciwej konkurencji. Jeśli uważam, że potrafię coś zrobić lepiej niż ludzie pozamykani w korporacjach i jestem w stanie przekonać o tym klientów - to co państwu do tego?
    Ten kraj niszczy swoich obywateli, którzy mogliby ten kraj utrzymać. W I RP niszczył chłopów - robiąc z nich niewolników. W obecnej RP - niszczy pracowników i niszczy młodzież pokazując im, że ciężka praca da ci tylko garba, bo dorobić się nie dorobisz, bo dba o to państwo.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Prawo na co dzień

Galerie

reklama