statystyki

Śledzik z fakturką. Czego dowiedzieliśmy się z taśm "Wprost"?

autor: Krzysztof Jedlak20.06.2014, 10:00; Aktualizacja: 20.06.2014, 10:09
Restauracja Sowa i przyjaciele

Restauracja Sowa i przyjacieleźródło: newspix.pl

Czego dowiadujemy się z taśm, o których tak wiele się dziś mówi? Otóż, wbrew pozorom, dowiadujemy się wielu bardzo ważnych rzeczy, zwłaszcza o świecie współczesnym

reklama


reklama


ŚLEDZIK – jedna z niewielu tradycyjnych potraw, na którą można skusić nawet tych polityków, którzy mają najbardziej wyrafinowane gusta. Rozważania, co się pija do tej zacnej ryby, nie mają sensu. Wina, choćby te, których cena nie jest w stanie nikogo obrazić, nie pasują. Zostaje wódeczka, o czym wiedzieli już starożytni. Słusznie. Miejmy nadzieję – zmrożona.

CENA – obojętnie, kto płaci (choćby budżet państwa), nie powinna być jednak wygórowana. Ale nie może też być obraźliwa. Teraz w sklepie powinniśmy pytać nie tylko o to, ile coś kosztuje, ale też czy nas to nie obraża. W szczególności ceną nie wolno obrażać ważnych osób, np. ministra.

KUPA, NP. KAMIENI KUPA, MOŻE TEŻ BYĆ W POWIĄZANIU Z WYBRANYMI ORGANAMI CIAŁA (CO WYDAJE SIĘ ANATOMICZNIE NATURALNE) – różnorodne aktywa państwowe, np. opóźniony gazoport i nowa spółka Skarbu Państwa, która ma sprawić, że nasza gospodarka będzie się szybko rozwijała (niczym chińska) i będzie bardzo innowacyjna (niczym amerykańska). Niestety, spółka powstała z poślizgiem, co łatwo zrozumieć, biorąc pod uwagę, że głównym problemem było ustalenie wynagrodzenia jej prezesa (z pominięciem tzw. ustawy kominowej). Docelowo spółka ta ma zarządzać ponad 10 mld zł. A więc nie jest warta większej uwagi.

PIR – Polskie Inwestycje Rozwojowe SA, duży zakład kamieniarski finansowany z pieniędzy podatników.

MINISTER SPRAW WEWNĘTRZNYCH – student finansów i rachunkowości (uwaga: studia w trybie wieczorowym).

DENTYŚCI – jak wiadomo z czasów PRL, prowadzą wyjątkowo niedochodową działalność (na dodatek mają paskudną robotę). Nawet po latach praktyki z trudem wiążą koniec z końcem. Dlatego nigdy nie było chętnych, by studiować stomatologię. Zwłaszcza że wszyscy leczymy zęby w publicznej służbie zdrowia: szybko, skutecznie i za darmo. W tej sytuacji dobrym rozwiązaniem dla dentystów, zwłaszcza mających obowiązek prowadzenia prywatnych gabinetów, jest wyjść bogato za mąż (ew. ożenić się).

ZEGAREK – prezent, który żona kupuje mężowi (ewentualnie na odwrót), jeśli nie stać ją na nic innego. A nie stać, bo uparcie prowadzi działalność gospodarczą przynoszącą duże straty. Dlatego zegarek nie powinien kosztować więcej niż kilkadziesiąt tysięcy złotych. Mąż (ewentualnie żona) potrzebuje zegarka szczególnie, gdy ma państwową posadę. Po pierwsze – bo z definicji zarabia grosze i sam sobie go nie kupi, po drugie – bo szef wymaga punktualności.

PREZES NBP – polityk, który oprócz Sejmu, premiera i prezydenta powinien mieć wpływ na obsadę stanowiska ministra finansów. Być może nawet decydujący.

POLIGLOTA – każdy funkcjonariusz publiczny, którego stanowisko wymaga posługiwania się językami obcymi. W szczególności przydaje się łacina pospolita (w stopniu biegłym, choć praktyka pokazuje, że przydałaby się też znajomość idiomów) i klasyczna (dodaje odpowiedniej powagi – gravitas – merytorycznym wywodom). Wskazana jest też znajomość języka angielskiego – przy czym punktem odniesienia jest Jacek Rostowski (a ten, jak wiadomo, posługuje się nim lepiej niż rdzenni mieszkańcy Albionu). Do tego trzeba dodać – excuse-moi – płynną francuszczyznę. Trwa spór, czy wysocy funkcjonariusze państwowi powinni mieć również zmysł językoznawcy nieunikającego trudnych i rzadkich słów, jak np. piwotalny, czy raczej oratora posługującego się udanymi neologizmami, jak np. dygotalny. Mogą łączyć oba talenty. Oba słowa też da się zręcznie połączyć.

PRZYRODZENIE – ważny, czasami niezbędny, atrybut polityków i finansistów. Obowiązuje zasada wprost proporcjonalności. Im więcej centymetrów, tym większe kwalifikacje – albo na odwrót. Przykładowo: ponieważ kwalifikacje prezesa banku centralnego nie podlegają najmniejszym wątpliwościom i są naprawdę ogromne, to... nawet Adam Hofman nie ma żadnych szans.

BYŁY SZEF WYWIADU SKARBOWEGO I WICEMINISTER FINANSÓW ODPOWIEDZIALNY ZA SŁUŻBY SKARBOWE – osoba, której telefon komórkowy powinien mieć w notesie każdy podatnik, zwłaszcza przedsiębiorca. Jeszcze lepiej mieć telefon aktualnego szefa wywiadu skarbowego lub kontroli skarbowej, ale pod warunkiem że nie jest to Jacek Kapica.

JACEK KAPICA – człowiek, po spotkaniu z którym powinniśmy sporządzić notatkę, by w razie potrzeby porównać z tą napisaną przez niego. Zdaje się, całe szczęście, że został wiceministrem finansów oraz że poszerzono jego kompetencje o nadzór nad służbami skarbowymi. Na dodatek kobiety szaleją za jego zdjęciami w mundurze.

JACEK ROSTOWSKI – były minister finansów, prawdopodobnie mąż stanu. Niestety ma mnóstwo wad: cechuje się dobrymi manierami, jest pryncypialny, zdobył świetne wykształcenie, doskonale mówi w kilku językach (także po polsku), potrafi biegle liczyć, świetnie rozumie zawiłości świata finansów i – zdaje się – dla zasady stara się mimo wszystko działać z korzyścią dla kraju. Nie za bardzo też odróżnia Bydgoszcz od Torunia, gdyż Warszawa jest najmniejszym miastem spośród tych, w których zwykł spędzać czas. Możliwe, że kompetencjami dorównuje, a nawet przewyższa, oponentów. Z zalet – nieoficjalnie nosi tytuł hrabiowski, co podobno może przeszkadzać na europejskich salonach.

PAWEŁ GRAŚ – zdaniem kolegów najlepszy kolega samego siebie. Wygląda też na to, że jako jeden z niewielu potrafi sam z sobą zatańczyć, przynajmniej w małej sali. Co nie zmienia faktu, że wszyscy chcą się z nim spotykać.

MAREK BELKA – był premierem i to naprawdę niezłym. Jest prezesem NBP, też bardzo dobrym. W chwilach relaksu zdaje się łączyć obie te funkcje. Znany z dowcipu i swady. Kompetencje nie do podważenia. Stanowisko też zdaje się nie.

BARTŁOMIEJ SIENKIEWICZ – nie mylić z Henrykiem Sienkiewiczem, z którym łączą go jednak nie tylko więzy krwi, ale też wyobraźnia i literacki język. Państwowiec. Nosił podobno w aktówce buławę hetmańską. Mógłby być ministrem ku pokrzepieniu serc – co teraz wydaje się już jednak niemożliwe.

ANDRZEJ PARAFIANOWICZ – jego zdaniem byłoby lepiej, gdyby wciąż był wiceministrem finansów i odpowiadał za służby skarbowe. Jest co najmniej jeszcze jedna osoba, która może podzielać to zdanie. Od kilkunastu miesięcy uchodzi też za wybitnego eksperta od gazu. Szkoda, że nie rozweselającego.

SŁAWOMIR CYTRYCKI – człowiek, z którym warto iść na obiad. Płaci.

SŁAWOMIR NOWAK – a kto to?

GOŚKA – osoba, którą można spytać o przebieg postępowań podatkowych. Zapewne zna odpowiedź – i dobrze, o ile na tym jej rola się kończy.

MIREK – dobry chłopak, ale strachliwy, co zresztą wygląda na zaletę.

DYREKTOR – zapewne dyrektor izby skarbowej. Wygląda na to, że Mirek i dyrektor to ta sama osoba (przynajmniej niekiedy). I że na tym jego rola się kończy.

AMBER GOLD – afera, o której wszyscy rozmawiali, jeszcze zanim się o niej dowiedzieli.

BLOKADA – prosty ruch wysokiego urzędnika państwowego. Ruch ten należy wykonać osobiście (nie ma znaczenia, którą częścią ciała) lub telefonicznie (jeśli telefon nie jest na podsłuchu), rzadziej mejlowo (ze względu na amerykańską NSA). Najlepiej, aby był krótki i zdecydowany. Blokować można: postępowanie w prokuraturze, kontrolę skarbową, niekorzystne zmiany w ustawach i wiele innych rzeczy. Instytucja ta przypomina szlacheckie liberum veto, ale ma bardziej elitarny i dyskrecjonalny charakter. O blokadach lepiej nie mówić publicznie, gdyż z powodu licznych nieporozumień i przede wszystkim zawiści nie cieszą się społeczną akceptacją. Nie jest jednak źle chwalić się nimi w zaufanym gronie, gdyż świadczą o zawodowej pozycji i kompetencjach, a ponadto gwarantują prestiż.

FAKTURA – dokument, który każdy podatnik bierze w celu udokumentowania kosztów i właściwego rozliczenia VAT oraz PIT (bądź CIT). Szczególny jej rodzaj to faktura za obiad (trudniej ją zakwalifikować do kosztów podatkowych). Nie jest jasne, do czego może służyć byłemu wiceministrowi. Jeśli została wystawiona na niego (co wydawałoby się naturalne, skoro to on zjadł skromny posiłek, na dodatek razem z osobami, z którymi spotykał się towarzysko, a nie zawodowo), na nic mu się nie przyda. Chyba że do rozliczenia domowego budżetu. Albo w grę wchodzi nawyk wyrobiony w czasach akcji: „Nie bądź jeleń, weź paragon”. Jeśli została wystawiona na kogoś innego, to oczywiście pytanie, na kogo. Oryginały i duplikaty faktur powinny być u odbiorcy i wystawcy przechowywane, jest to więc do ustalenia, np. w toku kontroli skarbowych. Ponieważ to menedżerowie mają zwyczaj spożywania posiłków na koszt zatrudniających ich firm – niezależnie od tego, czy posiłek ma z firmą coś wspólnego, czy nie – więc niewykluczone, że były wiceminister działał jako oficjalny menedżer zatrudniającego go wówczas przedsiębiorstwa lub nieoficjalny menedżer innego zakładu. Niewykluczone, że powinien zwrócić pieniądze.

2 TYS. ZŁ – cena skromnego, niewyszukanego obiadu dla trzech osób. Na szczęście bary mleczne są jeszcze tańsze.

SOWA I PRZYJACIELE – jak słusznie ktoś zauważył, za jakiś czas prawdziwy może być już tylko pierwszy człon tej nazwy.

PĘDZĄCY KRÓLIK – inny przykład zoologicznych upodobań części naszych elit.

PAŃSTWO POLSKIE – istnieje teoretycznie, praktycznie nie istnieje (copyright by B. Sienkiewicz).

VIP ROOM – profesjonalne studio nagrań dla zawodowych wykonawców. Zwykła publiczność może się bawić w barach z karaoke.

WYBORY – dopust Boży i kataklizm usprawiedliwiający podjęcie, koniecznie z odpowiednim wyprzedzeniem, nadzwyczajnych działań gospodarczych przez rząd i bank centralny.

TAŚMY – najciekawsze są oczywiście te, których jeszcze nie ujawniono.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

reklama

Komentarze FB:

  • StAAbrA(2014-06-20 10:51) Odpowiedz 00

    Mafijno - agenturalne państwo tusków , buzków , bolków i olków przepoczwarza się w agenturalno - mafijny folwark
    stalinów , pardon , bulinów , kórwinów , ******** i schetynów - jak by nie patrzeć .

  • biedota polska(2014-06-20 11:11) Odpowiedz 00

    ;ludziska kiedy robimy rewolucję

  • tak se gadom(2014-06-20 14:24) Odpowiedz 00

    Nic nie szkodzi że mój komentarz może pojawić sie z opóźnieniem, np 10 minut. nic nie szkodzi, jesli sie nie pojawi. Ja komentuję nastepująco: Takie arttykuły szyderczo prześmiewcze są bardzo szkodliwe, bo znow jak za czasów PRLu z tragedii i smierci robimy kabarecik ("Znowu Leci Kabarecik", "Dudek", i wiele innych)
    Chcecie wiedzieć, z jakiej śmierci i z jakiej tragedii? A ze śmierci Polski i z tragedii większosci Narodu.
    Przyczynia sie do tej śmierci i do tej tragedii system, ale również, niektórzy twierdzą że przede wszystkim, bezdenna głupota, brak wykształcenia, klasy, tradycji, wszystkiego. Jest za to parcie na kasę, cynizm i bezczelna hucpa.
    Nie ma już żadnej nadziei. Powtarzam: ŻADNEJ.

  • Głupi Jaś(2014-06-20 16:08) Odpowiedz 00

    Jak zwykle premier nie ma powodów do dymisji, bo przyłapany został minister.
    Tylko dlaczego on ma taka osobliwa umiejętność przyciągania do siebie takich "indywiduów" ?
    Być może dlatego, że sam jest taki sam, ale bardziej się pilnuje.

  • Polak, jeden z wielu(2014-06-20 16:35) Odpowiedz 00

    Pierwsze sekundy nagrania sugerują, że urządzeniem nagrywającym mógł być dyktafon. Cała sprawa wygląda na jakąś ustawioną szopkę. Tragedią naszą jest to, że pomordowani Polacy leżą zakopani byle gdzie, a rządzi nami takie k... mać i pół litra.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Prawo na co dzień

Galerie

reklama