Na antenie "Faktów po faktach" Radosław Sikorski skomentował zniszczenie pomnika Lenina na Ukrainie. Jak powiedział polityk, był to jeden z najkrwawszych tyranów XX wieku. Sikorski dodał, że cieszy się, że kolejna europejska stolica nie ma jego pomnika. Jego zdaniem może to zostać uznane za symboliczną desowietyzację Ukrainy.

"Tylko pamiętajmy, jak wiemy z własnej historii, że takie momenty euforii czasami są drogo opłacone późniejszymi wydarzeniami" - zastrzegł Sikorski.

Sikorski dodał także, że stanowisko opozycji, która domaga się dymisji prezydenta Janukowycza to polityczny błąd.

"To barbarzyństwo" - tak rzecznik premiera Ukrainy nazwał zburzenie pomnika Lenina. W centrum Kijowa zniszczono po południu postument wodza rewolucji październikowej. Milicja nie reagowała. Sprawcy uciekli. W stolicy Ukrainy odbywają się wielotysięczne protesty przeciwko obecnej władzy. 

"Premier Ukrainy jest zdania, że burzenie zabytków jest barbarzyństwem" - powiedział rzecznik premiera Azarowa Witalij Łukjanenko. Jak zaznaczył, pomnik był wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO, a tych, którzy go zniszczyli porównał z talibami niszczącymi posągi Buddy. Wszczęto już śledztwo w sprawie incydentu, jednak na razie nikogo nie zatrzymano. 

Pomnika Lenina dłuta rzeźbiarza Siergieja Mierkułowa w rzeczywistości nie ma w kijowskim spisie zabytków UNESCO. Incydent skomentowali też liderzy opozycji. Jeden z nich, szef "Swobody" Oleh Tiahnibok ironicznie nazwał obalenie pomnika wodza rewolucji "samobójstwem Lenina".