Radosław Sikorski napisał w sobotę, że oczekuje od polityków PiS deklaracji, ile polskich miliardów chcą "wpompować" w skorumpowaną, ukraińską gospodarkę, aby przekupić Janukowycza. Była to reakcja szefa MSZ na zarzuty, że Ukraina nie podpisała umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską między innymi dlatego, że Wspólnota nie zadeklarowała wystarczająco dużo pieniędzy na wsparcie gospodarcze naszych wschodnich sąsiadów. 

Premier Donald Tusk był pytany o ten wpis na konferencji po posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Szef rządu przyznał, że rozumie reakcję Sikorskiego ale nie pochwala formy. Tusk podkreślił, że nie można sobie dać wmówić, iż Ukraina nie podpisała umowy stowarzyszeniowej, bo nie miała zagwarantowanego finansowego wsparcia. 

"W umowie w ogóle nie było o tym mowy, natomiast Twitter nie jest zawsze stosownym narzędziem do uprawiania dyplomacji" - mówił premier. Dodał jednocześnie, że za dokumentem "szły" konkretne deklaracje wsparcia gospodarczego, a prezydent Janukowycz nie podpisał umowy stowarzyszeniowej z sobie tylko znanych powodów. 

Szef rządu tłumaczył, że pieniądze, które Unia może zainwestować na Ukrainie, muszą być dobrze zagospodarowane. Są liczne obwarowania i wymogi, które musi spełnić kraj przystępujący do takiej umowy, zanim dostanie finansowe wsparcie - mówił Donald Tusk.