Nominalnie artykuł dotyczy piramid finansowych, w istocie jest to charakterystyka państwa z dykty – Polski. Polski, która zniecierpliwiona mieszanką szumnych deklaracji o pogoni za Zachodem oraz nieudolności działań państwa wybrała PiS, aby zaszła zmiana. Nie da się powiedzieć, że zmiana nie zaszła, ale artykuł, o którym mowa, celnie pokazuje, gdzie skończyło się na deklaracjach. Otóż, po wszystkich piramidalnych doświadczeniach, wśród nich z Amber Gold – a przecież to afera, z którą obóz rządzących wiąże tak wielkie nadzieje na kompromitację „państwa Tuska” – instytucje państwa pisowskiego, i te prawodawcze, i te wykonawcze, nie dają rady. Może gdyby tak istniało Centralne Biuro Antypiramidalne rządzone wprost przez premiera… Skoro jednak działalność energicznych przedsiębiorców od naciągania wymaga współdziałania i elastyczności państwowych instytucji, wygrywają szczupaki, a nie wędkarze. Złożonymi zjawiskami nie da się zarządzać deklaracjami.

Śledząc działalność komisji śledczej w sprawie Amber Gold, łatwo dojść do wniosku, że wiadomo już, jak nie dopuścić do takiej samej afery jak Amber Gold. Nie chować notatek do biurka, robić częstsze inspekcje wewnętrzne, śledzić wszystkich Tusków... Jeżeli jednak szczupaki wymyślają coś nowego (a wymyślają), to wystarczająco długo grają na nosie państwu, aby swoje ugrać.

Magazyn 14.09.2018

Magazyn 14.09.2018

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

W rezultacie za rządów PiS nabrani Polacy stracili już prawie tyle samo pieniędzy, ile swego czasu utoczyło z ludzi Amber Gold. Goniący za doraźnym politycznym zyskiem politycy PiS nawet nie zauważają, że kręcą sobie bicz na własne plecy. Im bardziej skompromitują „państwo z dykty” budowane przez osiem lat rządów naszych poprzedników, tym bardziej będą skompromitowani, kiedy trzaśnie ich własna budowla. I żeby wtedy nie było, że nie nikt nie ostrzegał.