Boni powiedział, że środowe orzeczenie TSUE ma dwa wymiary - zły i dobry. "Ten zły oznacza, że niestety z punktu widzenia Polski, wszystko to, co tłumaczą niektórzy, co tłumaczą władze PiS, że to niegroźna, poprawiająca stan sądownictwa reforma, nie jest przyjmowane przez świat, przez instytucje, w tym Trybunał Sprawiedliwości UE" - stwierdził.

Podkreślił, że orzeczenie TSUE przywołuje wniosek Komisji Europejskiej o wszczęcie procedury art. 7 traktatu wobec Polski i traktuje systemowe zagrożenie dla łamania praworządności jako coś, co jest realnym zagrożeniem. "Po drugie, otwiera przed irlandzkim sądem możliwości tego, żeby sam zbadał stan praworządności w Polsce, a to oznacza prymat oceny tego, czy w Polsce jest praworządność czy nie, nad rygorami (...) Europejskiego Nakazu Aresztowania" - powiedział.

Jego zdaniem orzeczenie pokazuje, iż zagrożenie praworządności w Polsce jest silniejsze, niż mechanizmy ENA, które są ważne dla UE. "Efektem tego będzie to, że w wielu różnych przypadkach, (...) każdy sąd w UE w każdym państwie będzie się zastanawiał, czy wysłać więźniów do kraju, co do praworządności którego istnieją wątpliwości" - zaznaczył europoseł.

Podkreślił, że dobry wymiar orzeczenie TSUE to fakt, iż "instytucje europejskie, bez względu na to, kto ile wkłada propagandy w przekonywanie, że to bardzo potrzebne reformy i że zniszczenie systemu sądowniczego czemuś służy, tego nie przyjmują". "To nie jest argumentacja podzielana przez najwyższe sądownicze autorytety" - powiedział.

"Orzeczenie TSUE stawia sprawę jasno - praworządność jest zagrożona, a sądy krajowe, jeśli będą rozpatrywały wnioski, to będą kierowały się analizą dotyczącą tego, czy w Polsce jest zagrożenie dla praworządności, czy nie. To ważna przesłanka stworzona przez TSUE" - zaznaczył europoseł.

W opinii Boniego szkoda, iż Komisja Europejska w czerwcu, uruchamiając procedurę naruszenia prawa wobec ustawy o Sądzie Najwyższym, nie zdecydowała się na środki tymczasowe, by nie dopuścić do wejścia w życie tej ustawy. "Wtedy mówiono o tym, że nie wiadomo, jakie będzie orzeczenie Trybunału, czy będą wszystkie przesłanki. Trybunał jednak jasno wykłada, co jest łamaniem zasady praworządności, a co nie jest. Szkoda, że KE z tego nie skorzystała" - powiedział.

Europoseł uważa, że KE w swoim dalszym postępowaniu będzie się kierowała środowym orzeczeniem TSUE. "Będzie miała mocne wsparcie prawne, mówiące o realnym zagrożeniu praworządności. Przywołanie elementów z wniosku KE, łącznie z art. 7, jest w sensie prawnym potwierdzeniem tego kierunku" - wskazał.

"Ci, którzy łamią w Polsce konstytucję, muszą sobie w którymś momencie uświadomić, że wystawiają Polskę na różnego rodzaju zagrożenia. Skoro TSUE potwierdził zagrożenie dla praworządności w Polsce, to czy można wierzyć polskiemu systemowi sądowniczemu? Czy prowadząc biznesy można będzie wierzyć, że można się będzie odwoływać w sprawach spornych do polskiego systemu sądowniczego? To jeszcze raz potwierdza, że sądy krajowe są elementami sądownictwa europejskiego" - powiedział Boni.

W marcu sąd w Irlandii, rozpatrujący sprawę ekstradycji Polaka Artura C., poszukiwanego przez polską prokuraturę w związku z zarzutami dotyczącymi przemytu narkotyków, zwrócił się do Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu o opinię w trybie pilnym (stosowaną w sprawach, w których ktoś przebywa w areszcie) na temat tego, czy Polak będzie sądzony w swoim kraju w uczciwym procesie. Sąd wskazywał na obawy co do praworządności w Polsce w związku z uruchomieniem wobec niej przez Komisję Europejską procedury z art. 7 traktatu unijnego.

W środę Trybunał wydał orzeczenie w tej sprawie. "Organ sądowy, do którego zwrócono się o wykonanie Europejskiego Nakazu Aresztowania, musi wstrzymać się od jego wykonania, jeśli uzna, że dana osoba mogłaby zostać narażona na ryzyko naruszenia prawa podstawowego do niezawisłego sądu, a tym samym istotnej treści prawa podstawowego do rzetelnego procesu sądowego, ze względu na nieprawidłowości mogące mieć wpływ na niezawisłość władzy sądowniczej w wydającym nakaz państwie członkowskim" - orzekł TSUE.