"Scenariusz braku porozumienia w sprawie Brexitu nigdy nie był tak prawdopodobny jak dzisiaj. To jest dość wysokie prawdopodobieństwo" - powiedział dziennikarzom Szymański w piątek w Brukseli.

Przestrzegł, że konsekwencje takiego rozwiązania będą bardzo niedobre przede wszystkim dla Wielkiej Brytanii, ale będą też bardzo wyraźnie odczuwalne po stronie UE. Mimo wszystko ministrowie nie omawiali możliwości przedłużenia rokowań z Londynem, co sugerował m.in. kanclerz sprawującej prezydencję Austrii Sebastian Kurz. Celem dla UE jest wypracowanie umowy z Brytyjczykami do października, by przed końcem marca 2019 r. mogły ją zaakceptować państwa członkowskie i Parlament Europejski.

Szymański racjonował, że w swoim stanowisku zwracał uwagę na pozytywne aspekty zawarte w brytyjskiej białej księdze, w której rząd przedstawia swoją wizję przyszłych relacji z UE. Choć unijni dyplomaci, z którymi rozmawiała PAP przyznają, że dokument de facto oznacza wybieranie rodzynek z ciasta (Londyn proponuje utrzymanie swobody przepływu dóbr przy ograniczeniu świadczenia usług i przepływu osób), to ze względu na trudną sytuacje polityczną premier Theresy May do tej pory ze strony UE nie było otwartej krytyki tego stanowiska.

W proteście przeciw propozycjom zawartym w białej księdze z rządu odeszli ministrowie: ds. Brexitu David Davis i spraw zagranicznych Boris Johnson, którzy oskarżali May o nadmierne ustępstwa wobec UE i nierealizowanie mandatu społecznego wynikającego z referendum w sprawie wyjścia ze Wspólnoty z czerwca 2016 r.

"UE powinna docenić wysiłki premier May związane z przygotowaniem spójnej, przekrojowej wizji przyszłych relacji Wielkiej Brytanii z UE, oczywiście zgadzając się z faktem, że ta pierwotna propozycja, wstępna propozycja w wielu miejscach odbiega od stanowiska UE-27" - zaznaczył Szymański. Dodał przy tym, że biorąc pod uwagę sytuację polityczną w Wielkiej Brytanii, UE powinna zachowywać się w tej sytuacji wyjątkowo ostrożnie i odpowiedzialnie.

Minister ds. europejskich zapewniał, że Polska chciałaby zrobić wszystko, co jest możliwe, by uniknąć scenariusza upadku rozmów. Wskazał, że w tym kontekście ważne będzie, na co będzie stać UE w jesiennej deklaracji politycznej "27", bo może ona "pomóc ograniczyć ryzyka związane z wyjściem Wielkiej Brytanii bez umowy".

Szymański zwrócił uwagę, że poza aspektem politycznym ważne jest też rozwikłanie "20 proc. całości problemów", które są wymienione w mandacie unijnym. Jednym z czołowych problemów jest przyszła sytuacja prawna Irlandii Północnej. "To dziś wydaje się najbardziej newralgiczny punkt tych negocjacji i tym samym najkrótsza droga do Brexitu bez umowy, którego chcemy uniknąć" - tłumaczył wiceszef MSZ.

Eksperci ostrzegali, że wyjście z unii celnej i powrót twardej granicy między Irlandią a Irlandią Północną byłyby w sprzeczności z porozumieniem wielkopiątkowym między Irlandią a Wielką Brytanią z 1998 roku i mogłyby doprowadzić do ponownej eskalacji konfliktu w Ulsterze.

Minister ds. europejskich poinformował, że w Polsce od kilku tygodni trwają prace przygotowawcze nad szczegółową oceną wyjścia Wielkiej Brytanii z UE bez umowy, zarówno pod kątem kosztów, jak i koniecznych przygotowań biznesu, administracji i obywateli. "Chciałbym zachęcić w szczególności małe i średnie przedsiębiorstwa, które nie mają praktyki, jeśli chodzi o handel międzynarodowy, poza wspólnym rynkiem, by uważnie prześledziły komunikat KE (wydany w czwartek - PAP), bo wskazuje on na główne problemy, które będą musiały być pokonane" - apelował.

Szymański przyznał, że jeśli nie uda się zawrzeć umowy o wyjściu, w której już jest wynegocjowana cześć dotycząca praw obywateli, może nastąpić chaos. "Przygotowujemy się od strony administracji, żeby zabezpieczyć dwustronnie możliwy szeroki zakres spraw (dotyczących obywateli - PAP), ale z całą pewnością będzie to sytuacja dużo bardziej chaotyczna niż sytuacja bazowa" - wskazał.

Wielka Brytania rozpoczęła proces wyjścia z UE 29 marca 2017 roku i powinna opuścić Wspólnotę 29 marca 2019 roku.